Damsko-męskie

Kobiety jak fale, mężczyźni jak sprężynki

Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Każdy kiedyś słyszał to twierdzenie. Bo gdy tak czasem patrzymy na naszą drugą połowę, to faktycznie mamy nieodparte wrażenie, że coś musi być na rzeczy. Bo dlaczego do licha, ktoś się nagle zachowuje jak huragan Katrina? Albo jak można tak z dnia na dzień zupełnie odpłynąć w odmęty swojej głowy i się odizolować? Gdybyśmy za każdym razem, gdy według nas dzieje się coś dziwnego z naszym mężczyzną, mówiły „Och, okej. On przecież jest z innej planety. U nich to jest normalne”, to życie w związku byłoby o wiele prostsze.  

Kobiety to bardzo emocjonalne istoty. Bywamy przez to nielogiczne i porywcze. Naukowo potwierdzono, że kobiety o wiele lepiej rozumieją uczucia i o wiele trafniej rozpoznają je u innych ludzi. Zazwyczaj każde zdanie typu „Kochanie, on trochę wyglądał na przygnębionego, prawda?” kończy się ze strony mężczyzny skwitowaniem „Nie zauważyłem”. Jeśli kiedykolwiek miałby istnieć klucz do zrozumienia kobiety, to na pewno droga do niego byłaby opatrzona kierunkowskazem: EMOCJE.

Z kolei mężczyźni to bardzo samotne istoty. Mają tendencję do zamykania się w swoich głowach i nawet łomem się tam nikt nie włamie, dopóki sam mieszkaniec go nie wpuści. Oni kiszą się w swoich głowach, a my kobiety lubimy wszystko „przegadać” i wygadać. I jak tu razem żyć?

Jestem kobietą, mam prawo być nielogiczna

Ja sama uważam się za kogoś (w miarę) rozsądnego. Ale i tak zdarza mi się zasłaniać prawem do nielogiczności. Przez długi czas nie rozumiałam dlaczego czasami czuję się jak na emocjonalnym rollercoasterze. Raz czułam się jakbym mogła samym wyciągnięciem ręki złapać kawałek chmurki i zjeść ją niczym watę cukrową. A innym razem spadałam w samą czeluść Mordoru moich uczuć, które mnie powoli trawiły. I zawsze myślałam, że taka po prostu jestem. Że coś mam nie tak pod tą czaszką, może wyślizgnęłam się pielęgniarce z rąk po porodzie czy coś.

Aż w moje ręce trafiła książka Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus. I nagle wiele rzeczy nabrało sensu. Ale największym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że wiele osób już czytało tą książkę. A kiedy widzieli, że i ja ją czytam, to słyszałam słowa aprobaty i zapewnień, że ta książka otwiera oczy. Nawet kiedyś konduktor gdy zobaczył, że czytam ją w pociągu, to powiedział mi, że sam czytał i to rewelacyjna książka.

Kobiety są jak fale

To jedno proste porównanie, a oddaje całą istotę kobiecej natury. Każda kobieta (mężczyzna zresztą też) ma swój cykl emocjonalny. W przypadku kobiet ten cykl porównuje się do fali – jest faza wznosząca, załamanie fali, a następnie faza opadania, osiągnięcie dna i cykl się powtarza. To jest bardzo istotne. Jestem pewna, że każda z Was zauważyła tą tendencję u siebie już wcześniej. Jest pewien okres, gdy nasze samopoczucie jest na wyżynach. Jesteśmy bardzo cierpliwe, kochające i czułe – jednym słowem szczęśliwe. Do momentu. Następuje załamanie fali, co jest naturalne skoro osiągnęła swój szczyt. Gdy woda zaczyna opadać, opada również nasz nastrój. Stajemy się bardziej marudne, szybciej się denerwujemy i poddajemy negatywnym emocjom. Gdy osiągamy dno najczęściej zaczynamy na nim grzebać. Czyli wracamy do starych spraw, rozgrzebujemy, to co było już pozornie rozwiązane. Mężczyźni najczęściej właśnie w tym momencie się irytują, bo nie potrafią pojąć skąd nagle kobieta wyciąga stare problemy. Ale to nie jest do końca tak. Opadając wraz z falą ogarniają nas negatywne emocje, a gdy osiągamy dno, to przede wszystkim ogarnia nas niepokój. Stąd nasze wypominanie – my zwyczajnie się czego na tym dnie boimy.

I to jest właśnie newralgiczny punkt. Jeśli mężczyzna będzie świadom, co się właśnie dzieje z jego kobietą i dlaczego tak się zachowuje, to będzie potrafił jej pomóc. Najgorszym, co może zrobić, to zacząć jej wypominać i się kłócić o to, że wyciąga zakurzone sprawy. Przede wszystkim pamiętaj, że jej stan jest PRZEJŚCIOWY! To minie. Nie ma sensu się wdawać w kłótnie, co za parę minut/godzin/dni nie będzie miało więcej znaczenia niż zeszłoroczny śnieg.  Jeśli Ona coś wypomina – to znaczy, że czegoś się boi, o coś się niepokoi. Twoim zadaniem jest ukoić ten niepokój. Bardzo możliwe, że to nie zadziała od razu. Bądź cierpliwy, daj jej czas i miłość, a zobaczysz, że o wiele szybciej wróci z tej otchłani nieszczęścia.

