Damsko-męskie

Nie bój się. Kochaj. – czyli 3 cytaty z filmu „Chemia”, które warto zapamiętać

Wychodząc z kina po seansie filmu „Chemia” miałam ściśnięte gardło i całą siłą woli powstrzymywałam się, żeby nie położyć się  między fotelami i nie zacząć szlochać w wykładzinę. Więc w sumie to był całkiem dobry film.

W sumie słodko-gorzki ten film. Zupełnie jak życie. Miejscami miałam wrażenie, że był zbyt przerysowany, nierealny i wyrwany z kontekstu. Specyficzny klimat, specyficzna forma i przekaz. Ale skoro długie godziny po wyjściu z kina wciąż nie mogłam się pozbierać i nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać to znaczy, że film był dobry. Poruszył. Wywołał emocje. A chyba to powinny robić dobre filmy, czyż nie? Wciągnąć i wyrzygać, zostawić zapłakanego, złego, pełnego nadziei czy szczęśliwego. Powinny zrobić z nami cokolwiek.

Nie zawsze żyją długo i szczęśliwie

Bardzo często po prostu umierają. Choćby taki Ned Stark. A w sumie to prawie cała cholerna rodzina Starków. Robin Williams. Mój brat. A dwa dni temu była rocznica śmierci Ani Przybylskiej. Nie czułam się jakoś z nią związana, ale wiecie, ona była młoda. Była piękna, odniosła sukces, miała rodzinę i wydawała się dobrym człowiekiem. Ale dobrych ludzi też spotykają złe rzeczy. To daje do myślenia. To nadaje jakiejś perspektywy życiu, o ile ktoś potrafi się zmusić do perspektywicznego spojrzenia.

Dwie godziny po seansie wzięłam gumę do żucia. Prawie rozpuściła mi się w ustach, bo nie miałam siły jej żuć. Patrzyłam na uschnięte liście klonu pod stopami i chciało mi się nad nimi płakać, bo one też umarły. Wszyscy umierają, co do jednego. Ale mimo wszystko nie chcę żeby to był depresyjny wpis (ha!). Bo chyba coś ostatnio wpadam w taki ton, a kto ma ochotę czytać takie rzeczy. No nikt nie ma ochoty. Więc chciałabym się podzielić czymś, co wyniosłam z tego filmu. Coś dobrego. I to wcale nie jest popcorn z podłogi (nie tym razem). Tym razem będą trzy cytaty, które zapamiętam do końca życia.

3 cytaty z filmu „Chemia”, które warto zapamiętać

#1.

– Jesteśmy na wojnie z rakiem. A zdrada na wojnie karana jest śmiercią.

Świat to jest jedna wielka wojna. Nawet jeśli nie jest pogrążony w wojnie zbrojnej. Każdy z czymś walczy. Dobieramy się w pary, by nie walczyć w pojedynkę. Chodzi o to, żeby zawsze był obok ciebie ktoś, kto cię uleczy, kto cię osłoni przed wrogim ostrzałem albo rzuci zapasowy magazynek. Jak Pan i Pani Smith. Idziecie przez życie razem. Nie ma uciekania. Nie ma odwrotu. Nie ma porzucania w środku największej bitwy.

#2.

– Nigdy mnie, kurwa, nie zostawiaj na poboczu.   

Nie odjeżdżaj w złości. Nie uciekaj. Kiedy ktoś ma problemy, to bardzo łatwo jest go w tych problemach zostawić samego sobie. Bo tłumaczymy sobie, że lepiej mu zrobi trochę przestrzeni, trochę czasu. Bo nie wiemy jak mu pomóc. Bo sami czujemy się zagubieni i po prostu się boimy. Bo jest dla nas wredny. Bo mamy ochotę go pobić, zabić albo wydrapać oczy. Możecie się pokłócić/nawrzeszczeć/nawet pobić, ale nigdy nie zostawiajcie siebie nawzajem na poboczu.

#3.

– Teraz w końcu mogę cię okłamać.
– To okłam mnie.
– Już się nie boję.
– Nie bój się. Kochaj.
– Kochasz?
– Kocham.

