Ludzie

Gówniana ścieżka kontrowersji

Jak wiadomo wszem i wobec – kontrowersja jest najkrótszą drogą do sławy. Najkrótszą i najbardziej gównianą.

Po internecie krąży filmik, na którym dwie nastolatki chwalą się tym, że uprawiały seks z jakimiś raperami. Więc może jakoś to skomentujmy, zastanówmy się i wyciągnijmy wnioski.
Cóż. Jasne jest, że cała ta heca jest jakimś rodzajem prowokacji i chęcią z ich strony na zdobycie swoich pięciu minut w centrum internetu. I na początku chciałam całą tę sprawę przemilczeć, bo tak jak z głupim się nie dyskutuje, tak samo nie powinno się rozsławiać debilizmu. Ale już za późno, ognisko raźno płonie, więc równie dobrze mogę upiec kawałek królika również dla siebie.

Pół żartem, pół serio

Jak pierwszy raz zobaczyłam to video, to odezwała się we mnie nadzieja, że jest to tylko jakaś głupia prowokacja. A potem dotarło do mnie, że nawet jeśli one sobie żartują, to wciąż są bezdennie głupie. Nawet nie będę mówiła, co jeśli one tak zupełnie serio-serio, bo na to szkoda słów.

Jak wiadomo wszem i wobec – kontrowersja jest najkrótszą drogą do sławy. Najkrótszą i najbardziej gównianą. Dosłownie, to jest droga zbudowana z gówna. Osoba, która podąża tą drogą ma wszędzie wokoło gówno i tylko po gówno może sięgnąć i nim rzucać. Tak samo ludzie, którzy ją napotkają mogą tylko obrzucać ją gównem. A nawet jeśli zdarzy się ktoś, kto rzuci w tę osobę różą – to ona i tak wpadnie w gówno. A kiedy wreszcie dotrze do swojego celu, okazuje się, że może i wyszła z gówna, ale smrodek dalej pozostał. I wiele osób tak długo widziało ją wytarzaną w odchodach, że mimochodem krzywi się w odruchu obrzydzenia, nawet jeśli w rzeczywistości pachnie fiołkami.

Przypadek „Kominka”

Coś o tym wie Kominek, a teraźniejszy Jason Hunt. Dla tych co nie siedzą w blogosferze, to już spieszę z krótkim wyjaśnieniem. Kominek swego czasu był znany ze swojej kontrowersyjności, mocnego i jadowitego języka oraz giętkich granic. To dało mu mocnego kopa i wywindowało wysoko w górę popularności. Ale po jakimś czasie zaczęło go to uwierać. Bo przekonał się, że chamstwo przyciąga chamstwo. Chamsko pisał, więc ludzie chamsko komentowali. Zaczął wprowadzać rządy silnej ręki i rzucał banami z rękawa, usuwając wszelki plebs ze swojego bloga. Zresztą ludzie sami zaczynali się od niego odwracać, bo „to już nie ten stary, dobry Kominek”. Z czasem coraz bardziej przestawało go kręcić pisanie „pod publiczkę” i zaczęła go męczyć maska kontrowersyjnego faceta. Bo tak właściwie, to on wcale aż taki zły nie jest. I powoli zaczęła się jego „transformacja” w Jasona Hunta.

Ja sama powiem szczerze, że nie byłam obecna w blogosferze, kiedy Tomek był Kominkiem. Więc poznałam go już nie jako kontrowersyjnego, ale jako normalnego gościa, który ma swoje zdanie i tyle. Całkiem niedawno Tomek Tomczyk przypomniał swoim nowym czytelnikom (bo zdecydowana ich większość uległa z czasem wymianie) o pewnej swojej starej prowokacji.
Generalnie chodziło o to, że miał w ramach żartu zadzwonić do jakiejś kobiety i ją wkręcać, że wygrała jakieś tam pieniądze. Po czym ta kobieta zaczyna opowiadać o tym jak przeznaczy te pieniądze na leczenie swojego ciężko chorego synka. No generalnie nóż się w kieszeni otwiera, bo Kominek dalej perfidnie ją ściemnia. Oczywiście wiadomo – wszyscy go znienawidzili. A jak kurz z lekka opadł, to wrzucił dalszą część nagrania, z której jasno wynika, że to wszystko było ustawione, a biedna mama chorego dziecka tak naprawdę jest jego znajomą blogerką.

Tomek stwierdził, że do dzisiaj co jakiś czas gdzieś na forach wybucha gównoburza z powodu tego materiału. Oczywiście nikt nie trudzi się, żeby dociec czy to rzeczywiście prawda i czy jest w tym jakieś drugie dno.
Ale ta prowokacja mimo wszystko coś pokazała. A mi uświadomiła, że  bardzo łatwo jest manipulować ludźmi. I właśnie to chciałabym, żebyście dobrze zapamiętali. Zanim zaczniecie rzucać kamieniami w jakąś dziewczynę chwalącą się „z którym się jebała i któremu ciągnęła”, to zastanówcie się czy nie działacie jak głupi i ślepy tłum. Zastanówcie się czy nie jesteście przez kogoś bezczelnie manipulowani.