Mężczyźni są jak sprężynki

Kobiety są pokręcone. Ale z mężczyznami też można czasami dostać na głowę. Bywają tacy kochani, troskliwi, są tak blisko nas i to nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie. A potem nagle *pstryk* i gdzieś zniknęli. Wytwarzają jakiś dystans i są jakby nieobecni. To znaczy oczywiście fizycznie siedzą koło nas, ale… halo, czy jest tam kto? Mogliby chociaż wywiesić na czole karteczkę z napisem „Poszedłem do swojej jaskini, jak wrócę to będę”

Każdy mężczyzna raz na jakiś czas czuje potrzebę udania się do swojej „jaskini”. Co objawia się tym, że się dystansuje i zazwyczaj jest z nim kontakt na poziomie podstawowym (odpowiedzi tak/nie/nie wiem/yhm). Czasami jest to spowodowane tym, że muszą coś przemyśleć/ rozgryźć/ rozwiązać. I trzeba dać im czas. Wiem, że chciałabyś mu pomóc… ale on musi SAM. Więc lepiej nie włazić do tej jaskini, bo możesz tylko spotkać tam smoka, który spali cię na popiół. Lepiej usiąść cichutko pod jaskinią i poczytać gazetę, pomalować paznokcie, albo pójść na zakupy z koleżanką. Jak będzie gotowy, to wyjdzie i znowu będzie twoim cudownym Złotym Misiem.

Dlaczego sprężynki? Bo facet czasami czuje się przytłoczony, gdy za długo przebywa „blisko” kobiety. Blisko w sensie emocjonalnym oczywiście. Ta bliż jest stanem, który my uwielbiamy najbardziej, bo właśnie wtedy czujemy się wyjątkowo kochane. I kiedy mężczyzna zaczyna się rozciągać jak sprężyna i odsuwać coraz dalej, to nie potrafimy zrozumieć co się stało i co złego zrobiłyśmy. Sęk w tym, że to nie nasza wina. Ani ich.
On po prostu przez jakiś czas bardzo dużo ci dawał (w jego odczuciu) i teraz poczuł potrzebę, żeby poświęcić czas dla siebie. Zatem trochę się odsuwa. Ale przecież wiesz co się dzieje z naciągniętą sprężynką… po puszczeniu wraca do poprzedniego kształtu.
Tak samo jest z nim. Gdy odsunie się już wystarczająco daleko, to nagle czuje tęsknotę i nagle momentalnie znów jest tuż przy tobie. Pragnie dawać, kochać i być przy swojej kobiecie.

Bądźmy świadomi swoich cykli emocjonalnych i bądźmy wobec siebie wyrozumiali. Mężczyzna i kobieta od zawsze się różnili i to się nigdy nie zmieni. Możemy jedynie przyjąć do wiadomości fakt, że ktoś czuje i funkcjonuje zupełnie inaczej niż my. Możemy nauczyć się siebie.

***

Pozwól swojej kobiecie przeżywać emocjonalne wzloty i upadki. A ty, pozwól swojemu mężczyźnie na chwilowe oddalenie. Nie bój się. Cykle mają to do siebie, że są powtarzalne. Tak jak pory roku. Każda zima się dłuży i mamy wrażenie, że wiosna nigdy nie przyjdzie.
Ale zawsze przychodzi.

 


Tekst inspirowany książką Johna Gray’a Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus. Polecam ją każdemu, kto chciałby zrozumieć swoją drugą połowę. Naprawdę wiele rzeczy nabiera sensu po przeczytaniu tej książki.

Photo

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Naukowo udowodnione? Dobre…
    Teraz to już nawet w google szukacie odpowiedzi czy on/ona cię kocha.

    • Czy masz jakieś zastrzeżenia Kill Billu? :>

      Kobiety generalnie są lepsze w interpretacji emocji i uczuć, natomiast mężczyźni generalnie są lepsi w myśli technicznej. Oczywiście i w jednym i w drugim istnieją wyjątki :)
      A jeśli chodzi o pytania do Wujka Google, to cóż… Może nie każdy ma się do kogo zwrócić ze swoim pytaniem;)

  • Muszę chyba przeczytać tą książkę. Może nareszcie zrozumiem, dlaczego jestem takim zajebistym Marsjaninem ;)

    • Wiadomka! Polecam – naprawde wiele wyjasnia ;)

  • Uwielbiam tę książkę, jednak bardziej czytam ją po to, żeby pamiętać o tym, że dwie osoby się różnią. Obie płcie przecinają się w zachowaniach – wszystko zależy od osobowości. Jako kobieta też mam potrzebę jaskini, czy właśnie staję się sprężynką – tylko teraz łatwiej mi moje potrzeby wytłumaczyć :)

    • Akurat ja tez mam chyba wieksza potrzebe jaskini niz moj chlopak. Ale tak jak mowisz – sama swiadomosc tych roznic nas dzielacych i ze nie jest to nic nienormalnego, daje jakies poczucie ulgi i akceptacji :)

  • Pingback: Czy udany seks trzyma związek? – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Pingback: Bez focha i cichych dni, czyli o komunikacji w związku – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Teraz i ja przypominam sobie, że czytałam tę książkę. I porównanie do fal i sprężynek bardzo do mnie trafiło. Ale jakoś z czasem zatarło się w mojej pamięci. Fajnie, że przypominasz :)

  • Czytałam tą książkę dość dawno temu i chętnie ją sobie przypomnę. Uważam, że to bardzo ważna lektura, którą każdy powinien znać. Każdy z moich znajomych, komu poleciłam przeczytanie jej, dziękował mi później za to i był zdziwiony, że to wszystko takie proste, a nie widziało się tego wcześniej.

  • Pingback: Jak zdobyć kobietę - jedyny prawdziwy sposób – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Pingback: Dlaczego kobiety mają lepszą pamięć? – Lepiej myśleć niż nie.()