Lifestory

Lubię jesień. Czy to się leczy?

Wiecie co, ja to dosłownie czuję lekką ekscytację na myśl o tym, że zbliża się jesień. Cieszę się na myśl o tych długich wieczorach i o czytaniu książki przy dzbanku herbaty. Bo jesienią zupełnie inaczej czyta się książki niż latem. I to jest właśnie fajne.

Nie wiem czy to najlepsza pora, żeby pisać o jesieni, skoro we wrześniu tego roku cieszymy się skradzionym latem. Może nie skradzionym, a pożyczonym. W dodatku jestem chora i od kilku dni zalegam w łóżku i produkuję lawinę zużytych chusteczek. Ale nawet mimo tej gorączki, wciąż czuję ekscytację na myśl o jesieni. Albo może to właśnie przez tą gorączkę. Kto tam wie.

W pewnym momencie lata nuży mnie już ten gorąc. Mam dość krótkich spodenek. Mam ochotę na swetry, czapki i rajstopy. Nie dlatego, że jakoś wybitnie lubię jak mnie cisną w bebechy, ale chyba po prostu cieszę się na zmianę. Tak po prostu. Lato jest świetne, ale jednak nie chciałabym żeby trwało wiecznie. Lubię jak coś się zmienia, szczególnie jeśli jest to otoczenie. Trochę chyba też lubię tę nostalgię, przemijanie i świadomość, że na następne takie dni trzeba będzie poczekać kilka miesięcy. Ale z drugiej strony fajnie jest też na coś czekać.
Chociaż w moim przypadku rozsądnie by było, żebym raczej smutała na widok tej jesiennej perspektywy. Bo wiecie, moja praca tak właściwie jest na zewnątrz. Tylko połowa powierzchni ogrodu jest zadaszona. Nie ma bata, lada dzień zacznie pizgać złem.

Ale i tak się cieszę. I nawet podzielę się z Wami tym, co mnie tak w tej jesieni kręci.

7 POWODÓW, PRZEZ KTÓRE LUBIĘ JESIEŃ

#1. Ciepłe swetry, poncza i kapelusze

Czyli dwoma słowami: będzie przytulnie. To uczucie jest tym bardziej potęgowane przez niesprzyjające warunki panujące na zewnątrz. Nie ma nic lepszego niż zawinięcie się w koc i picie gorącej herbaty, kiedy za oknem niemiłosiernie pizga złem.
Ostatnio kupiłam sobie ponczo, bo to tak właściwie jest jak taki koc, w którym można wyjść do ludzi. Bo jakbym tak poszła zawinięta w zwykły kocyk do pobliskiego sklepu, to ludzie patrzyliby na mnie co najmniej dziwnie, ale jak pójdę w ponczo, to stwierdzą, że jest to akceptowalne. Dla mnie bomba!
No i kapelusz. Wymyśliłam sobie, że będę nosić kapelusz. Nie potrafię zrozumieć co się stało z ludzkością, że przestała je nosić. Przecież kapelusze są strasznie fajne.

#2. Czytanie książek i picie herbaty

No picie herbaty latem, to jest jakieś nieporozumienie. Herbata wręcz została stworzona do picia jesienią. A długie jesienne wieczory są stworzone do czytania książek. Albo oglądania filmów czy seriali. Bo latem to człowiek jednak ma wyrzuty, że piękna pogoda a on gnije przed tym komputerem. A jesienią jest się zwolnionym z jakichkolwiek wyrzutów!

#3. Wychodzą nowe sezony ulubionych seriali

To już w ogóle mnie ekscytuje do granic moich możliwości ekscytacji czymkolwiek. Jeśli to Wam nie umila myśli o nadchodzącej jesieni, to ja już nie wiem… To trzeba serca nie mieć. Człowiekiem nie być. I w ogóle. Ręce opadają.

#4. Dynie

Uwielbiam dynie. Uwielbiam ich kolor. Uwielbiam, że ludzie je wystawiają przed dom i czasem nawet robią z nich lampiony. Uwielbiam też moją nadzieję, że może w tym roku w końcu zrobię zupę krem z dyni i wreszcie przekonam się jak smakuje. Bo podobno jest to absolutny hit jesiennych potraw. Albo taki sok dyniowy z Harry’ego Potter’a – czy rzeczywiście można taki zrobić? I co ważniejsze, czy będzie dobry?
Ach! I dyniowe muffinki! I kawa z pumpkin spice! O! A może tym razem zrobiłabym tradycyjne amerykańskie pumpkin pie?
Jest tak dużo możliwości, że aż pewnie nie zrobię żadnej z nich.

