drip
Lifestory

Jak zrobić dobrą kawę – DRIP

Jeśli lubisz czarną, mocną, smaczną i łatwą do przygotowania kawę, to obawiam się, że Drip jest czymś dokładnie dla Ciebie.

Przyznaję, że samo napisanie tytułu przysparza mi mnóstwo kłopotów. Bo już sama nie wiem czy kawa jest w końcu z dripa czy z drippera. Ale biorąc całą sprawę na moją (jakże niezawodną) logikę, to dripper będzie tym sprzętem, w którym przygotowuje się kawę metodą drip. Czyli że metodą kapiąco-kropelkową. Tak by wychodziło.
No dobrze, skoro mamy już te sprawy wyjaśnione, to możemy przejść dalej.

Czym jest ten cały drip?

No więc zasada działania dripa jest podobna do ekspresu przelewowego. Mamy lejek, wkładamy filtr, wsypujemy kawę i zalewamy, a ona się grzecznie parzy i skapuje do dzbanuszka. Z tym że dripper jest nieco inaczej skonstruowany. Przede wszystkim jest bardziej stożkowy i na wewnętrznej ściance ma specjalne prążki, dzięki którym nadmiar dwutlenku węgla (który zazwyczaj się wydziela podczas parzenia kawy) może sobie spokojnie ulatywać. No i w ogóle powietrze łatwiej sobie cyrkuluje między filtrem a ściankami drippera – a to jest jak najbardziej na propsie. Poza tym koniuszek filtra (ten czubek w sensie) troszkę wystaje poza dripper, więc to też jest pewna różnica w porównaniu do ekspresu przelewowego, co w jakiś magiczny sposób wpływa na sam smak powstałej kawy. No i oczywiście nie potrzebujecie do drippera nic oprócz kubka, filtra i gorącej wody. (I kawy rzecz jasna.)

Drippery przychodzą na świat w różnych kolorach, wykonane z różnych materiałów i w różnych rozmiarach (w zależności od tego ile kawy naraz chcemy parzyć). Mamy do wyboru plastikowe, szklane, ceramiczne, metalowe czy miedziane i nie wiem jakie jeszcze. Ja sobie kupiłam plastikowy, bo był najtańszy i uznałam, że będzie wygodny do zabierania go ze sobą mniej więcej  WSZĘDZIE. I jestem z niego w zupełności zadowolona.

Co jest potrzebne do zaparzenia kawy w dripperze?

#1. Filtry – jeśli kupisz dripper Hario, to najlepiej kupić dedykowane filtry dla konkretnego modelu, które też ma w swojej ofercie producent. Najlepiej sobie poczytać opinie, bo mogą się trochę różnić między sobą gramaturą i tak dalej. Po opiniach innych użytkowników zdecydowałam się kupić „te drugie filtry, które nie są produkowane w Holandii”. Wydają się w porządku, ale w sumie jeszcze nie mam porównania, bo nie używałam jeszcze żadnych innych.

#2. Waga – wystarczy zwykła kuchenna. Przydaje się, bo parząc kawę powinno się każde 6-7 gram kawy zalewać 100 mililitrami wody. Czyli na mój kubek zazwyczaj wsypuję sobie 14 g i leję 200 ml wody. Jeśli chcemy wydobyć z kawy wszystko to co trzeba, to lepiej robić to na początku z pomocą wagi, bo będzie nam też łatwiej korygować pewne odchyły (o tym będzie dalej).

Rzeczy typu młynek i serwer (dzbanek do serwowania kawy) są opcjonalne. (Ja tam wolę dripper stawiać na kubek i przynajmniej mniej mycia mam.) Jak zawsze gorąco zachęcam do kupowania kawy ziarnistej (najlepiej świeżo palonej) i mielenia jej tuż przed parzeniem – daje to w efekcie zupełnie inny smak.

To w końcu jak się parzy kawę w dripperze?

#1. Odmierzamy potrzebną ilość kawy według proporcji podanych wyżej. Jeśli mamy kawę ziarnistą, to ją sobie mielimy (o regulowaniu stopnia zmielenia opowiem dalej).

