introwertyk w pracy
Z pamiętnika introwertyka

Introwertyk w pracy

Introwertyk zawsze kojarzy się z osobą cichą, wycofaną i ogólnie bojącą się kontaktu z innymi ludźmi. Kiedy mówię, że jestem introwertykiem, to najczęściej właśnie taki obraz tworzy się w umysłach ludzi. Introwertyk wcale nie musi zaraz być informatykiem albo zaszytym w kurzu archiwistą. Może być przecież aktorem, piosenkarką albo sprzedawcą w sklepie ogrodniczym. 

Jakiś czas temu jedna z czytelniczek zapytała mnie:
Kochana a jak Ci się pracuje jako osobie introwertycznej wśród domyślam się osób ekstra?

Zdziwiło mnie to pytanie i jednocześnie wcale mnie nie zaskoczyło. Bo wcale nie zaskakuje mnie, że może wydawać się dziwne połączenie introwertyzmu z całą ideą sprzedawcy. ALE. Przypomnijcie sobie jakich sprzedawców lubicie najbardziej? Bo ja na przykład nie przepadam z typami, którzy zasypują mnie pytaniami i ciągle coś do mnie mówią, kiedy ja po prostu chciałam sobie pooglądać rzeczy w sklepie i na spokojnie zastanowić się przez 15 minut, który kolor doniczki będzie najlepszy. Niekoniecznie potrzebuję wtedy kogoś, kto będzie mi dyszał w kark i zacierał rączki.
Dlatego staram się być takim sprzedawcą, którego ja sama chciałabym spotkać. Chociaż na pewno nie zawsze mi się to udaje. (Nie oszukujmy się – RBF wciąż robi swoje). Ale poza ewidentnymi wadami mam też szereg zalet. Mimo wszystko.

Introwertyczny sprzedawca – czy to w ogóle możliwe?

Robiąc mały research pod ten tekst, trafiłam na tekst Pawła Tkaczyka o budowaniu marki osobistej… introwertyka. Paweł w fajny sposób przekuł cechy typowego introwertyka w zalety, których poszukują pracodawcy. Zresztą nawet sama jestem w stanie się do tego odnieść.

Weźmy na przykład umiejętność słuchania. Słucham ze zrozumieniem i na podstawie tego, co słyszę proponuję rozwiązanie. Nie jestem najlepsza w small talk i okazuje się, że wcale nie muszę. Wystarczą zwykłe grzecznościowe formy, trochę konkretnej informacji, dorzucić uśmiech i voilà! Jestem dobrym obserwatorem, więc zazwyczaj świetnie diagnozuję, komu zaoferować pomoc, a komu nie zawracać głowy. Poza tym niektórzy ludzie zapadają mi w pamięć, przez co kojarzę stałych klientów, do których mogę zagadać jak się sprawdził środek, który im poleciłam – ekhm, czy to czasem nie jest budowanie trwałych relacji z klientem? Pewnie wynika to z tego, że cechą wspólną ludzi o osobowości intro jest stawianie jakości przed ilością. Poza tym taki kontakt z ludźmi traktuję czasem… eksperymentalnie. Można powiedzieć, że bawię się w Sherlocka Holmesa – obserwuję ludzi i sobie coś tam na tej podstawie wnioskuję. Introwertyczne zabawy. Szalona ja.

Najgorszy jest początek

Ale pamiętam też kiedy szłam do mojej pierwszej pracy w salonie odzieżowym w jednej z wrocławskich galerii. Byłam przerażona. Ale chyba każdy odczuwa jakiś dyskomfort przed pójściem w nieznane. Teraz wiem, że to właśnie bardziej chodziło o lęk przed nieznanym niż lęk przed pracą z ludźmi. Bo kiedy zaczynałam pracę jako kelnerka, to już prawie w ogóle się nie bałam. A do mojej obecnej pracy to już zupełnie szłam na luzie. Kiedy dołączyła do nas nowa dziewczyna 4 dni po mnie, to nie mogła uwierzyć, że pracuję tam dopiero cztery dni. Mimo wszystko wcześniejsze doświadczenie w pracy z ludźmi robi swoje.
A poza tym szybko się uczę, bo słucham, bo obserwuję, bo nie mam w zwyczaju iść na żywioł (czyli na przykład douczam się w domu, jeśli nie wiedziałam co jeszcze doradzić, gdy ktoś ma problem z mchem w trawniku).

Nie nauczysz się jeździć na rowerze, nie wsiadając ani razu na rower. Tak samo nie nauczysz się łatwiejszego nawiązywania kontaktu, nie podejmując prób nawiązania kontaktu. Nie każdy będzie zawodowym kolarzem, tak samo jak nie każdy będzie mistrzem w small talk, ale to wcale nie znaczy, że nabywanie tych umiejętności jest w takim razie zbędne.
I nie daj sobie wmówić, że nie możesz być introwertykiem, skoro lubisz pracę z ludźmi. Nie na tym to polega.

Ostatecznie liczy się to, do jakiej szufladki ty sam siebie dziś umieścisz

Jeszcze potrafię zrozumieć, że inni ludzie na podstawie stereotypów niesprawiedliwie szufladkują introwertyków. Ale już zupełnie nie potrafię pojąć dlaczego introwertycy szufladkują samych siebie?

Nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek praca była mniej lub bardziej odpowiednia dla introwertyka. Bo ostatecznie przecież i tak każdy z nas jest inny. Niektórzy lubią pracę z ludźmi, a dla niektórych rodzaj ludzki mógłby wyginąć w tej chwili. Niektórzy dobrze się czują w tym, inni w tamtym. Na koniec dnia liczy się to, żebyś wracał z pracy bez poczucia, że właśnie zmarnowałeś 8 godzin swojego życia, których już nigdy nie odzyskasz. A rano przed pójściem do pracy masz ochotę się utopić pod prysznicem.
Poznaj siebie, poznaj swoje wady i zalety, swoje słabe i mocne strony – zrób rozmowę kwalifikacyjną przed samym sobą.
Pięć lat temu nigdy nie nawet nie pomyślałabym, że mogłabym się sprawdzić w pracy z ludźmi. Nawiązywanie kontaktów z obcymi ludźmi nigdy nie przychodziło mi z łatwością. Ale troszkę popchnęłam samą siebie i dzięki temu rozwinęłam się w czymś, co zawsze było dla mnie czarną magią. Więc jestem żywym dowodem na to, że się da. Co prawda zajęło mi to zajebiście dużo czasu i pochłonęło hektolitry energii, ale przynajmniej nie jestem już dzika jak afrykańska gazela.

***

Ostatecznie tylko my stoimy sobie na drodze do zmiany. Nie społeczeństwo, nie szef, nie trauma z dzieciństwa. Chociaż to wszystko też trzeba pokonać po drodze, to wciąż musimy się zmierzyć w ostatecznym starciu z bossem – z samym sobą.
I w tym starciu naprawdę warto podjąć rękawicę.


Photo

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • W tym momencie uśmiechnęłam się od ucha do ucha – „Introwertyczne zabawy. Szalona ja.”
    Ja jestem extraświrem, ale nie przepadam za niektórymi klientami, bo zadają mnóstwo trudnych pytań, chcą kombinowania na lewo, którego tak bardzo nienawidzę, szukają czegoś, lecz sami nie wiedzą czego, mamy kilka tysięcy produktów w asortymencie, co ciekawsze, nie pracuje w sklepie, a domagają się paragonu…aaaa!

    • Mnie też irytuje jak przychodzą tacy, którzy sami nie wiedzą czego chcą i w dodatku jeszcze czasem mają do mnie pretensje, że ja nie wiem o co im chodzi (!!). Nosz po prostu…

      Wydaje mi się, że jak świat długi i szeroki, tak wszędzie i ludzi o każdym typie osobowości wkurzają tacy klienci z rodzaju „męczydupy”. Nie ma rady na to ;)

  • Ten tekst jest mi bardzo bliski, bo sama jestem introwertykiem. ;) Cieszę się, że w końcu ktoś opisał rzecz tak jak ona ma się w rzeczywistości. :)

  • Ja jako introwertyk lubię pracę z ludźmi i lubię po takiej pracy później w spokoju odpocząć w domu. Ludzie często mylą introwersję z jakimś wycofaniem społecznym, a to wcale nie na tym polega :)

    • Oj, ja też po pracy potrzebuję spokoju. Lubię jak coś się dzieje i czasami trafiają się tacy klienci, że <3
      ale później muszę dla równowagi się dointrowertyzować :)

  • No właśnie, każdy się sprawdzi w dowolnym zawodzie. Tylko pytanie – za jaką cenę?
    Piszesz, że wracasz wyczerpana po dniu spędzonym na spotkaniach.
    A co ze sprzedawcami, którzy muszą sami inicjować kontakty? Tacy, którzy muszą dzwonić, umawiać się, jeździć na spotkania?

    Ja jednak uważam, że lepiej dopasować zawód do swojego temperamentu.

    Na dłuższą metę cztery strony na tym korzystają: pracownik, kolega z zespołu, pracodawca, klient.

    Ps.
    Żeby było jasne, nie dyskryminuję nikogo w zawodzie sprzedawcy, a jedynie zwracam uwagę na pewne sprawy.
    Pozdrawiam, AR

    • Ależ ja dokładnie to samo mam na myśli – należy dopasować zawód do siebie tak, żeby sprawiał nam przyjemność. Rzeczywiście wracam z pracy zmęczona, ale jest to głównie zmęczenie fizyczne (nie zajmuję się tylko gadaniem z klientami, ale nieraz muszę też przekładać całe regały z nawozami, więc…). Mimo zmęczenia wracam z pracy zadowolona.
      Nie chcę namawiać do robienia czegoś co nam nie leży. Ale mi się kiedyś wydawało, że zupełnie nie nadaję się na sprzedawcę, a tu masz – jakoś sobie radzę.
      Chodzi mi tylko o to, żeby się nie ograniczać na siłę i nie tłumaczyć, że „skoro jestem introwertykiem, to nie powinienem/powinnam pracować z ludźmi”. Wszystko zależy od wszystkiego. I czasami warto spróbować choćby po to, żeby wiedzieć, że to jednak nie dla nas.

  • Wielkie dzięki za wspomnienie :)