Damsko-męskie

Szczęśliwy związek – 7 fundamentalnych zasad

W sieci można znaleźć tuziny blogerów – samozwańczych ekspertów od seksu. Niegdysiejszy temat tabu teraz jest chodliwym zalążkiem kontrowersji. Bo funkcjonuje w tym wszystkim zasada, że im bardziej dosadnie tym lepiej. Nie pisze się o miłości. A jeśli już, to tylko o tej patologicznej/toksycznej/bolesnej. Takiej z pieprzem i nacieranej papryczką chilli, która pali dwa razy. Ale nie u mnie i nie dzisiaj. Bo od dziś ogłaszam się samozwańczym ekspertem ds miłości. I w związku z tym dzisiaj będzie wanilia, mleczna czekolada i dużo brokatu w powietrzu. I okazyjnie jednorożec. 

Ostatnio pisałam, że nie ma idealnych ludzi. Bo nie ma. I myślę, że każdy się ze mną zgodzi. Ale czy nie ma idealnych związków? Czy dwie nieidealne jednostki są w stanie dobrać się idealnie? Dwa minusy dają plus, prawda?
Mówiłam, że zawsze wyjdzie szydło z worka. Z ciebie również. Bo tak po prostu jest. Ale to od ciebie zależy co z tym szydłem zrobisz. Czy wbijesz je komuś w plecy, sobie w mózg, a może po prostu zrobisz nim dodatkową dziurę w pasku.

Różne rodzaje miłości i wiara w jednorożce

Nie ma ludzi idealnych. Ale czy miłość nie może taką być? Tą z rodzaju skaczących za sobą w ogień, oddających sobie kawałek wątroby czy biorących cię na barana, kiedy noc zbyt czarna a na ziemi zbyt dużo ślimaków? Z tych gdzie, ktoś trzyma ci włosy jak się pochorujesz. Przywiezie ulubione żelki, kiedy masz okropny dzień i kto nie zostawi cię samego w obcym towarzystwie, mimo że strasznie chce mu się siku.

Każdym włóknem mojej niewierzącej w Boga duszy wierzę w taką miłość. Może dlatego, że ją widziałam. Więc wiem, że taka istnieje. I wygląda zupełnie jak w książkach i na filmach. Trochę wygląda jak majestatycznie biegnący jednorożec z sypiącymi się motylami spod kopyt, który czasami zupełnie niechcący nabije kogoś na swój róg na czole. W takiej miłości jest cała poezja i brokat tego świata. Ale również flaki i krew na ścianach. Bo pasja z jaką się kłócisz jest wprost proporcjonalna do pasji z jaką kochasz.
Więc nasuwa się pytanie dlaczego tak rzadko widzimy taką miłość? Dlaczego tak mało między nami par, które patrzą i mówią o sobie z miłością? Zamiast usłyszeć: „wracam do mojej żonki” słyszymy: „muszę spadać, bo moja stara będzie się drzeć”. Można mówić, że takie czasy. Takie społeczeństwo. Albo taki mamy klimat. Ale ja na to wszystko patrzę przez pryzmat tylko jednego zdania:

Akceptujemy taką miłość na jaką uważamy, że zasługujemy.

Kiedy uważasz, że zasługujesz by być traktowanym jak zwykłe ścierwo, to pozwalasz by tak cię traktowano. I mimo, że spotkasz na swojej drodze dobrego człowieka, który chce podać ci świat na tacy, to uznasz że nie zasługujesz na to. I wybierasz gościa, który cię leje albo maltretuje psychicznie. Taką miłość też widziałam.
Widziałam też taką, gdzie jedna osoba nie wiedziała czego chce, więc ta druga nieustannie ją holowała za sobą. I wierzcie mi, bycie w związku gdy jedno wciąż musi decydować i ciągnąć za sobą balast tego drugiego, jest istną mordęgą. To żaden związek, to gehenna jest.

I nie ma czegoś takiego, że lepszy byle jaki niż żaden. Jest dokładnie odwrotnie. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wiem, że udany związek jest kwestią odpowiedniego dobrania się. Nie oszukuj się, że on/ona się jeszcze zmieni. Szanse są nikłe. A ludzie lubią wracać do swojego wcześniejszego położenia jak żyroskopy.

Szczęśliwy związek – 7 fundamentalnych zasad

I możecie powiedzieć, że żaden ze mnie ekspert. Nie mam męża, nie mam dzieci ani pracy na pełen etat. Nie wiem co to życie, a brokat osiadł mi na stykach. I racja. Nie posiadłam mądrości wieków i nie będę udawać, że jest inaczej. Ale coś przeżyłam. I jeszcze więcej widziałam. Jedno jest pewne- są wnioski, których naprawdę nie musicie wyciągać na bazie własnych doświadczeń. Wierzcie mi – jestem inżynierem. I jako inżynier ogrodnictwa, opowiem wam o kilku fundamentalnych elementach szczęśliwych związków:

#1. Nie zapominaj kim jesteś.  Nie zaniedbuj swoich pasji, przyjemności i przyjaźni. Pamiętaj, że kiedyś właśnie te wszystkie rzeczy intrygowały tą drugą osobę i sprawiły, że się w tobie zakochał/a.

