Your mess is mine
Damsko-męskie

Twój bałagan to mój bałagan

Czyli o tym, że przeszłość już zawsze będzie częścią nas. A jeśli tworzymy z kimś związek, to bierzemy razem z nim cały pakiet – przyszłość, teraźniejszość oraz dopisaną drobnym druczkiem przeszłość.

Siedzimy z A przy stole. Popijamy herbatę i zapychamy się herbatnikami, bo nic lepszego nie mogłam znaleźć. Powiedział, że się stresuje. Przeprowadzką, życiem w dużym mieście i nowymi obowiązkami. Wcale się nie dziwię, przecież każdy się stresuje przed rozpoczęciem nowego etapu życia.
– Ej! Teraz na fali są kolorowanki dla dorosłych i podobno działają odstresowująco – widząc jego lekkie powątpiewanie na twarzy postanawiam i tak znaleźć dla nas wzory w internecie. – Warto przynajmniej spróbować.
Piętnaście minut później siedzimy przy stole w kuchni popijając herbatę o obiecującej nazwie Inspiracja i kolorujemy. Naszą rozmowę przerywają momenty kompletnego milczenia – tak bardzo nas wciągają własne myśli i nanoszenie kolorów między czarne linie. W końcu A pyta:
– Czy ty mówisz wszystko swojemu chłopakowi?
– W jakim sensie? – zamieram z kredką nad papierem.
– W sensie o sobie.
– No tak. – rozluźniam się i kontynuuję rysowanie – To oczywiste. Inaczej nie zbudujesz nic prawdziwego.
Chwilę znowu kolorujemy. Patrzę na moją sowę i mrużę oczy wyobrażając sobie jaki kolor będzie najlepiej pasował.
– Nie bałaś się? – pyta cicho.
– Nie bałam się – odpowiadam, a po chwili przerywam malowanie i patrzę na niego – Byłam przerażona. Ciężko się do tego przełamać, ale przychodzi czas, że po prostu trzeba to zrobić.
– Czyli ja też kiedyś będę musiał to zrobić. – ni to stwierdza ni to pyta A.
– W pewnym momencie jest to nieuniknione – potwierdzam łagodnie – Ale wiesz co? Z takim obnażeniem jest trochę jak z rozebraniem się do naga. Ciężko nawet o tym myśleć. Ale kiedy to zrobisz przy kimś, komu ufasz to jest inaczej. Po tym wszystkim czujesz się jakbyś wskoczył nago do jeziora – czujesz się po prostu  w o l n y.

Każdy jest porysowany

W ten czy w inny sposób. Nawet osoby uważane przeze mnie za najbardziej normalne i zrównoważone, okazywały się po bliższym poznaniu nieźle porysowane. Każdy kiedyś popełnił błędy, o których wolałby nie mówić. Każdy ma w sobie coś, czego się wstydzi. Niektórzy o swoich patologiach mówią wprost i nie czują z tego powodu żadnego skrępowania. Inni z kolei grzebią to w sobie tak głęboko, że boją się wyciągnąć choć jeden mały kamyczek w obawie, że cała konstrukcja runie. Wiec zagrzebują to jeszcze głębiej. Najgorsze jest to, że większość z nas tak robi. I to najczęściej zupełnie nieświadomie. Tak mówiąc wprost i zupełnie kolokwialnie – osoby pojebane najczęściej przykrywają swoje pojebanie jakimś innym pojebaniem.
Cały wic polega na tym, by umieć dostrzec moment kiedy czas skończyć świrować pawiana. Bo biorąc sobie kogoś tak zupełnie poważnie i z zamiarem „dopóki śmierć nas nie rozłączy”, to lepiej wiedzieć z jakim konkretnie pojebaniem będzie trzeba się mierzyć.
Bo jak już ustaliliśmy – każdy ma coś. Bez wyjątków. Ewentualnie po prostu mają względnie poukładane w głowach.

Twój bałagan jest moim bałaganem

I nikt nie chciałaby się dowiadywać o tym bałaganie od osób trzecich. Zawsze to tak działało i działa u większości ludzi. Czasami nie denerwuje nas sama informacja, ale fakt że została nam przekazana od zupełnie obcej osoby. I przez to wychodzimy na idiotów.

Pewna blogerka kiedyś napisała, że ona nic nie chce wiedzieć o byłych dziewczynach swojego przyszłego męża ani żadnych rzeczach z tym związanych. To jego przeszłość i ona ją szanuje. Tak samo jak ona sama nie życzyłaby sobie, by ktoś właził z buciorami w jej przeszłość i ją z niej rozliczał. To jej przeszłość i jej sprawa. Jeśli w niej nie uczestniczyłeś – wypad.

