Damsko-męskie

O miłości od pierwszego kliknięcia

Choćbyśmy nie wiadomo jak nie chcieli tego zaakceptować, to jednak musimy stanąć wobec faktu, że żyjemy w erze Facebooka, Instagrama i coraz częściej Twittera. Czyli ogólnie social media. Skoro żyjemy w erze internetowych społeczności, to też nic dziwnego, że coraz częściej i nawet chętniej szukamy w ten sposób miłości.

Bo to oszczędza czas. Oszczędza nam rozczarowań już na starcie przez wstępną selekcję. Pozwala na lekki marketing własnej osoby. Możesz pisać tylko o tym, o czym chcesz napisać. Zawsze masz czas, żeby się zastanowić co tak naprawdę chcesz przekazać. Komfort. Zero stresu.

Oczywiście Amerykanie to zbadali

Coraz więcej par ma swoje początki w sieci. Badania przeprowadzone przez psychologa społecznego prof. Johna Cacioppo wykazały, że w USA co trzecie małżeństwo zawarte między latami 2005-2012 miało swój początek w internecie. Mało tego. Naukowcy przebadali prawie 20 tysięcy nowożeńców i stwierdzili, że ci, którzy poznali się przez internet są bardziej zadowoleni ze swoich związków i rzadziej się rozwodzą niż pary, które poznały się w metodami konwencjonalnymi.
Czy to zaskakuje? Nie sądzę. Poznając się w sposób analogowy najczęściej masz ograniczony dostęp do ludzi. Zwykle wtedy poznawanie się odbywa przez znajomych, albo znajomych tych znajomych. Niektórych chcemy poznać, bo ktoś nam szepnął dobre słówko o nich. A innych wręcz przeciwnie, skreślamy na starcie bo ponoć jest strasznym bufonem. W sieci masz szersze spektrum. W zasadzie sky is the limit. Możesz wybierać od Japonek, przez Meksykanki po Szwedki. Od Warszawy, przez Piotrków Trybunalski na Polkowicach kończąc.
Bo kiedy czasem sobie myślisz o tych dwóch połówkach pomarańczy i uświadomisz sobie jaki duży jest świat, a jak dużo ludzi na nim, to ręce opadają. Przez internet to wydaje się bardziej osiągalne.

Miłość od pierwszego kliknięcia- co za bzdrua

Wszystkie osoby, z którymi się przyjaźnię i wciąż utrzymuję kontakt od wielu lat, to są osoby których nie polubiłam na początku. Serio. Im dłużej myślę, to nie mogę sobie przypomnieć kogoś, kogo polubiłam od razu i z kim zaprzyjaźniłam się na całe życie. Dlatego nie wierzę w pierwsze wrażenia, a tym bardziej pierwsze wejrzenia. Co najwyżej może być zauroczenie. Iskra porozumienia. Dobre przeczucie. Albo ogromna i naiwna potrzeba zakochania. Bo miłość, to już jest większy kaliber.

Pierwsze wrażenie jest jak zdjęcie profilowe na fejsbuku. Niby ładnie, niby pięknie a im dalej w las, tym więcej Slendermana. Dlatego nie powinno się zbyt długo przebywać w tym wyidealizowanym wirtualnym świecie. Bo nie oszukujmy się, ideałów nie ma. A Slenderman prędzej czy później i tak nas dopadnie.

Niby wiem co mówię

Ja sama poznałam kogoś przez internet. Moje pierwsze wrażenie było takie, że uznałam: skoro jest ładny, to pewnie głupi jak pół kilo gwoździ. Ale się pomyliłam. Był bardzo inteligentny i urzekło mnie, że wiedział gdzie stawiać przecinki. Teraz sobie myślę, że chyba nawet lepiej niż ja. Pomimo twarzy jakby mu ją sam Michał Anioł dłutem haratał. I nawet później kiedy się spotykaliśmy nie mogłam uwierzyć w ten chodzący ideał z ciała i ducha. Czekałam aż szydło wyjdzie z worka. I wyszło. Jedno, drugie, trzecie.
Więc jeśli myślisz, że przez internet znajdziesz swój ideał, niemal skrojony na twą miarę, to niestety. Życie to jednak nie bajka Disney’a. Zawsze będą jakieś szydła. Kwestia tylko jakie i czy będziesz umiał/chciał sobie z nimi poradzić.
I na koniec mam…

3 rady dla tych, którzy chcą spróbować szczęścia w sieci

#1. Nie kłam – nigdy przenigdy nie zmyślaj i nie ściemniaj. Wiadomo, że każdy chce przedstawić siebie w jak najlepszym świetle, szczególnie na samym początku. Jeśli ktoś nie pyta – nie musisz go zaraz zalewać niepotrzebnymi informacjami (np. że jesteś palaczem), ale kiedy pyta wprost to nie ściemniaj, że się brzydzisz papierosem.

#2. Zanim się spotkacie odczekaj przynajmniej tydzień – pozwoli ci to trochę lepiej poznać ten mózg po drugiej stronie kabla. Jednocześnie nie zwlekaj zbyt długo, bo z czasem będzie tylko rosło uczucie wyidealizowania i będzie ciężko przerzucić się z wersji cyfrowej w analogową.

#3. Wybierz miejsce publiczne i powiedz komuś o tym gdzie idziesz– jeśli już dojdziecie do wspólnego wniosku, że wypadałoby się wreszcie spotkać wybierzcie jakieś neutralne miejsce i najlepiej publiczne. Nie umawiajcie się w środku nocy i nie idźcie nad rzekę, gdzie nie ma żywego ducha, a jedynym oświetleniem jest księżyc w pełni. Been there, done that. 

***

Prawdę mówiąc cieszę się, że w ten sposób znalazłam swojego arbuza. Nie mieliśmy wspólnych znajomych. Widzieliśmy się tylko naszymi oczami i poznawaliśmy się od zera.
I może właśnie dlatego małżeństwa z początkami w sieci rzadziej się rozwodzą.


Photo by Victor Hanacek/CC picjumbo.com

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • A ja nadal nie wiem.
    Czym dłużej zastanawiam się nad przecinkiem, tym mam wiecej wątpliwości.

  • Pingback: 7 fundamentalnych elementów szczęśliwych związków | Lepiej myśleć niż nie.()

  • Jaka przestroga – powiedz komuś gdzie idziesz. Myślę że dziś w świecie kamer, poznawanie ludzi przez sieć jest naturalne i nie trzeba się aż tak bardzo obawiać. Psychopaci na ogół szukają normalnie, po parkach w miejscach gdzie nie ma kamer. Ja uwielbiam poznawać ludzi przez sieć, chyba dochodzę w tym do perfekcji, gdyż po samym stylu pisania już jestem w stanie wstępnie zdiagnozować swojego rozmówcę, czy też rozmówczynię.

  • Tylko virtual odpada, real zawsze jest lepszy ;)