#2. Musicie chcieć tych samych rzeczy. Nie oszukuj się wmawiając sobie, że jemu jeszcze przejdzie to, że nie chce mieć dzieci. Może przejdzie. Ale co jeśli nie?

#3. Nigdy nie gódź się na mniej, niż czujesz że zasługujesz. Nikt nie jest spoza twojej ligi oraz zawsze masz prawo oczekiwać najlepszego traktowania. To, że jest ładna i chce być z tobą nie oznacza, że musisz biegać z podkulonym ogonem. Albo że on ma ładną twarz, to może być dla ciebie wredny.

#4. Bądźcie dla siebie. Bądźcie dla siebie dobrzy, kochający, czuli. Waszym mottem powinno być: Ty i Ja kontra Świat. Musicie stać za sobą murem.

#5. Związek to jeden wielki  k o m p r o m i s. Miłość to nie jest pole bitwy, a ty ustępując wcale nie narażasz się na stratę pozycji. Kompromis to wyjście sobie naprzeciw i spotkanie się w połowie drogi.

#6. Zapomnij o cichych dniach. Niewypowiedziane słowa mają tendencję do wyżerania od środka i powodowania wrzodów. Chcesz krzyknąć? Krzyknij. Wkurz się. Poirytuj. Nie każ się nikomu domyślać co ci nie pasuje. Wiedzy nie zdobywa się przez osmozę.

#7. Problemy rozwiązuj od razu. Te większe oczywiście w miarę możliwości przemyśl. Ale te mniejsze rozwalajcie od razu. Rozwlekanie jednego problemu na kilka dni jest po prostu głupie. I niezdrowe.

***

Nie życzę Wam idealnych partnerów/partnerek. Ale życzę Wam idealnej miłości. Tego bajecznego jednorożca rodem z powieści fantasy. Żeby wszystkie szydła, które wyjdą z worka były akceptowalne i żebyście umieli się z nimi obchodzić. Życzę Wam kogoś, z kim można budować, tworzyć i wspólnie do czegoś dążyć. Kogoś z kim podzielicie problemy na dwoje. Kogoś, kto powie: Skarbie, jesteśmy w tym wszystkim razem. Ty i Ja kontra Świat.


Photo by Charlie Foster/CC unsplash.com

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • To w jaki sposób kochamy w dużej mierze zależy od nas. Niestety nie uczymy się miłości, wynosimy ją z domu. Nie ma idealnych związków, nie ma idealnych par. Jest za to jak napisałaś idealna miłość, do której każdy z nas powinien dążyć. Jest też jednak pewien problem, kiedyś szanowaliśmy nasze dobra i te materialne i te nie materialne, dziś nie potrafimy szanować nawet siebie, gdyż nauczyliśmy się wymieniać rzeczy – kiedy się zepsują, już nie reperujemy.

    To samo można powiedzieć o związkach, zamiast myśleć czy to już pora wymienić partnera, warto się cofnąć do czasów kiedy nie wyobrażaliśmy sobie życia bez niego. Dlaczego to się zmieniło, czy otoczenie miało wpływ, czy sami świadomie to popsuliśmy.

    O miłości można napisać miliony książek i każda będzie inna. Najważniejsze to poczuć ją raz tak dogłębnie by sama myśl o jej utracie powodowała w nas paraliż. Wtedy też łatwiej będzie nam szanować swoją kobietę czy faceta, będzie nam łatwiej żyć, a miłość będzie naprawdę fajnym dodatkiem do całości.

    • Pięknie napisałeś, że to jak kochamy zależy od nas. Więc nie zgodzę się, że nie uczymy się miłości, że tylko ją wynosimy z domu. Wiem, że tak niekiedy jest. Ale w dużej mierze to od nas zależy czy powielamy schematy naszych rodziców, popełniamy te same błędy czy uczymy się na nich.

      • Uczenie się na cudzych błędach jest bardzo trudne, gdyż czasami nie potrafimy uczyć się na swoich własnych. Odnośnie miłości wynosimy ją z domu i jest to pewne. Wiele razy zdarza się jednak tak, że przychodzi moment, w którym uczymy się kochać pozostawiając wszystkie dotychczasowe lekcje gdzieś głęboko zamknięte.

        • W tym wszystkim jest tak wiele różnych zależności, że można w ten sposób urządzać studium przypadku. Miłości nie ogarniesz, to jest pewne ;)

  • Kiedy trafiam na teksty „o tym”, to niemal zawsze tekst jest o „gierkach”. Nie o miłości, tylko o myśleniu, kombinacjach, grze. I tak myślę, że często autorzy tekstów nie nadają się również do związku. Wstęp jaki napisalaś jest idealnym komentarzem określającym tych blogerów obszczymórów.