I tu się nie zgodzę. Bo owszem – przeszłość jest twoja. Ale gdy ktoś cię bierze całą i na zawsze, to bierze twoją teraźniejszość, przyszłość oraz drobnym druczkiem zaznaczoną przeszłość. Wiem, że to jest niewygodne. Ale tak niestety jest. Bo przeszłość ma to do siebie, że potrafi wyskoczyć zza winkla jak Ninja w najmniej oczekiwanym momencie i przywalić między oczy. A w momencie gdy tak się stanie, to ta przeszłość mimo wszystko dotyczy Was oboje.
Nie chciałabym iść z kimś przez życie w nieustannej obawie, że gdzieś nagle wyskoczy widmo przeszłości. Wolę iść czując wsparcie i pewność, że jeśli cokolwiek wyskoczy zza winkla, to oboje spierzemy temu dupę i pójdziemy dalej, mniej lub bardziej raźnym krokiem.

Nie bądź taki hop do przodu

Znam taki przypadek, gdzie znajomy zrzucił bombę już na pierwszej randce. Dziewczyna usłyszała całą Opowieść o tym, co go porysowało i jakie pojebaństwo przykrywa. No i handluj z tym. O dziwo, wcale nie uciekła z krzykiem. Została. Ale nie zachęcałabym do takiego podejścia. Tak można robić w przypadku „płytkiego zarysowania”.

Naturalnie zachowujemy się jak emocjonalne żółwie. Gdy ktoś niezaufany zbliża się do naszej strefy psychicznego dyskomfortu, to chowamy głowę. I tak będzie dopóki nie nadejdzie odpowiedni moment. Czyli taki, w którym ktoś zapracuje na nasze zaufanie. Bo zaufania nie daje się w kredycie we frankach szwajcarskich. Na zaufanie się pracuje. Więc jak już ktoś zasłuży, to wtedy- i tylko wtedy! – może się zapoznać z naszymi rysami. Obnażamy się i podajemy jak na dłoni nasz kryptonit. Zaciskamy oczy i dłonie w nadziei, że go nie zgubi/nie połknie/nie zniszczy.

nożyczki

Przeszłość nas w jakiś sposób kształtuje i nie można jej jednoznacznie oddzielić przerywaną linią z rysunkiem nożyczek. Skoro nas ukształtowała, to w jakimś sensie też jest elementem teraźniejszości. Ale to wcale nie oznacza, że powinniśmy zapijać smutki z duchami przeszłości.
Na błędach uczą się ci, którzy wiedzą że je popełniają. Jeśli wiedzą, że je popełnili i się na nich nauczyli, to ich błędy przeszłości można spokojnie pozostawić tam, gdzie ich miejsce – w przeszłości.

 


Photo

Jeśli Ci się u mnie spodobało i też uważasz, że lepiej myśleć niż nie, to tutaj możesz dać kciuk w górę, udostępnić, skomentować, wysłać mi buziaczka i jednocześnie być na bieżąco ze wszystkimi wpisami :)

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Mądrze napisane. Ja jeśli komuś ufam, powiem mu wszystko, co tylko chce wiedzieć. Z tym że ja nie mam z takimi rozmowami problemów, zawsze byłam otwartą osobą. Problemy z mówieniem o sobie i swojej przeszłości zrozumiałam dopiero, gdy natrafiłam na osobę, której dużo trudniej było poruszać tematy związane ze swoją przyszłością. Ale w końcu się przełamała – nie od razu, nie w całości, małymi kroczkami. Ale teraz jesteśmy jakieś 5 kroków dalej niż z początku. :) Bardzo to wszystko doceniam i cieszę się, że tak się stało. Teraz już razem możemy skopać razem jakiś kawałek przeszłości, która kiedyś może wyskoczyć nam zza rogu na ulicy. :)

    • We wszystkim potrzeba trochę uporu maniaka. W szczególności gdy chodzi o otwieranie kogoś zamkniętego szczelnie jak puszka konserwy. Ale warto. Cieszę się, że też tak uważasz :)

  • Wyrozumiałość – zawsze potrzeba przy tym wszystkim całych hałd wyrozumiałości.

    Dziękuję :)

  • Pingback: Jak zdobyć introwertyka – Lepiej myśleć niż nie.()