ananas
Lifestory

Jak to jest mieć dziwne imię

Bo Berenika to moje prawdziwe imię, a nie jakiś pseudonim artystyczny. Chcecie wiedzieć jak to jest mieć dziwne imię? Ależ ja Wam bardzo chętnie opowiem.

Powiem szczerze, że już tak przywykłam do mojego imienia, że dopiero kiedy ktoś prosi mnie o powtórzenie jak się nazywam, to sobie przypominam o jego dziwaczności. Chociaż ostatnio coraz częściej można usłyszeć o jakiejś Berenice, to jeszcze nigdy nie miałam okazji spotkać kogoś o tym samym imieniu. Pierwszy raz w ogóle usłyszałam swoje imię z ust kogoś, kto mnie nie zna, gdy trafiłam na jakiś przypadkowy odcinek Pierwszej Miłości. Jedna z bohaterek miała na imię jak ja. I ciągle miałam wrażenie, że ten koleś zwracał się do mnie, kiedy mówił do niej. Okazało się, że nie umiałabym funkcjonować w świecie, gdzie poza mną w grupie byłoby jeszcze kilka dziewczyn o tym samym imieniu.

Tak czy inaczej, posiadając dziwaczne imię można się spodziewać określonych pytań, które bardzo często się powtarzają w różnej konfiguracji. Czasami jest to irytujące. A czasami uwielbiam nawijać o pochodzeniu mojego imienia i w ogóle jak bardzo jest fajne.

Najczęściej zadawane pytania

Czy to twój pseudonim?

Nie. To jest najprawdziwsze imię. W dodatku obchodzę imieniny 14 kwietnia, zaraz obok Justyny i Walerego.

Skąd pomysł na takie imię?

Pomysł z głowy mojego taty. Jego mama miała na imię Weronika i chyba właśnie to podobieństwo go przekonało. A moja mama? Na początku jej się nie podobało, ale zmieniła zdanie.

To jakieś zagraniczne imię czy coś?

Imię jest pochodzenia greckiego. Od greckich słów phero i nike, oznacza „niosąca zwycięstwo”. Podobno Berenika jest pierwowzorem dla imienia Weronika, które na przestrzeni lat uległo uproszczeniu i popularyzacji w tej własnie formie.

Można jakoś to skrócić?

Ależ oczywiście. Jestem Bere/ Bera/ Berek/ Berka/ Berol/ Beruś. Z czego to pierwsze jest najczęściej używane przez moich znajomych.

Beronika? Bernadetta?

BE-RE-NI-KA. B E R E N I K A. Tak samo jak Weronika, tylko że zamiast „wero” dajesz „bere”.
Jak byłam mała to strasznie mnie irytowali dorośli, którzy uparcie nie potrafili wymówić mojego imienia. Z biegiem lat nauczyłam się, że szkoda czasu na te tłumaczenia. Jak dwa razy nie załapią, to za trzecim mogą mnie nawet nazywać Kleopatrą.

Pierwszy raz spotykam się z takim imieniem

W ciągu całego mojego życia spotkałam tylko jedną osobę, która stwierdziła, że już kiedyś poznała jedną Berenikę. Poza tym jednym wyjątkiem, to ZA KAŻDYM razem słyszę te słowa. Ale najczęściej te osoby mówią, że ładne i ciekawe, i tak dalej. I to lubię słyszeć. Ale jeden raz trafiła mi się baba, która powiedziała…

Rodzice to panią skrzywdzili tym imieniem, nie?

I pytała czy nie wolałabym mieć normalnie na imię, na przykład Ania. Pozwolę sobie dać ten gif jako wyraz tego, co czułam i co sobie wyobrażałam, kiedy ta jakże mądra kobieta skończyła mówić.

Po pierwsze: dziwne imię mnie w żaden sposób mnie nie skrzywdziło ani nie spaczyło. Jest nietypowe, ale ładne. Mi pasuje. Nie wyobrażam sobie mieć na imię inaczej.
Po drugie: nigdy nikt mnie nie wytykał z powodu imienia. Dzieciaki wytykały mnie z różnych innych powodów, ale imię nigdy nie miało nic do tego.
Po trzecie: nauczyciele wcale mnie nie wybierali częściej do odpowiedzi. W sumie to nawet rzadko. Chociaż każdy mnie kojarzył i pamiętał. Ale to akurat uważam za korzystne.

***

Więc jak to jest mieć dziwne imię? Ano normalnie. O ile jest jedynie nietypowe i nie gryzie się z nazwiskiem, a nie jak w niektórych przypadkach – wzięte z kosmosu i kompletnie wyjęte z rzeczywistości (typu Gwóźdź albo Konewka).
Jako posiadaczka nietypowego imienia mogę śmiało powiedzieć, że idzie się przyzwyczaić i to w żaden sposób nie rujnuje życia.


W ogóle Bereniki swego czasu były królowymi i władczyniami Egiptu. Jest taki gwiazdozbiór jak Warkocz Bereniki, jest też legenda o tym jak powstał. Nawet jest wiersz Haliny Poświatowskiej inspirowany tą legendą. 