  • Świetny tekst ! Mocno do mnie przemówił i w dużej części zgadzam się z Tobą… Prawda jest też taka, że każdy związek jest inny i na danym etapie życia nasze potrzeby względem drugiej osoby również się zmieniają, choć te fundamenty powinny zdecydowanie obowiązywać w każdym prawdziwym, szczęśliwym związku. Tylko może nie walcz ze wszechświatem, stwórz swój własny mały świat i buduj tam własne szczęście (na swój sposób). ;)

    • Jestem zdania, że wszystko zaczyna się od nas samych. I jak najbardziej popieram ideę tworzenia własnego świata i budowania w nim swojego szczęścia.

  • Jakby wyjęte z mojej głowy. Przeżyłam swój mały prywatny koniec świata, ale już jest lepiej. Obudziłam się z zapomnianymi koleżankami i zaniedbanym hobby, z nowym życiem-nowym jednorożcem ;) wróciła chęć do życia, odnawianie kontaktów i dbanie o hobby. Da się to połączyć? Da się! Już nigdy nie pozwolę sobie wmówić, że kochająca dziewczyna ma czas tylko dla chłopaka i niczego innego i wiele innych egoistycznych bzdur, które wygłaszał pewien tyran.
    Świetna notka, uwielbiam patrzeć jak się rozwijasz :)

  • Coś w tym jest , że akceptujemy taką miłość na jaką uważamy, że zasługujemy. I to przekonanie torchę mnie boli, bo przecież jest wiele par, którek ochają się wzajemnie bardzo mocno i nie widzą w tym jakiejś zależności : Jak to możliwe, że On mnie taką kocha. Ja jednak spotkałem się z takimi przypadkami. Są to zazwyczaj ludzie, którzy nie zostali docenieni wcześniej, którym może nikt nie powiedział, że mają talent, nie pochwalił za dobry gustu itd.
    Związek to dostrzeganie siebie nawzajem w każdej chwili i bezustanny kompromis.

  • suit your life up

    Absolutnie się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że związek to jeden wielki kompromis. Przy kompromisie jedna i druga strona ustępuje, rezygnuje z czegoś. Tu potrzeba synergii – znaleźć takie rozwiązanie, żeby 1+1=3! Nikt nie musi z niczego rezygnować, zawsze jest lepsze wyjście.

    • Przy kompromisie jedna i druga strona ustępuje częściowo, aby wspólnie wypracować trzecie korzystne dla obu wyjście. Bądź oboje rezygnują ze swoich stanowisk całkowicie by odnaleźć trzecie, które jest zgodne dla obojga.

      Synergia to także pewnego rodzaju kompromis. Nigdy nie znajdziesz kogoś kto będzie tworzył z drugą osobą niezachwianą równowagę we wszystkim. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Widziałam za to kompromisy ;)

      A co do tego, że mądrzy ludzie się nie kłócą… to nie kłócą się jedynie roboty. W takim sensie, że człowiek to emocjonalna i uczuciowa istota, a wszystko zależy od jego temperamentu. A szczególnie w przypadku kobiet ciężko mówić o jakiejkolwiek logice w działaniu, gdy targają nimi emocje.

      PS.: Nie toleruję podlinkowywania siebie w komentarzach… ale lubię Cię. Więc niech będzie ;)

      • suit your life up

        Wybierając kompromis jak napisałaś ustępujemy, bądź rezygnujemy z czegoś, żeby osiągnąć dany cel. Dzięki synergii ustalamy nowy ce. Różnica jest taka, że przy kompromisie zmieniamy tą pierwszą część (ustępujemy/ rezygnujemy) na rzecz celu, a przy synergii zmieniamy tą drugą część – cel.

        • No nie wiem czy ciągła zmiana celów, by unikać kompromisu, jest dobrym rozwiązaniem. Taka mijanka trochę. No ale nie wiem, jeśli w Twoim przypadku to działa, to wierzę na słowo ;)

          • suit your life up

            Zmiana celów czy ich „podrasowanie” i przystosowanie do realiów i potrzeb?
            Podczas burzy mózgów rzucasz wiele pomysłów, ale później jest czas na ich ocenę i weryfikację i niektóre okazują się zbędne, inne trzeba poprawić. O to mi chodzi.

  • suit your life up

    Dodałbym jeszcze:

    #8. Mądrzy ludzie się nie kłócą. tylko rozmawiają.
    Umiejętność wyrażania emocji – tych pozytywnych i negatywnych jest kluczowym elementem budowania konstruktywnych relacji. Można się tego nauczyć, prosty przykład:
    https://suityourlifeup.wordpress.com/2014/04/24/jak-wyrazac-negatywne-emocje/