najpierw seks, a potem związek
Damsko-męskie

Najpierw seks, a potem związek

Zazwyczaj w tym temacie zdania są podzielone. Jedni uważają, że związku nie zaczyna się od seksu i już. Drudzy z kolei nie widzą przeszkód w takim początku dla związku. A ja z kolei zgodzę się z jednymi i drugimi, bo przecież związki nie powstają z formy odlewniczej i każdy ma prawo zacząć się inaczej.

Bo widzicie, temat jest sporny. Już pod pierwszą wersją tekstu pojawiły się komentarze, że związek jak najbardziej może się zacząć od seksu i wręcz zakończyć się szczęśliwym małżeństwem. Później co jakiś czas dostawałam maile czy jest szansa na związek skoro zaczęło się od fizyczności. To wszystko sprawiło, że dotarło do mnie jak bardzo nieprecyzyjnie się wyraziłam i wyszło na to, że randomowy seks przekreśla szansę na związek. No więc dzisiaj postaram się znaleźć jakiś rozsądny środek w tym wszystkim.
Sprawę można ugryźć od kilku stron, ale od czego by tu zacząć… Może faktycznie od tego seksu.

Seks nieseksualny i seks seksualny

Tak, dobrze przeczytaliście. Są dwa rodzaje seksu, ale bardzo mało osób zdaje sobie z tego sprawę. Ten pierwszy rodzaj jest wtedy, gdy poprzez seks próbujemy zaspokoić nasze inne potrzeby emocjonalne. Jako nadrzędny przykład nasuwa się samotność. Ale jest też całe mnóstwo innych powodów, które nami kierują – wyładowanie złości, zemsta, presja społeczna, depresja, bunt, poczucie własnej wartości, seks dla zabicia nudy albo jako gwarancja wierności. Coś zaczyna świtać, prawda? (To działa trochę jak z kompulsywnym jedzeniem, czyli jest to próba zaspokojenia głodu pozytywnych emocji.)
Taki rodzaj seksu jest nieprzyjemnym przypadkiem, bo kończy się najczęściej frustracją i niezadowoleniem z życia seksualnego (albo życia w ogóle). No bo kiedy już uprawiasz seks, żeby zaspokoić tę potrzebę bliskości i czułości drugiego człowieka, to twoja mniej lub bardziej podświadoma potrzeba nie zostanie zaspokojona. W fizycznym aspekcie bliskości – owszem, ale nie w aspekcie emocjonalnym. (To tak jak tłum ludzi wokół nas potrafi tylko pogłębić poczucie samotności.) Zatem zaczynamy obwiniać ten nieszczęsny seks za całe zło i odczuwamy niechęć do zbliżeń. Bo okazuje się, że seks nie daje nam tego, czego chcemy.

Więc czym jest seks seksualny? Jest dokładnie taki, jakim go zaprojektowała natura – aktem czystym i niewlekącym za sobą bagażu niezaspokojonych emocji. Chociaż seks i uczucie, to dwie różne rzeczy, to wcale nie są one sprzeczne. Przecież właśnie też chodzi o to, żeby poprzez zbliżenie fizyczne dawać wyraz miłości. Ale nie można ograniczać okazywania uczuć do seksu, ani odwrotnie.

Seks jako ucieczka od samotności

Tym wszystkim chcę tylko powiedzieć, że czasem unikamy konfrontacji z samym sobą. To trochę jak z leczeniem objawów zamiast przyczyn. Nie twierdzę, że się nie da stworzyć związku, który zaczął się od jego fizycznej strony. Ale byłabym ostrożna w świadomym rozpoczynaniu związku od seksu i przekonaniu, że to jest fantastyczna metoda. Bo jasne, że przypadkowy seks może doprowadzić do zaintrygowania sobą nawzajem i chęci dalszego poznawania siebie, ale no nie oszukujmy się – życie to nie scenariusz serialu Netflixa.

Bardziej tym tekstem chciałabym zachęcić do choćby chwili autorefleksji się co nas pcha w ramiona (lub prosto do łóżka) kolejnej osoby? Czy jest to czysto fizyczna chęć zaspokojenia potrzeb, czy może jednak jest to jakaś forma ucieczki?

Lubimy odwracać naszą uwagę od problemów emocjonalnych. Nawet nie dajemy sobie szansy na uporanie się z samotnością i innymi demonami z szafy. Wierzymy, że czułe pocałunki i intymność fizyczna jest wszystkim, czego potrzebujemy. Ale na dłuższą metę zafundujemy sobie efekt dokładnie odwrotny.
Jeśli pragniesz właśnie seksu, pocałunków, dotyku i orgazmu – droga wolna, śmiało, w końcu wszystko jest dla ludzi. Ale jeśli pragniesz ciepła i czyjejś obecności, to może nie pokładaj zbyt wielkich oczekiwań w seksie. Po prostu nie rób tego sobie. W ten sposób nie dostaniesz tego, czego potrzebujesz, a możesz się poczuć jedynie gorzej.

To tak jak z tym złudnym zaspokojeniem pragnienia zimnym piwem, gdy w rzeczywistości jedynie się nim odwadniamy. Jeśli masz na nie ochotę, to możesz nawet wypić to całe piwo na hejnał. Ale jeśli chcesz sięgnąć po piwo, bo chce ci się zwyczajnie pić, to może lepiej jednak zamiast tego sięgnij po butelkę wody.

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • okmanek

    Offtopic: co znaczy że pijąc piwo „odwadniamy się”? Mam wrażenie że każdy używa tego stwierdzenia nie zastanawiając się, co ono znaczy. Jeśli piwo naprawdę odwadnia to idąc po pustyni z samym zapasem piwa umarlibyśmy z pragnienia. Ale nie umrzemy, bo piwo jednak NAWADNIA, po prostu mniej niż np. woda.

    • Przyjęło się, że ogólnie alkohol odwadnia. Widać to nawet po tym, że po takim piwku najczęściej co chwile chodzimy sikać. A Skutkiem mocnego odwodnienia jest chociażby kac następnego dnia, „suszenie” i ból głowy. Więc wydaje mi się, że piwo jednak bardziej odwadnia niż nawadnia i na pustyni może nawet lepiej by było nie pić nic, niż pić alkohol ;)

    • Monika Zet

      Napoje „diuretyczne” (nazwa robocza) odwadniają, czyli powodują szybsze wydalanie wody z organizmu, z jego komórek, zewsząd…Piwo jest własnie takim napojem. Pijąc bardzo duzo wody (ok.7-10litrów), takze się odwadniamy, bo organizm wydala wodę jeszcze szybciej niz w normalnych warunkach. Więc nie masz racji. Nawadniamy się, pijąc wodę w normie, czyli zalezy od aktywnosci fizycznej, ile kto powinien pic (srednio 2-3 litry na dobę)
      .

  • Dla mnie seks to seks, miłość do miłość. Jeśli seks pojawia się w związku z miłością to rewelacyjnie. :)