***

Czy naprawdę aż tak ci przeszkadza, komu i ile razy ciągnęły te dziewczyny? Ich życie, ich ścieżka, ich smrodek.
Za to nasze obserwacje, nasze wnioski i nasza nauka. Nie ma nawet co się zbliżać, żeby rzucić kamieniem. Zasada jest prosta – gówno śmierdzi i od gówna się trzyma z daleka.


Photo by Simon Schmitt // unsplash.com

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Takie jest niestety społeczeństwo – nie dopatrzy, nie dosłucha, swoje wie. Najgorsze są jednak jednostki nie zastanawiające się nad przekazem a ślepo ufające osądom innych. To nimi najłatwiej sterować a i oni najgłośniej krzyczą.

    • Taka „ślepota” chyba wynika z lenistwa. Łatwiej przyjąć czyjś osąd niż wykształcić własny.

  • Obejrzałam to video i w sumie jest gorzej niż się spodziewałam. Boże. Ja na prawdę wierzę w to, że takie jednostki nie powinny chodzić po świecie. U zwierząt to jest tak, że słabe jednostki po prostu wymierają i są eliminowane ze stada, żeby go nie osłabiać. U ludzi powinno się tak dziać z ludźmi głupimi.
    Nie porównywałabym kontrowersji Kominka do tego czegoś co odwaliły te laski, bo jednak gdy kontrowersje wzbudza człowiek inteligentny i kumaty, to wychodzi z tego Jason Hunt. Z tych lasek nie wiem co może wyjść. Gówno – tak jak napisałaś. Kończę, bo głupota mnie poraziła i jeszcze powiem za dużo.

    • Prowokację Kominka dałam tutaj dla kontrastu. Jest to inna wersja kontrowersji, nie wiem czy lepsza czy gorsza, mądrzejsza czy głupsza… po prostu inna ;)

      • Po przeczytaniu pierwszych akapitów i tak od razu przypomniał mi się Kominek, także dla kontrastu nie mogło go tutaj zabraknąć :)

  • Widziałam ten filmik i jestem przerażona głupotą dzisiejszej młodzieży… A Twój tekst genialny, zgadzam się ze wszystkim! Szkoda tylko, że taka głupota teraz jest w cenie i łatwiej nią zaistnieć niż wybić się na czymś wartościowym.

    • Wybijanie się czymś wartościowym niestety jest bardziej pracochłonne i – jakby to powiedziała babcia mojej dobrej koleżanki – wymaga jakiegoś pomyślunku.

  • Jak widzę takie rzeczy, jak te dwie dziewczyny, albo ta blondyna, która opowiadała i idealne faceta na swoim vlogu niedawno, to nawet mi się nie chce komentować. Martwi mnie, że media (dziewczyny były na Pudelku, a ta druga laska pobiła rekord świata, bo fragment jej filmiku puścili nawet w DDTVN) promują głupotę.
    O prowokacji Kominka nigdy wcześniej nie słyszałam, dopiero za chwilę będę słuchać, ale tak w ciemno strzelam, że jest różnica między prowokacją, a prowokacją. Co innego, porobić sobie jaja ze znajomą i wrzucić fejkową rozmowę do internetu (ku oburzeniu czytelników-słuchaczy), a co innego pokazać swoją twarz i powiedzieć „ale jestem suką, dałam dupy dwóm znanym chłopakom, a trzeciemu obciągnęłam”… Druga opcja, jeśli jest próbą zdobycia sławy (a pewnie jest), to nie tylko żałosną, ale też… no cóż, te dziewczyny teraz nie mają życia ;)

    • Słusznie zauważyłaś, że jest prowokacja i prowokacja. Prowokacja, która coś nam uświadamia i prowokacja, która ma zrobić szum i nakopsać followersów.
      A co do blondyny, to gdzieś mi kiedyś mignął ten filmik ale chyba po pierwszych dwóch minutach go wyłączyłam. I z tego co mówisz, to dobrze się stało ;)

  • Cóż, jest takie stwierdzenie „jeśli o czymś nie jest głośno, to tego nie ma”, albo może jest, ale nikt się o tym nie dowie. Pytanie czy na dotarcie do odbiorców można wpłynąć jedynie negatywnymi emocjami, kontrowersjami… A może pozytywy się nie sprzedają (poza rozwojem osobistym w stylu – jesteś zwycięzcą).

    • Myślę, że ludzi od zawsze kręciła zadyma i kontrowersja. To są silne i krótkie emocje. Natomiast pozytywne emocje najczęściej mają lagodniejszy przebieg i może nieco dłużej się w nas rozchodzą.
      O wiele łatwiej i szybciej jest wywołać u ludzi niezgodę i oburzenie, niż zgodę i pochwałę.

      • To też zależy pewnie od człowieka, ale ogólnie zgadzam się.

  • Anka Lech

    Akapit o gównie boski – zresztą co ja gadam, cały tekst jest genialny :D

    • Dzięki! To też jest mój ulubiony fragment ;)