Bierz życie na klatę, Ludzie

Nie kłam, że nie masz czasu

W życiu chodzi o to, by nauczyć się ustalać priorytety. Ale nie priorytety, które ustala kościół, państwo czy społeczeństwo. Każdy powinien zmusić się do chwili zastanowienia i szczerze sobie odpowiedzieć na jedno podstawowe pytanie: co jest dla mnie ważne? 

Minęły już trochę ponad dwa tygodnie odkąd ostatni raz coś tutaj napisałam. Początkowo przez parę dni zastanawiałam się o czym napisać. Później kiedy już wiedziałam o czym chcę napisać, to rozkminiałam jak chcę to napisać. Minął tydzień, a ja zaczęłam rzeczywiście coś pisać. Najpierw tytuł. Zamknęłam edytor tekstu. Później wstęp. Znowu zamknęłam edytor. Później parę akapitów i zamknęłam laptopa.

To nie jest tak, że nie mam czasu na pisanie. Oczywiście, że mam czas na pisanie tylko, że czasem wolę go poświęcić na obejrzenie trzech odcinków That 70s Show. Albo po prostu pójść na spacer z aparatem i porobić zdjęcia kaczek. Bo zwyczajnie  n i e  c h c e  mi się nic pisać.

Nie mów, że nie masz czasu

Nie cierpię kiedy ktoś mówi, że nie ma na coś czasu. Nie znoszę tego, bo doskonale wiem, że to gówno prawda jest.
Nie ma czasu czytać książki, nie ma czasu rysować, nie ma czasu wyskoczyć na parę dni nad morze, albo chodzić na siłkę. Czas jest zawsze. Wszystko jest tylko kwestią ustalenia priorytetów. Bo masz czas pojechać nad morze, ale wolisz wziąć dodatkową zmianę w pracy, żeby mieć więcej pieniędzy. Masz czas rysować, tylko wolisz obejrzeć wtedy serial. Mówisz, że nie masz czasu trenować, a śpisz po 10 godzin dziennie.
Tak samo ja mówiłam, że nie mam czasu napisać nowego tekstu, bo muszę pisać pracę magisterską. Kiedy tak naprawdę wychodziło na to, że trochę popisałam pracę, a resztę czasu wolałam poświęcić na oglądanie Gry o tron z moim chłopakiem.
Więc od tamtej pory staram się nie mówić, że nie mam czasu. Mówię za to, że mam czas, tylko po prostu priorytety mam inne.
Od kiedy pracuję na pełen etat, to wcale nie jest tak, że mam tego czasu mniej na pisanie. Mam go tyle samo, tylko czasem wolę się omotać w ponczo, dwa koce oraz Mojego, i w ten sposób obejrzeć Mam Talent. Marnując bezproduktywnie wieczór.
Tylko, że ja uwielbiam takie bezproduktywne wieczory. Bo jako mój priorytet ustaliłam relacje. Nie zasięgi, nie lajki i nie uznanie obcych ludzi.

Ustal rzeczy ważne i ważniejsze

Chyba każdy zna historię słoja i układania w nim kamieni, żwiru i piasku. Dla jednych najważniejsza może być kariera w korpo, dla innych czas z rodziną. Ktoś chce gromadki dzieciaków, a inny ani jednego małego człowieka w domu. I dobrze. Nie ze wszystkimi wyborami się zgadzam, ale wciąż szanuję tych, którzy wiedzą co jest dla nich ważne i bez oglądania się na innych stawiają temu oznaczenie priorytetowe.