Wyobraź sobie, że masz skoczyć z klifu. Nie masz innej opcji, to jest jedyna szansa na przetrwanie – zrobić krok naprzód, nie wiedząc co cię czeka. Może spadniesz do wody, może są tam korony drzew a może ostre jak brzytwa skały. Szanse pół na pół, że przeżyjesz. Zostaniesz, to zginiesz na pewno. Czujesz ten strach, niepokój? Wyobraź sobie, że ktoś łapie cię za rękę i mówi „Nie bój się. Kochaj”. Wbrew wszelkiej logice postaraj się zamienić uczucie strachu na uczucie miłości, oddania, zaufania. Skup się na kochaniu. Czy teraz łatwiej będzie ci skoczyć?

thelma and louise last scene

Całe życie jest jak taki skok w niewiadomą. Można to zrobić samemu, oczywiście. Ale można to też zrobić w stylu Thelmy i Louise –  zjechać z urwiska trzymając się za ręce, na tle zachodzącego słońca. Związek, który nie jest tym wsparciem nad urwiskiem, który nie jest tą ręką w twojej ręce i słowami „nie bój się, kochaj” – to dupa, nie robota.

 


Cytaty nie są niestety dosłowne, a jedynie z mojej pamięci. Ale myślę, że sens mimo wszystko zachowały ten sam.

Zdjęcia to kolejno kadry z filmu „Chemia” oraz „Thelma i Louise”.

 

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Nie lubię oceniania filmu pod wpływem emocji, z nimi trzeba się przespać i ocenić film na trzeźwo. Takie jest moje zdanie, ale wpis dobry :) Pozdrawiam.

    • Tekst napisałam dzień po obejrzeniu filmu. Nie jestem profesjonalnym krytykiem filmowym, dlatego też nie potrafię tak fachowo oceniać filmów. Jedynie mogę się opierać na uczuciach, skojarzeniach czy przemyśleniach jakie wywołał we mnie film ;)

    • Tekst napisałam dzień po obejrzeniu filmu. Nie jestem profesjonalnym krytykiem filmowym i nie potrafię fachowo oceniać filmów. Jedynie mogę ocenić film na podstawie uczuć, skojarzeń czy przemyśleń jakie we mnie wywołał ;)

  • Papryczka

    ,,Zdrada na wojnie jest karana śmiercią” chyba tak to było xd
    Świetny wpis :)

    • Tak właśnie mi coś ciągle nie pasowało, ale nie mogłam sobie przypomnieć jak to dokładnie szło. Dzięki! :)

  • PiotruśPan

    A pamiętacie tą rymowankę na plaży: ”kochaj kocham kocham kto tam…”? Nie mogę sobie jej przypomnieć.

    • nanana

      no właśnie ja też, dasz znać jak tylko znajdziesz ją?

  • Zachęciłaś mnie tym opisem filmu, dawno nic mnie tak nie ruszyło, dam Chemii szansę.

    Miłość to najważniejsza wartość w życiu. Nie warto jej szukać na siłę, by znaleźć coś wartościowego, trzeba się najpierw zgubić.

  • No to ja już wiem skąd moja dziewczyna wie o tym filmie i cały czas mi o nim nawija. W sumie to chyba dobrze, bo sam mam ochotę go obejrzeć. I to koniecznie!

  • Jesteśmy na wojnie z rakiem. A z wojny się nie ucieka. Za uciekanie się zabija. – jestem świeżo po filmie, i ten cytat zapadł mi w pamięć jako: „Zdrada na wojnie karana jest śmiercią”.
    Dzięki za tę relację. Cieszę się jednak, że poszłam na ten film zupełnie spontanicznie, bez czytania żadnych recenzji, opisu nawet a tym bardziej sprawdzania ocen na Filmwebie. To był genialny seans. Całkowicie nieprzewidywalny, mimo przewidywalnwgo końca. Szczęśliwego końca, wbrew wszelkim pozorom.

  • Pingback: Saldo II – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Pingback: Macierzyństwo nie jest moim priorytetem – Lepiej myśleć niż nie.()