Photo

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Ja z kolei w dzieciństwie marzyłam, żeby mieć bardziej nietypowe imię. Zawsze wokół była masa Magd. Żeby było zabawniej moja mama nazywając mnie tak myślała, że będzie oryginalna – nie miała pojęcia, że to imię będzie tak popularne wśród moich rówieśników ;)

  • Mam na imię Jagoda i – mimo tego, że nie jest to najbardziej niezwykłe imię na świecie – bardzo, bardzo często spotykam się z takimi komentarzami, jakie opisałaś :)

    • Znałam kiedyś dziewczynę, która nazywała się Jagoda Malina.
      Ta to dopiero musiała się nasłuchać owocowych komentarzy ;)

  • To ja będę prawie drugą osobą, która zna to imię :D Prawie, bo pamiętam, że kiedyś w aktualnościach na fb mi się wyświetliło, że XYZ polubił zdjęcie Bernika xxx”.
    A Twoje imię bardzo mi sie podoba, właśnie przez to, że jest takie nietypowe i mało kto się tak nazywa. Ja mam w grupie jeszcze dwie inne Dominiki, więc jak słyszę, że np profesor tak mówi to zawsze przeżywam mały zawał serca :D
    Swojego imienia kiedyś nie lubiłam, już jest trochę lepiej, ale i tak jakoś mam wrażenie, że żadne imię do mnie nie pasuje :D

    • Masz ładne imię, nie ma co wybrzydzać. Zawsze mogli Cię nazwać Kleopatra ;)

  • Cóż imię oryginalne, jest według mnie czymś dobry dla dziecka. Daje mu tą pewność, że jest jedyne w swym rodzaju i wyjątkowe. Mój mąż na ten przykład ma na imię Ariel i często słyszymy „Ale jak pan ma na imię, nie przezwisko?”, ale my się już z tego śmiejemy. W przyszłości planujemy córkę nazwać Alekta (jedna z trzech Furii), a co do syna to się nie dogadaliśmy jeszcze :P i jakoś nie widzimy nic złego w oryginalnych i niezwykłych imionach, o ile oczywiście nie są tzw. „przegięte” :)

    • Świetne imię wybraliście, ładne :)

  • Rodzice skrzywdzili imieniem… Boziu, nie słyszałam chyba większej bzdury. Skrzywdzić dziecko to można, jeśli się jest alkoholikiem, a nie jeśli da mu się mało spotykane i oryginalne imię.

  • Bardzo ładne imię. Jak trafiłam na Twojego bloga, nawet przez chwilę nie myślałam, że mógłby to być pseudonim. Zawsze jak słyszę, że ktoś nazywa się nietypowo mam pozytywne skojarzenia, wydaje mi się, że taka osoba musi być interesująca, wywodzić się z ciekawej rodziny, środowiska. :D
    Ja z kolei swoje w sumie normalne imię uwielbiam, ale nie znoszę jego skróconej wersji (Iza, brr), w domu nigdy tak do mnie nie mówili. Ale co poradzić, jak teraz każdy się tak do mnie zwraca. ;)

  • Och, ile razy ja słyszałam ten tekst o krzywdzeniu imieniem! Albo: „ojej, pewnie masz pretensje do rodziców, co?”. Od dziecka dorośli [a nie rówieśnicy] wpędzali mnie w kompleksy z powodu imienia. Nagminne było kłócenie się ze mną, że „to to samo co Klaudia przecież” i na nic zdawały się moje tłumaczenia, że nie mają racji. Koszmar. Dopiero z wiekiem zaczęłam lubić swoje imię i doceniać jego nietypowość. Ciekawe, ale u mnie też imię wybierał tata :-)

    • Ano właśnie! Tak jak sobie przypominam to dzieci nigdy jakoś nie były zaskoczone moim imieniem. Dla nich imię to imię. Tylko dorośli zawsze się muszą nie wiadomo jak bardzo nad tym rozwodzić.
      Klaudyna to bardzo ładne imię :) fajne są takie mniej spotykane odpowiedniki popularnych imion.

  • A ja tak jak Ty mam na trzecie! Sama sobie wybrałam i bardzo, bardzo mi się podoba:)
    Pozdrawiam!

  • Berenika – ładnie i oryginalnie. Przynajmniej nie byłaś, jak ja w podstawówce, szóstą Karoliną z rocznika. W końcu Karolinka patronka Śląska, więc rodzice w naszym regionie szaleją z tym imieniem równo. Rzadko mi się zdarza być jedyną w towarzystwie.

    • Nie miałam pojęcia, że Ślązacy mają pociąg do tego imienia. Teraz już nigdy nie spojrzę na żadną Karolinę tak samo ;)

      • Oj mają, w końcu Śląsk był kiedyś niemiecki, a moje imię jest typowo tamtejsze. Mam nawet własną wieś pod Częstochową! No i „Carrie” Stephena KInga, co jest chyba największym wyróżnieniem. :D

  • Masz naprawdę nietypowe imię, ale bardzo ładne! :) Ja z moim nie aż tak oryginalnym od zawsze mam małe problemy. Ludzie po kilka razy dopytują, czy aby na pewno nie mam na imię Paulina i nie rozumieją, że w oficjalnej sytuacji raczej nie przedstawiałabym się zdrobnieniem… Do tego w 99% przypadków kiedy składam CV i ktoś oddzwania, mówi do mnie „pani Paulino”, a ja myślę wtedy tylko „kurka, ludzie, czy wy jesteście upośledzeni?” ;)

  • Kiedyś miałam rozmowę ze znajomą w pracy. Temat – jakbyśmy nazwały swoje dzieci kiedyś-tam i mówię, że jak córka, to Leokadia (strasznie podoba mi się zdrobnienie Lodzia), albo Scarlet (na stałe mieszkam w Anglii, więc nie byłoby to nic niezwykłego), to ona mi na to „Boże, skrzywdzisz dziecko!”. Swojego imienia, Agnieszka, też kiedyś nie lubiłam przez pewną piosenkę zespołu Łzy, którą koledzy z klasy nagminnie mi śpiewali, jak i przez późniejszy fakt, że Anglicy za nic nie potrafią wymówić poprawnie „-iesz „. Obecnie pozostało przy Agnes. Przyzwyczaiłam się do tego stopnia, że jak słyszę poprawną formę swojego imienia, to myślę, że mówią o kimś innym :D