I pamiętaj, że coś jest zawsze kosztem czegoś. Każdy priorytet jest poświęceniem czegoś innego. Każda matka musiała coś poświęcić, by wychowywać radosne dzieci. Każda korpobicz coś poświęca, by piąć się po szczeblach kariery. Każda stewardessa, która podróżuje po całym świecie, czegoś sobie odmówiła. Każda żona i każdy mąż czegoś się wyrzekają dla dobra drugiego.
Więc zastanów się dobrze co jest dla ciebie naprawdę ważne. Co jest według ciebie jest warte poświęcenia.
Na przykład, oczywiście mogłabym pisać dwa a nawet trzy teksty tygodniowo, ale z pewnością ucierpiałyby na tym moje:
a) relacje z bliskimi (A nie mam ich znowu aż tyle, żeby pozwolić sobie nimi szastać.)
b) zdrowie psychiczne (Chaos i wiele rzeczy do ogarnięcia jednocześnie doprowadzają mnie do obłędu.  A na to też nie mogę sobie pozwolić.)

Zatrzymaj się na chwilę

Strasznie gonimy. Bo musimy zdążyć wziąć ślub. Musimy zdążyć zostać matką. Zdążyć spłacić kredyt. Musimy zdążyć odchować dzieci, by potem zdążyć umrzeć zanim zaczniemy im sprawiać kłopot. Zatracamy się w bezsensownym wirze spraw codziennych. Byleby przeżyć od weekendu do weekendu, od wypłaty do wypłaty, a potem już tylko do emerytury. I nagle się budzimy zastanawiając się jak ten czas zdołał nam umknąć między palcami.

Podziwiam ludzi, którzy potrafią nagle się zatrzymać w czasie tego wyścigu, podrapać się po głowie i zastanowić się „po co ja to właściwie robię?”. I ja doskonale wiem, że nie odkryłam w tej chwili nic nowego. Ale powiedzcie mi, ilu z Was czasami świadomie się zatrzymuje i mówi: sprawdzam. Tak jak to napisał Piotr C. w jednym z moich ulubionych tekstów z Pokolenia Ikea:

Z całą jednak pewnością należy od czasu do czasu usiąść na piachu, popatrzeć w las albo morze, otworzyć butelkę wina albo whisky i powiedzieć sprawdzam.
Sprawdzam czy jestem szczęśliwy/szczęśliwa. Sprawdzam czego mi brakuje.
Sprawdzam jak daleko jestem od swoich marzeń. Sprawdzam czy je jeszcze mam.
Sprawdzam czy czuję satysfakcję.
Sprawdzam, czy moje życie, moim zdaniem ma sens.
Sprawdzam jaki jest mój cel.

***

Nie każdy od razu wie czego chce w życiu i co tak naprawdę jest dla niego ważne. I nie zawsze to, co jest ważne dla nas teraz, będzie ważne również za miesiąc, rok, albo pięć lat.
Ale mimo wszystko każdy powinien dążyć do zdobycia tej wiedzy. I każdy powinien co jakiś czas zrobić krótki rozrachunek sam ze sobą. Zastanowić się czy to, co wybraliśmy wciąż jest warte tego poświęcenia. Pomyśleć czy wciąż jesteśmy na właściwej drodze.

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • 100% prawdy. Uwielbiam Twoje teksty! :)

  • Ja ostatnio zmienilam podejscie z ‚muszę’ na ‚chcę’. Za każdym razem, gdy cos zamierzam zrobić zastanawiam się czy to dlatego, że chcę czy dlatego że muszę. To pozwoliło mi zwolnic, a przede wszystkim wsluchac sie w siebie. I masz rację, to nie prawda, ze czlowiek nie ma czasu. Wszystko jest kwestia wyboru. Jesli nie pisze tekstow na bloga to nie dlatego, ze nie mam czasu, ale dlatego, ze aktualnie wole poczytac ksiazke lub obejrzeć Hannibala. Wcale w sumie nie MUSZĘ nic pisać, ale chcę rozwiajac bloga, więc w drodze wyborów, decyduje poswiecic swoj czas wlasnie na pisanie. Bo chcę, a nie muszę. I mam na to czas. Jeśli chcę ;)

    • Z tym „muszę” i „chcę” to dobry patent jest :)