kiedy nie warto iść na kompromisy
Damsko-męskie

Kiedy nie warto iść na kompromisy

Kompromis jest takim klejem, który trzyma związek dwojga ludzi w kupie. Naprawdę w to wierzę. Niektórzy jednak zbyt dosłownie biorą te słowa i postanawiają iść na kompromisy we wszystkich sytuacjach, a to też przecież nie o to chodzi, żeby przestawiać cały światopogląd pod drugiego człowieka i zatracać samego siebie.

Bo wiecie, osobiście uważam, że człowiek powinien najpierw dobrze poznać siebie i nauczyć się żyć sam ze sobą zanim przejdzie do próby budowania życia w towarzystwie drugiej osoby. Powinien dowiedzieć się na czym mu naprawdę zależy w życiu i co jest dla niego ważne. Powinien wiedzieć co może zaakceptować u partnera, a co z miejsca będzie czynnikiem dyskwalifikującym. Może powiecie, że to zbyt pragmatyczne i zdecydowanie za mało romantyczne, a ja Wam powiem, że lepiej kogoś wybrać na resztę życia świadomie, niż po prostu zgodzić się na kogoś, bo zwyczajnie się przypałętał i tak już został.
Zakochanie się czasem zdarza, jak napad kichania, ale miłość to już jest kwestia wyboru.

Znam pary, które są ze sobą od czasów liceum i tworzą naprawdę świetne związki. Ale tak w szerszej perspektywie to raczej rzadkość. Większość z tych pierwszych związków się rozpada. Bo ludzie właśnie jeszcze nie wiedzą czego chcą, albo w praniu wychodzi, że chcą zupełnie innych rzeczy, niż im się na początku wydawało. (Jest dobrze, jeśli w ogóle mają jaja, żeby uczciwie przed sobą przyznać, że drogi im się rozjechały.)
Wchodzenie w dorosłość weryfikuje wszystko. Kiedy w czasach liceum fajnie było mieć wyluzowaną dziewczynę, która jest trochę roztrzepana, to kiedy zaczyna się z nią mieszkać i wchodzą do codziennego życia jakieś obowiązki, to okazuje się, że nagle to i owo staje się uciążliwe.

Cele, marzenia, priorytety

Wydaje mi się, że to co najbardziej przyciąga ludzi do siebie i ich ze sobą trzyma jak te dwa magnesy, to są wspólne cele, marzenia i priorytety. Fajnie jest mieć przy sobie, kogoś komu też zależy na tym samym i możecie się wspierać nawzajem.
Są pewne kwestie, w których nie warto iść na kompromisy. Bo kompromis zawsze oznacza, że z czegoś musisz zrezygnować. Tylko jak pójść na kompromis kiedy ty chcesz mieć dziecko, a jej się nie widzi zostać matką?
Kompromis będzie oznaczać, że czyjeś cele, marzenia i priorytety będą musiały ulec przewartościowaniu. Co innego jest pójść na ustępstwa w sprawie mycia podłóg, a co innego rezygnować z zostania rodzicem.

Dlatego już na samym początku powinno się takie sprawy jasno określić i to bez żadnego krygowania się po kątach. Lepiej wiedzieć od razu, niż dopiero po ślubie dowiedzieć się, że ktoś wcale nie chce wybudować domu w Bieszczadach, ale wyjechać na Bali i wieść życie obieżyświata.
Trochę dwa różne style życia, nieprawdaż? A takie scenariusze to tylko szczęśliwie się kończą na amerykańskich filmach.

Kiedy nie warto iść na kompromisy

#1. Ślub
Jeśli jest to dla ciebie ważna sprawa i będziesz się czuć nieszczęśliwie żyjąc w konkubinacie do końca życia albo biorąc ślub kościelny/cywilny, to ciężko tutaj prosić o kompromis. Niezależnie kto ustąpi, to jedno zawsze będzie nieszczęśliwe.

#2. Rodzina
Dla niektórych rodzina to gromadka dzieci, a dla innych dwa koty albo hodowla szynszyli. Niektórzy nie wyobrażają sobie domu bez dzieci, a inni nie wyobrażają sobie domu bez zwierząt. Każdy ma prawo tworzyć taki dom, w którym będzie się czuć szczęśliwy. Byleby Wasze wizje się zgadzały.

