Lifestory

Krótka historia o kozie

Siedzieliśmy u mojego taty, piliśmy coś, rozmawialiśmy. To było dawno temu, dwie duże kłótnie temu, kilka przeprowadzek temu i jeden pies temu. To był mój początek studiów albo koniec liceum. Prawdopodobnie to drugie. Opowiadałam jak to dużo mam na głowie, że za dużo i już w skrajną irytację wpędza mnie ten nawał rzeczy do zrobienia. Mój tato zaśmiał się krótko i zapytał:

– Kotku, wiesz czego ci potrzeba? – kiedy pokręciłam przecząco głową, wykrzyknął – Kozy ci potrzeba!

I opowiedział mi tą krótką historię o kozie

Przyszedł do rabina chłop i narzeka, że czasu nie ma i siły już nie ma, że niedługo rozum postrada, bo krowami się zająć musi, świniom jeść dać musi i kurom też sypnąć ziarnem musi, w dodatku żona ciągle coś chce od niego, dzieciaki też ciągle na głowę włażą, no i nie wspominając już o teściowej, która ciągle ryje mu garnek o wszystko.
Rabin potarmosił się po swojej brodzie i po namyśle polecił chłopu kupić kozę. Ten nie bardzo rozumiał jak zwiększenie obowiązków mu pomoże, ale i tak zastosował się do jego rady, bo może i jest dziwaczna, ale w końcu to rabin, więc chyba wie co mówi.
Kupił kozę i po tygodniu wrócił do Rabina.
– Teraz to już w ogóle mam urwanie gwizdka! – wyrzucił łapiąc się z głowę – Nie dość, że te krowy, świnie i kury, że ta żona, dzieci i teściowa, to teraz jeszcze kozę mam na głowie!

Rabin pokiwał ze zrozumieniem głową i po namyśle powiedział chłopu, żeby w takim razie sprzedał kozę.
Chłop zrobił jak mu powiedziano i za tydzień znowu wraca, od progu wita Rabina szerokim uśmiechem i serdecznie ściskając mu rękę, mówi:
– Teraz bez tej kozy od razu lżej się żyje!

I wtedy dostałam pod opiekę psa

Do moich szkolnych i domowych obowiązków doszło opiekowanie się psem. Wychodzenie na spacery, wycieranie łap ze śniegu, dawanie jedzonka, tarmoszenie za uszkiem po powrocie ze szkoły i rzucanie piłki kilkanaście razy dziennie. Raz na jakiś czas dostawałam tę kozę w postaci czarnego Cocker Spaniela o niespożytej ilości energii, wszystko po to, żebym po oddaniu jej mogła z ulgą stwierdzić jakie to jednak lekkie życie jest bez tej kozy!

***

Czasami nie chodzi o docenienie co się ma, ale o docenienie czego się nie ma.

 


Photo by Patryk Sobczak / unsplash.com

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Działając wedle tej zasady idę na koło naukowe, które jest dla mnie za trudne, i chcę się zgłosić do pisania tekstów w uniwersyteckim czasopiśmie, które też jest dla mnie za trudne :D

  • chyba ja postanowiłam za mało mam nauki na studiach, dodam sobie pracę na 3/4 etatu