tylko krowa nie zmienia zdania
Ludzie

Tylko krowa nie zmienia zdania

Nie wiem dlaczego ludzie tak strasznie boją się zmian. I tutaj bynajmniej nie mam na myśli jakichś drastycznych zmian w życiu, ale chodzi mi nawet o głupią zmianę zdania. Są ludzie, którzy prędzej daliby się przypiekać żywcem niż przyznać się do zmiany światopoglądu.

Pamiętam jak któregoś ciepłego popołudnia wybrałam się na spacer po wałach nad Odrą zaraz za akademikiem, w którym mieszkałam we Wrocławiu. (Nie wiem dlaczego tak mi zapadły te wały w pamięć, ale wydają mi się w jakiś sposób szalenie istotne dla tej historii.) Zastanawiałam się wtedy jak to jest z tym, że ludzie się zmieniają. A może tak naprawdę się wcale nie zmieniają? Bo to jest taki wytarty frazes, którego się łapiemy, kiedy po raz kolejny rozczarowuje nas czyjeś zachowanie. Mówimy sobie wtedy: „on taki już jest, bo ludzie się w sumie nie zmieniają”.
A z przeciwnej strony jest kolejny wytarty frazes, który podrzucamy sobie pod nos, kiedy spotykamy się z kimś i nagle w tej osobie odnajdujemy rzeczy, których wcześniej nie śmielibyśmy nawet w niej szukać. Wtedy mruczymy pod nosem, że ludzie to jednak się zmieniają.

I właśnie wtedy, gdy szłam wydeptaną ścieżką mijając wylegujących się w słońcu studentów stwierdziłam, że to jest jedno z tych pytań, na które mam nadzieję poznać odpowiedź zanim umrę. No i chyba w końcu już mam swoje zdanie na ten temat.

Nie wypada

Tak jak nie rozumiem dlaczego ludzie tkwią w znienawidzonej pracy przez dziesiątki lat swojego życia, tak samo nie pojmuję jak mogą wciąż do upadłego bronić przekonań, w które już dawno stracili wiarę. Czy to nie jest co najmniej dziwne?

Kiedy zakładałam tego bloga to pierwszy zgrzyt jaki napotkałam mentalnie w samej sobie, to było pytanie: „a co jeśli napiszę tekst na jakiś temat i za rok zmienię na tym zdanie?”.
I wiecie jaką dałam sobie odpowiedź?
– No co, no co. No nic. Zmienisz zdanie to zmienisz zdanie, tylko krowa go nie zmienia i zawsze mówi „muu”.
(Nie ma to jak pogadać z samym sobą, nie?)

Zatem od zawsze, pisząc każdy tekst biorę poprawkę na samą siebie. Tym bardziej, że ostatnio trafiłam na badania, z których wyszło, że starsi ludzie są mentalnie zupełnie inni niż, kiedy byli małolatami. Zupełnie jakby za młodu w ich ciałach mieszkał jakiś kosmita, który na starość powrócił na swoją planetę.

Doświadczenie jak dłuto

Każde doświadczenie sprawia, że nasze horyzonty się poszerzają i doznajemy zupełnie nowej perspektywy. Zmienia nas zostanie rodzicem, bratem, siostrą, mężem czy żoną. Zmieniamy się pod wpływem każdej kolejnej szkoły czy pracy. A nawet zmieniamy się pod wpływem książek, filmów czy osób z naszego otoczenia. Bo to wszystko to są doświadczenia, które często wyzwalają w nas nawet te głęboko zakamuflowane i uśpione cechy.

