dziewczyna z tęczową parasolką trzyma transparent
Ludzie

Piekło Kobiet – dlaczego jestem wkurwiona i nie wykropkuję przekleństw

Czuję wściekłość. Czuję smutek. Czuję bezsilność. Na zmianę chce mi się płakać i w pokoju pełnym ciszy nagle rzucam w przestrzeń spontaniczne KURWA MAĆ. Już dawno nie czułam się takim kłębkiem emocji, który dosłownie trzyma się ostatkiem sił.

SSDD – Same Shit Different Day

To nie jest pierwszy raz, kiedy nam grożono odebraniem tego minimum człowieczeństwa i godności, jakim jest możliwość zadecydowania czy jesteś gotowa urodzić i poświęcić życie dla niepełnosprawnego dziecka.
Nie będę się wdawać w podstawy prawne, bo ten niby-Trybunał to jakaś kpina. Ten wyrok to też jest kpina, tylko szkoda, że naszym kosztem.

W 2016 roku też pisałam co myślę o zaostrzaniu prawa aborcyjnego i w zasadzie nic się tutaj nie zmieniło – wciąż jestem każdą ręką, każdą nogą i każdą komórką swojego ciała za możliwością wyboru. I to nie tylko w skrajnie trudnych przypadkach jak gwałt, zagrożenie życia kobiety, czy trwałe lub śmiertelne upośledzenie płodu. Jestem za aborcją na żądanie bez podawania przyczyny i powiem Wam dlaczego.

Aborcja zawsze była i zawsze będzie

Trzeba być doprawdy naiwnym, żeby myśleć, że zakazanie przerywania ciąży sprawi, że kobiety stwierdzą „ no dobra, chuj tam, skoro trzeba to urodzę”.
Nie. Kobieta, która naprawdę nie chce być matką znajdzie sposób by nią nie zostać.

Te, które będzie na to stać wyjadą do kliniki za granicę albo zamówią tabletki przez internet – to naprawdę nie jest takie trudne. Te, których nie stać będą próbowały aborcji na własną rękę (właśnie tego symbolem są wieszaki – aborcji DIY) i niestety ale wiele z tych kobiet umrze z powodu powikłań. Inne może urodzą i oddadzą dziecko do adopcji. Jeszcze inne wyrzucą dziecko na śmietnik albo zamkną w beczce i zakopią.

Zamiast zakazów, które które i tak da się obejść, to można by było na przykład systemowo wspomóc kobiety tak, żeby nie bały się rodzić dzieci? Albo te 70 mln złotych co je Sasin przejebał na wybory, które się nie odbyły, to można było przeznaczyć na wsparcie rodzin, które opiekują się dziećmi z niepełnosprawnościami? Albo stworzyć więcej obiektów, w których matki mogą zostawić dzieci kiedy same idą do pracy i żeby to nie kosztowało miliona monet?

No nie wiem, można by było przeanalizować powody przerywania ciąż i zrobić tak, żeby je zminimalizować, co może w rezultacie sprawiłoby, że kobiety rzadziej decydowałyby się na taki krok? Ale to pewnie głupie analizować przyczyny zamiast po prostu tępić skutki.

Wystarczy odrobina wyobraźni

Wystarczy wyobrazić sobie jak wyczekujesz dziecka i masujesz brzuch, jesz witaminy, kupujesz ciuszki i szykujesz pokoik dla dziecka… a później dostajesz diagnozę, że płód nie wykształcił narządów albo ma poważne wady genetyczne. I nie masz wyboru – zamiast kołyski kupujesz trumnę. Musisz przez kolejne miesiące nosić je pod swoim sercem, by po 9 miesiącach urodzić zdeformowane dziecko, które umrze po 5 minutach. Są kobiety, które to zrobią, bo chcą, żeby umarło chociaż w ich ramionach. Ale są też kobiety, dla których takie przeżycie byłoby ogromną traumą.

Najbardziej nie mogę uwierzyć w tych wszystkich dziadków, facetów, którzy patrzą na kobiety jak na inkubatory. Kiedy wszystko co z ich ust słyszysz to: płód, płód, płód. Nie ma już znaczenia, że kobieta, która ten płód nosi w sobie żyje w skrajnej biedzie i nawet z wątpliwą zapomogą od państwa sama, bez wsparcia rodziny czy partnera nie poradzi sobie z tak ogromnym psychicznym, fizycznym i finansowym wyzwaniem, jakim jest zajmowanie się dzieckiem z niepełnosprawnością.

Jak można mówić o dobru płodu w oderwaniu od dobra osoby, która ten płód w sobie nosi?
Szczerze, naprawdę nie potrafię tego pojąć.

Jesteśmy zaniepokojone Wypierdalać

Wiecie co, ja naprawdę nie sądziłam, że do tego dojdzie. Miałam nadzieję, że dożyję czasów powszechnego dostępu do aborcji, ale nie sądziłam, że zostanie nam odebrane fundamentalne minimum jakim był „tzw. kompromis aborcyjny”. To nie był środek, to było MINIMUM dla godności kobiet. I właśnie dlatego jesteśmy wkurwione. Nie dziwcie się, że już nie przebieramy w słowach i nie zasłaniamy ust zawstydzone, kiedy wymknie nam się „o kurde!”. „Kurde” jest już dawno za nami, jest już tak małe, że jest już w chuj małą kropką.
Tak samo jak osoby ze środowiska LGBTQ+ mają dość grzecznego machania i proszenia o prawa, tak samo my, osoby z macicami mamy dość grzecznego stania w rządku, kiedy jakaś banda dziadów w rządzie decyduje o naszych ciałach, bo ICH sumienie gryzie.

***

Aborcja to nie jest ani łatwy, ani trudny, ani dobry, ani zły wybór. Ale aborcja to powinien być NASZ wybór.
I wciąż jestem tego samego zdania: nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób.

Zachęcam Was do udziału w protestach, zdalnie czy fizycznie na różnego rodzaju akcjach. Musimy stawiać opór, bo to się nigdy nie skończy – oni na pewno pójdą po więcej, jeśli im pozwolimy.

Pamiętaj, co by nie było, nie jesteś w tym sama.


Zdjęcie główne wykonał Bernard Łętowski dla portalu Bolec.Info

Inne wpisy w podobnej tematyce:
Patola rodzi patolę
O co chodzi z tym wieszakiem?

Poprzedni post

Może ci się również spodobać