#3. Wychowanie dzieci
Jeden będzie zwolennikiem kar i klapsów, a inny z kolei nie podniesie nawet głosu na dziecko. Jeden nie wyobraża sobie jak można nie ochrzcić dziecka, a drugi nie widzi nic złego w tym, żeby pozostawić decyzję samemu zainteresowanemu, gdy już dojrzeje by ją podjąć.

#4. System wartości
Najpierw nazwałam ten punkt „wiara”, ale później stwierdziłam, że to przecież nie to samo. Ja jestem ateistką, a Mój jest wierzący i jakoś się dogadujemy, bo w gruncie rzeczy podzielamy ten sam system wartości. Niektórzy uważają, że pocałunek to jeszcze nie zdrada, więc czasem lepiej upewnić się, że patrzycie również na takie sprawy podobnie.

#5. Cele, marzenia, priorytety
Czyli na co będziecie wydawać pieniądze i do czego będziecie wspólnie dążyć. Czy to będzie budowa domu pod lasem, czy otworzenie własnego pensjonatu, a może kupno kampera i wybranie się w podróż przez całą Skandynawię. Na przykład: kocham jeździć na koncerty, więc nie wyobrażam sobie być z kimś, kto tego nienawidzi, kto uważa to za stratę czasu i pieniędzy. Byłoby mi niezmiernie przykro żyć w takich warunkach.

#6. Spędzanie wolnego czasu
Jedno nie wyobraża sobie piątku bez imprezy w klubie, a drugie w piątki uwielbia robić maratony ulubionego serialu przetykane wycieczkami do lodówki po dolewkę wina. Drobne przeciwieństwa działają stymulująco, ale zbyt duże różnice mogą być dla obu stron męczące.

Podobieństwa się przyciągają

Wbrew temu co się powszechnie uważa, to ludzi do siebie wcale nie przyciągają przeciwieństwa, a właśnie podobieństwa. Nawet podświadomie szukamy osób podobnych do nas samych, bo dzięki temu łatwiej nam się rozmawia, szybciej jesteśmy w stanie nawiązać nić porozumienia.
ALE.
Mimo że najłatwiej nawiązać przyjaźń z kimś, kto jest jak nasze odbicie lustrzane, to już w związku może to wprowadzać stagnację. W tych podstawowych kwestiach dobrze jest się zgadzać – bo koniec końców chcecie tego samego i w ten sposób jest łatwiej.
Ale już w reszcie spraw, które są mniej istotne, różnice wprowadzają dynamikę, która może rozwijać i działać na nas stymulująco.

***

Trzeba tak się dobrać, żeby wciąż pozostać sobą, a nie marną odbitką odbitki z odbitki samego siebie.


Photo by Tony Ross on Unsplash

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Kinga Zając

    Myślę, że ludzie nadal za mało zwracają na to uwagę. Rozmawiając ostatnio ze swoimi przyjaciółmi o facecie, który poruszył mnie trochę bardziej niż inni, i będąc sobą, zaczęłam wymieniać dlaczego to nie ma sensu. Jednym z argumentów jest właśnie to, że ja dzieci rodzić nie zamierzam, a on raczej by chciał. Reakcja była taka, że po co ja myślę o takich rzeczach, nikt tego nie rozważa przy „uderzaniu” do kogoś. No kurde. Może właśnie warto. Kij czy słuchamy różnej muzyki i kij, czy ja wolę czytać książki, a on pooglądać hokeja. Ale priorytety to się powinny zgadzać. Z tym, że mało kto chce o tym myśleć w fazie początkowej, kiedy jest miło i przyjemnie i najlepiej to by się nie wychodziło z łóżka.

    • Ejmen, sista! Ludzie myślę „a po co to się zastanawiać na wstępie nad takimi rzeczami”, a potem się rozwodzą przez różnice charakterów.

  • ,,Jeden będzie zwolennikiem kar i klapsów, a inny z kolei nie podniesie nawet głosu na dziecko.”
    Ale jeden pogląd jest normalny, a drugi jest poparciem dla przemocy wobec własnego dziecko, co jest nielegalne i wyjątkowo bestialskie, dlatego nie porównuje się obu tych podejść.