#2. Woda powinna mieć około 94 °C. (Mój czajnik jest strasznie beznadziejny i leje wodę wszędzie, ale najmniej do środka kubka, więc sobie ją przelewam do metalowego dzbanuszka do pienienia mleka i z niego wygodniej jest mi zalewać kawę.) Teraz WAŻNE: jeśli nie chcecie wyjść na totalnego leszcza, to koniecznie przelejcie filtr gorącą wodą (ogrzewa się w ten sposób dripper, kubek i przede wszystkim pozbywamy się ewentualnych środków chemicznych, którymi traktowane są filtry i te chemikalia mogłyby zmieniać smak kawy).

#3. Dopiero po przelaniu filtra – wsypujemy kawę.

#4. Teraz robimy coś takiego jak preinfuzja, czyli zalewamy kawę odrobiną wody (niby powinno być około 50 ml, ale u mnie zawsze wychodzi 60-70 ml, bo staram się ją całą namoczyć) i ja ją jeszcze mieszam, kręcąc dripperem jak Patrick Swayze kręcił biodrami w filmie Dirty Danicng. I zostawiamy kawkę w tym stanie na 30 sekund, a ona sobie wtedy bąbelkuje i pozbywa się w ten sposób dwutlenku węgla.

#5. Zalewamy resztą wody. Zaczynając od środka kulistymi ruchami rysujemy takiego jakby ślimaka (niestety), starając się przy tym nie lać wody bezpośrednio po filtrze. (No bo po co. Parzymy przecież kawę, a nie filtr.)

#6. Co jakiś czas kręcimy dripperem ‚ala biodra Patricka Swayze, żeby wydobyć jak najlepszy smaczek.

Orientacyjnie kawa powinna się parzyć około 3-4 minuty (licząc od początku preinfuzji). I już podpowiadam jak można to sobie regulować.

Jak regulować czas parzenia kawy?

To dość logiczne, ale podejrzewam, że większość zwyczajnych użytkowników kawy nawet nie zastanawia się nad tym. Im grubiej zmielimy kawę, tym woda będzie szybciej przez nią przepływała. Tym samym będzie słabsza w smaku i według mnie zwyczajnie lurowata. Natomiast im drobniej zmielimy kawę, tym wolniej woda będzie się przez nią przemieszczać i dłużej z nią „obcować”, a co za tym idzie – nasiąknie mocniejszym smakiem i aromatem. Ale trzeba uważać, bo można ją w ten sposób spalić (czyli będzie niemiłosiernie gorzka i zwyczajnie wykręci nam twarz).
No i cały wic polega na tym, żeby tak dopasować sobie grubość mielenia, żeby kawa parzyła się te 3 minuty i nie była ani lurowata, ani spalona.

Tak jak wspominałam waga może być przydatna przy regulowaniu długości parzenia kawy, bo zalewając cały czas tą samą ilością wody tę samą ilość kawy, możemy spokojnie dopasowywać grubość zmielenia tak, żeby w końcu wyszła dobra. Nie musimy się martwić, że może smak jest inny, bo wsypało nam się więcej kawy czy coś.

Warto też wziąć pod uwagę na ile osób robimy kawę. Jeśli robię kawę tylko dla siebie, to już mniej więcej wiem jak drobno powinna być zmielona, żeby wyszła smacznie. Ale na początku nie wzięłam tego czynnika pod uwagę, gdy robiłam kawę dla dwóch osób – czyli 28 gram kawy i 400 ml, a ja nie zmieniłam grubości mielenia (bo po co). Wyszła niezła siekiera wtedy. Troszkę nie pomyślałam, że przez większą ilość kawy woda będzie dłużej przesiąkać.

Także tak. Nie ma co się przejmować, tylko próbować aż w końcu się załapie o co cho. Bo najlepszą metodą parzenia kawy jest metoda prób i błędów.

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • A opiszesz szczegółowiej też inne metody parzenia kawy? Aeropressy, kawiarki, przelewy, ekspresy ciśnieniowe i takie tam różne? Bo chętnie bym się czegoś nowego nauczył!

    • Właśnie taki mam plan :) co jakiś czas będzie się pojawiał wpis o kolejnej metodzie parzenia kawy.

      • Oł je! Ja właśnie zamówiłem swój pierwszy dripper. Czekam na więcej :)

  • Pingback: Przepis na dobrą kawę mrożoną – Lepiej myśleć niż nie.()