Chyba takim typowym przykładem zmiany myślenia jest zostanie rodzicem. Kiedyś oglądałam jakiś wywiad i świeżo upieczony tata mówił jak to sądził, że najbardziej na świecie kocha swoją żonę i nie ma opcji, żeby mógł pokochać kogokolwiek równie mocno. A później urodziła im się córka i on zrozumiał, że ta miłość do żony, to jest zupełnie inny rodzaj miłości. Dopiero kiedy wziął na ręce swoje dziecko, to poczuł tak obezwładniającą miłość, przywiązanie i troskę, że czuł się jak porażony. Nie sądził, że można cokolwiek/kogokolwiek AŻ TAK pokochać.
Jego światopogląd się zmienił diametralnie. Tak samo jak niejednemu rodzicowi, który nagle doświadcza poszerzonego spektrum uczuć, obowiązków i zupełnie innych radości w obliczu rodzicielstwa.
W ten sposób nagle ludzie, którzy nienawidzili dzieci, dostają kręćka na punkcie swojego ukochanego, różowego wymoczka.

Skończyłeś się

Czasami mam wrażenie, że kiedy człowiek przyznaje się do zmiany zdania albo sposobu myślenia, to osoba po drugiej stronie tylko czeka, żeby wyskoczyć jak ten ninja i krzyknąć „AHA! I tu cię mam!”. To tak jak czasami ludzie zarzucają artystom czy innym twórcom w twarz pogardliwym tekstem „skończyłeś się”. Skończyć to się może sok w butelce a nie drugi człowiek. Człowiek co najwyżej może się zmienić, a nie skończyć. Kiedyś był na takim etapie życia, że napieprzał twardego rocka, a teraz bardziej bangla mu delikatny pop. Kiedyś Piotr C z Pokolenia Ikea pisał w innym stylu, a teraz czuje inaczej, więc pisze inaczej.
No i co? No i absolutnie nic.
Ludzie się zmieniają i o jednym trzeba pamiętać – z tymi zmianami to może nie zawsze będzie nam po drodze.
Więc nie ma w tym nic złego, że za młodu słuchałaś Hey, ale ich nowa płyta ci zwyczajnie nie wchodzi. Widocznie oni się zmienili i ty się zmieniłaś – niestety, każde w innym kierunku.

Ale moim skromnym zdaniem to, że człowiek się zmienia to świadczy (najczęściej) o jego inteligencji. O tym, że idzie z duchem czasu. Że dostosowuje się. Ewoluuje. Nawet jeśli tylko na swoje potrzeby.
Bo wiecie, bystre strumienie nie stają się bystre od stania w miejscu.

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • To ja jestem chyba dziwna bo nie mam problemu z przyznawaniem się do zmiany zdania. Lubię też dyskutować i na podstawie innych opinii je zmieniać:) ale… od dawna myślę o tatuażu i powstrzymuje mnie właśnie ta jedna rzecz, że kiedyś na niego spojrzę i już go nie będę chciała, bo się zmienię ;)

    • Mam dokładnie te same myśli odnośnie tatuażu ;) Ale może zatem wymyśl jakiś mały tatuaż o charakterze symbolicznym i ponadczasowym? :) Zawsze jak coś można usunąć albo jakoś zmienić.

  • Kasia

    Susan Sontag powiedziala kiedys tak: „Najgorsze dla mnie samej byloby uswiadomienie sobie, ze zgadzam sie z tezami, ktore kiedys wyglosilam i napisalam. Czulabym sie z tym bardzo niekomfortowo, poniewaz znaczyloby to, ze przestalam myslec”. Bardzo mi sie to zdanie spodobalo, i mysle, ze rezonuje z Twoim tekstem.
    A propos starosci i mlodosci w podobnym tonie mowia stoicy a propos smierci. Ogolnie glosza, ze nie trzeba sie bac smierci, bo umieramy odrobine kazdego dnia. Ze ja jako niemowlak, jako dziecko czy nastolatka – juz dawno nie istnieje i tak sie dzieje az do smierci, ktore jest po prostu taka ostatnia, ostateczna smiercia. I faktycznie, mam niewiele wspolnego z soba jako dzieckiem, nastolatka, czy nawet soba sprzed 3 lat i to jest naturalne…

    • Ciekawy punkt widzenia, nie myślałam o życiu pod kątem umierania na raty… ale podoba mi się koncept i coś w tym jest ;)

  • Pingback: Flegmatycznie()