Ludzie

O żyroskopie, epigenetyce i zmianie nastawienia

Od zawsze zastanawiałam się czy ludzie faktycznie się zmieniają.
Czy naprawdę jesteśmy zdolni do zmiany swojego postępowania, swoich nawyków, swoich przekonań. Czy jesteśmy w stanie przebudować fragmenty naszych struktur myślowych.
Do tej pory brałam pod uwagę jedynie dwie skrajne opcje, z których ostatecznie wyewoluowała opcja trzecia.

Opcja #1
Jesteśmy jak tabula rasa – czysta kartka, której treść kreujemy my sami oraz środowisko w jakim przebywamy.
Opcja #2
Jesteśmy od początku zaprogramowani. Mamy z góry ustalone cechy, skłonności i charakter, które są niezmienne aż do końca.
Opcja #3
Weź opcję #1 oraz opcję #2 i mieszaj aż do połączenia składników.

Wbudowany żyroskop kierunkowy

Wydaje mi się, że każdy ma swój szkielet osobowości, twardą konstrukcję którą bardzo ciężko jest naruszyć. Nawet jak jakiś jeden element ulegnie złamaniu, po jakimś czasie znów zrośnie się tworząc pierwotną całość.
Może trochę tak jakbyśmy mieli w sobie żyroskop, który dąży do zachowania swojego pierwotnego położenia z zasady zachowania momentu pędu.  Możesz się odchylać, wyginać i próbować zmienić swoje położenie ale ten mały skurczybyk, wciąż uparcie będzie wracał do pierwotnej pozycji.
Już dawno doszłam do wniosku, że nie można oczekiwać że ktoś dla nas/przez nas/dzięki nam się zmieni.
Może faktycznie się zmieni na chwilę, na ten czas gdy jesteście razem. Ale gdy ciebie zabraknie – momentalnie odzyska swoje pierwotne położenie.
Przestał/a puszczać się na prawo i lewo?- zacznie znowu. Przestał/a zapijać co weekend?- ledwo zamkniesz za sobą drzwi, już dzwoni po starych znajomych.
Łatwiej  rozsądniej jest akceptować kogoś takim, jakim jest niż oczekiwać zmiany położenia jego żyroskopu.

Genom – głowa, epigenom – szyja, która kręci głową

Ale bez przesady, każdy gołym okiem widzi że życie nas zmienia. Może ludzie nie są w stanie nas trwale zmienić, ale już doświadczenia z nimi związane – owszem.
Na chwilę spróbujmy zminimalizować się do poziomu komórkowego. Każda komórka ma w sobie DNA i mam nadzieję, że wszyscy wiedzą (a przynajmniej znaczna większość) że to dwie splecione nici składające się z deoksyrybonukelotydów … blablabla…, które w dużym uproszczeniu po prostu kodują całą informację genetyczną naszego organizmu. Ale mało kto wie, że nasze cenne DNA jest otoczone czymś, co nazywa się epigenomem.
W skrócie epigenom to dużo chemii, która bezpośrednio wpływa na strukturę chromatyny i funkcje genomu (FYI: chromatyna to postać skondensowanego DNA). Okej, okej. Ale co to właściwie oznacza?
Można powiedzieć, że nasz genom jest jak naładowana broń. Epigenom, jest spustem. A środowisko jest tym palcem, który pociąga za spust.

Epigenom jest także potencjalnie dziedziczny. To oznacza (przykładowo), że jeśli od pokoleń wszystkie kobiety w twojej rodzinie były otyłe, a ty zmienisz swój styl życia eliminując czynniki spustowe dla epigenomu (tłuste, niezdrowe jedzenie, brak ruchu, etc.) inicjujesz zmiany w jego strukturze. A co za tym idzie – zmiany w genomie. Co w ostatecznym rozrachunku, może doprowadzić do tego że twoje dzieci nie będą musiały się borykać z takim problemem. Będą miały inne problemy, własne.

Niestety działa to też w drugą stronę. Problemy, które myślisz że dotyczą tylko ciebie teraz, mogą mieć bezpośredni wpływ na innych w przyszłości.
Kiedy masz 21 lat, a palisz od pięciu i zaczynasz kaszleć krwią, to niekoniecznie musi oznaczać że umrzesz. Ale na pewno coś oznacza. Wszystkie czynniki jakim się poddajesz podczas całego twojego życia mogą mieć bezpośredni wpływ na twoje potomstwo. Nawet jeśli po tej pięcioletniej przygodzie już nigdy więcej nie zapalisz- twoje dziecko może w dorosłym życiu zachorować na raka płuc, nie mając nawet raz papierosa w ustach.
Taki trochę efekt motyla.

Opcja #3: połącz składniki

Jeśli przez swoje codzienne, drobne wybory jesteś w stanie zmieniać swój genom, to… to chyba jest zajebiście dużo. A skoro jesteś w stanie zmienić swoje nawyki żywieniowe czy szeroko pojęty styl życia, to równie dobrze możesz zmienić nawyki dotyczące twojej osobowości.
Łam schematy, nie wpadaj ciągle do tej samej dziury.
Jeśli nie możesz czegoś zmienić- zmień chociaż nastawienie.
Z doświadczenia wiem, że nie możesz być wredną suką i wciąż płakać, że nikt cię nie lubi.
Masz trzy wyjścia:
#1: po prostu zacznij być miłą osobą
#2: bądź wredną sucz, przestań narzekać że nikt cię nie lubi i zrób własną imprezę z butelką wina i całym sezonem Przyjaciół, mając wszystkich ostentacyjnie gdzieś
#3
: zmieszaj dwa pierwsze punkty, czyli zacznij od #1, a jeśli mimo wszystko ktoś cię nie lubi postępuj jak w punkcie #2

***

Prawdziwe zmiany zaczynają się od nas samych. Wiem – wytarty slogan. Ale tak naprawdę jest. Zmiany są prawdziwe i trwałe dopiero gdy wynikają z ciebie samego i z twojej własnej potrzeby przejęcia kontroli nad swoim charakterem/ciałem/życiem. Wtedy nie będzie miało znaczenia z kim jesteś i czy w ogóle z kimś jesteś. Twój żyroskop wróci na swoją pierwotną pozycję niezależnie od wszystkiego dookoła. Ale tak będzie tylko wtedy, gdy to  t y  nadasz mu moment pędu.

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać