Bierz życie na klatę, Ludzie

O co chodzi z tym GMO?

Tak się głupio składa, że na tym ogrodnictwie, oprócz obsługi grabi i konewki, uczyliśmy się także genetyki roślin. I tak się składa, że coś niecoś wiem o tym całym okropnym, złym i szatańskim GMO. Zatem trochę opowiem Wam dlaczego to wszystko może jest nie do końca takie czarno-białe jak się wydaje.

Organizm modyfikowany genetycznie sam w sobie nie jest groźny, bo to nie jest tak, że marchewkom wszczepia się gen wścieklizny i one zaczną się rzucać na biednych ludzi robiących zakupy w warzywniaku. To nie jest też tak, że one są przez to trujące. Bo możemy mówić o wielu rodzajach modyfikacji genetycznych i warto się zastanowić po co takie modyfikacje się przeprowadza.

GMO jest trujące!

Ludzie nawet nie rozumieją o co chodzi w tym całym GMO, więc łykają takie hasła jak powyżej zupełnie jak młode pelikany. GMO to zło! Od GMO wyrośnie ci ręka na czole! GMO jest wbrew naturze! I oczywiście w tym ostatnim jest trochę racji, ale jakby nie patrzeć to tak naprawdę cała ludzkość jest trochę wbrew naturze.

O to trucie się rozchodzi w zasadzie z powodu tej całej kukurydzy Monsanto, czyli kukurydzy zmodyfikowanej w ten sposób, że jest odporna na herbicydy. I to nie byle jakie herbicydy, ale konkretnie te totalne – czyli niszczą absolutnie wszystko co zielone. No chyba, że coś zostało uodpornione i można po tym lać glifosatem (główny składnik środków chwastobójczych takich jak Roundup), a cała reszta zielska padnie. Cudowna sprawa, prawda? Mamy pole kukurydzy, na którym zaczyna dodatkowo przeszkadzać swoją egzystencją taka przytulia, lejemy glifosatem i voilà – przytulii nie ma, kukurydza wesoło dalej rośnie.
No więc sprawa nie jest taka kolorowa, bo okazuje się, że rośliny mogą pewne składniki toksyczne magazynować (szok!). No i w tym miejscu pojawia się główny spór między zwolennikami i przeciwnikami GMO – wyniki badań Seraliniego.

Wyniki badań Seraliniego

Pan Seralini postanowił sprawdzić czy kukurydza GMO rzeczywiście jest trująca. Wybrał do badania szczury, karmił je codziennie ziarnami kukurydzy Monsanto i poił rozcieńczonym roztworem glifosatu. I tak przez jakieś 3 lata. Wyszło mu, że szczury zaczęły zapadać na raka i od tego właśnie raka umierać przedwcześnie.
Wiecie co. Wydaje mi się, że choćby i te szczury jadły śniadania Ewy Chodakowskiej, ale zapijały to gifosatem, to tak samo pozdychałyby na tego raka. Myślę, że kukurydza modyfikowana, sama w sobie, taka nie podlewana Roundupem, wcale nie jest szkodliwa. Badań nie przeprowadzałam, pewności nie mam, jedynie takie jakieś przeczucie.

Bo wiecie, oprócz tej nieszczęsnej kukrydzy, to zmodyfikowano wiele innych gatunków roślin. Na przykład, do ryżu wszczepiono gen z żonkila i tym samym zwiększono zawartość beta-karotenu, prekursora witaminy A – wszystko po to, żeby rozwiązać problem braku tej witaminy u dzieci w Azji.
Albo na przykład człowiek jedząc sobie sałatę może się jednocześnie zaszczepić przed wirusowym zapaleniem wątroby typu B. How cool is that?
Jest dość sporo modyfikacji, które mają na celu podwyższenie składników odżywczych, jakości owoców albo długości przechowywania.
Chociaż z drugiej strony skoro mogą wyprodukować sałatę-szczepionkę, to równie dobrze mogą wyprodukować ziemniaka zagłady…
Hm.

To jest ingerencja w naturę

To jest chyba najgłupszy ze wszystkich argumentów. Bo wiecie, ten statek już dawno odpłynął. Cała ludzkość jest cholerną ingerencją w naturę. Słyszeliście o tym, że w tym roku coś się załamało w naszym klimacie? Że do tej pory średnia temperatura na naszej planecie jakoś tak wzrastała dość miarowo, ale w tym roku nastąpiło jakieś przełamanie? Przekroczyliśmy punkt bez możliwości powrotu.
Naukowcy podawali już jakiś czas temu, że jesteśmy właśnie w tym momencie. Że to jest ostatni dzwonek, żeby coś zmienić. Ten moment już dawno minął i jedynie możemy jakoś spowolnić te zmiany.

Wiecie, że po oceanie pływa cała wyspa z plastiku? Stworzona ze wszystkich naszych śmieci. Wiecie ile syfu krąży po orbicie? (Zakładając oczywiście, że Ziemia jest okrągła.) Wiecie ile gatunków roślin i zwierząt przez nas wyginęło, albo jest na skraju wyginięcia? Ile organizmów zepchnęliśmy do rezerwatów? Bo zawłaszczamy sobie wszystko i wszystkich? Bo ajfony, bo każdy członek rodziny musi mieć własny samochód, bo po co drzewa – potrzebujemy więcej miejsc parkingowych…

Kojarzycie film Interstellar? Na Ziemi klimat zmienił się do tego stopnia, że burze piaskowe były codziennością i w tych warunkach jedyne co było w stanie rosnąć, to była kukurydza GMO. Więc wiecie, jeśli ten film w jakiś sposób przewiduje przyszłość, to GMO może trochę uratować nam życie.
Bo to nie ta kukurydza jest zła, tylko my, jako ludzkość jesteśmy trochę jednak durni.

***

W tym wszystkim nie chodzi mi wcale o gloryfikowanie organizmów modyfikowanych genetycznie. Bardziej chodzi mi o spojrzenie na sprawę z większym zrozumieniem o czym tak właściwie mowa. Na czym te modyfikacje polegają i czy realnie nam zagrażają. Bo ja nieustannie mam wrażenie, że my sami dla siebie jesteśmy większym zagrożeniem niż ta biedna kukurydza.

 

Poprzedni post Następny post

Może ci się spodobać