#5. Kolory i liście

Nie każda jesień jest taka kolorowa i złota, ja wiem. Ale każda jesień jest jakaś. I na pewno zawsze spadają na chodniki liście, można iść i nimi szurać. Można sobie je pozbierać i wybrać Miss Upadłych Liści. Można się cieszyć łagodniejszym słońcem i to z pełną świadomością rzadkości pogodnych dni o tej porze roku. Taki rarytas wśród jesiennych dni.

#6. Mgliste poranki i deszczowe dni

Uwielbiam zasypiać, kiedy za oknem pada deszcz. W ogóle w sumie lubię deszcz, więc pewnie doskonale odnalazłabym się w Szkocji. Lubię jak mgła z rana wychodzi na ulice, albo jak wieczorami powoli zasnuwa pola. Lubię nawet zapach jesieni, czyli ten dym, który nisko osiada i sprawia, że włosy śmierdzą jakby człowiek szlajał się całą noc po klubach, a nie wyszedł tylko po ser do spożywczaka na rogu.

#7. Kawa i czerwone wino

Kawa akurat zawsze jest dla mnie doskonałym pocieszeniem. Ale szczególnym ratunkiem jest, kiedy z natury ma się niskie ciśnienie i takie długie wieczory wprawiają w stan wstępnej śpiączki. I wtedy w słupach światła i boskich obłokach pojawia się ona – gorąca kawa. Coś pięknego.
A wieczorami dobre, czerwone wino.
Dla mnie brzmi to jak dobry plan na jesień.

***

Wiem, że większość ludzi raczej z niechęcią spogląda na liście rzucające się w samobójczy sposób z drzew. I wiem, że oczywiście jesień to nie jest lato, bo przecież nie może być, skoro jest jesienią. (Logiczne.) Ale w zasadzie nadarza się wybór – przez najbliższe miesiące za tą inność możesz ją nienawidzić albo kochać.
Jak wolisz?


Photo

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Barbara Dudziak

    uwielbiam jesień :) kakao, książki, kocyk :) jedyny punkt, który do mnie nie pasuje to ten o dyni – jakoś nie mogę się do niej przekonać ;)

    • Też długo jakoś nie mogłam się przekonać do tej dyni. A potem jakoś nie wiadomo skąd i dlaczego uwielbiam wszystko co dyniowe ;)

  • 3 rzeczy za które lubię jesień: rajstopy, zakolanówki i melancholia, która u mnie powoduje napływ weny. Najbardziej płodna twórczo jestem właśnie jesienią.
    Dziwna rzecz, nie potrafię tworzyć będąc w stabilnym nastroju albo radosna :)

    • Zakolanówki <3 o tak!
      Rzeczywiście dziwna rzecz z tą płodnością twórczą podczas melancholijnych nastrojów.
      Hm… Nie zastanawiałam się do tej pory w jakim nastroju najwięcej tworzę. Ciekawa sprawa.
      No to w takim razie teraz nadchodzi dla Królika dobry czas na pisanie! ;)

  • Lubię jesień, bo są rajstopy :D i tak jak Ty chce kupić ponczo i kapelusz :). No i na te wieczory z książką (mam nadzieję, że w tym roku, uda mi się więcej czytać tej jesieni) i w ogóle kolory, inne powietrze :)

    • Piąteczka za ponczo i kapelusz! :)
      Powiem Ci szczerze, że też mam nadzieję więcej przeczytać tej jesieni niż w ubiegłym roku… Ale zobaczymy jak wyjdzie w praktyce ;)

  • Ja już nawet mam kapelusz i nie mogę się doczekać kiedy go będę mogła nosić :D Bo póki co pogoda trochę zbyt letnia… No i nie pasuje mi do letnich sukienek…

    • Mam tak samo! Mój kapelusz wisi jeszcze z metką na rogu szafy. Nie mogę się doczekać aż końcu zacznie pasować do aury na zewnątrz :)

  • Może się zdziwisz, ale wydaje mi się, że jednak są ludzie, którzy czekają na jesień jak Ty:) Mam kapelusz, mam koszule flanelowe (one zawsze na jesień) czekam, aż wrócą seriale z wakacji, herbata z imbirem, wino z goździkami, zupełnie inny zapach powietrza. Zapomniałam dodać, morze czyste i puste plaże. Najpiękniejsze to wszystko jesienią. Plus, urodziłam się w październiku:)

    • Przyznam szczerze, że zaskoczyło mnie jak wiele osób czeka na jesień tak samo jak ja. Ale to miłe zaskoczenie :)

      Dzięki za przypomnienie o flanelowych koszulach! <3 kolejna cudowna rzecz :)

  • Tak mi jakoś smutno było, że lato mija, długie dni się kończą, a słońce coraz mniej grzeje, ale po tym wpisie nabralam ochoty na długie wieczory z książką i kubkiem herbaty, jesień też moźe być fajna :)

    • Pewnie, że może być fajna :)