Bierz życie na klatę, Ludzie

FOMO – czyli strach przed tym, że coś cię omija

Czujecie czasem dyskomfort spowodowany tym, że nie jesteście on-line? To takie dziwne pełzające po barkach i między łopatkami uczucie, że właśnie może Was omijać coś ciekawego albo szansa jedna na milion. Jeśli z lekkim zaniepokojeniem stwierdziliście, że faktycznie czasami to czujecie, to najprawdopodobniej cierpicie na FOMO.

FOMO, czyli z angielskiego Fear of Missing Out, to nic innego jak strach przed tym, że coś ciekawego/ dobrego/ jedynego w swoim rodzaju właśnie nas omija szerokim łukiem. A dlaczego nas omija? Bo na przykład nie jesteśmy w zasięgu sieci i nie możemy być on-line.
Albo czasami wynika to ze zwykłego przekonania, że wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma.

To może ciebie dotyczyć, jeśli…

  1. nieustannie sprawdzasz kanały social mediów i pocztę e-mail;
  2. chcesz uczestniczyć w każdym spotkaniu lub decyzji podejmowanej w pracy;
  3. nieustannie kwestionujesz swoje wybory dotyczące życia/ pracy;
  4. ciągle czujesz się nieusatysfakcjonowany tymi wyborami;

U sąsiada trawa zawsze jest bardziej zielona

Najczęściej objawia uczuciem psychicznego dyskomfortu na myśl o tym, że coś nas omija. Ja bym to porównała nawet do takiego lekkiego kompulsywnego swędzenia mózgu. Gdzieś z tyłu czaszki maleńki robaczek drąży dziurę, a my kątem umysłu zastanawiamy się, czy czasem nie przeoczyliśmy czegoś arcyważnego. Zaczynamy się zastanawiać czy nasi znajomi spędzają lepiej czas od nas albo czy może lepiej byłoby zostać ninja, zamiast iść na studia.

To całe FOMO wiąże się też z nieustannym lękiem, że podjęło się złą decyzję dotyczącą życia/kariery. Na przykład czy dobrze robię, że odkładam macierzyństwo? Czy dobrze robię, że nie pracuję w korpo? Czy dobrze robię wybierając wakacje all inclusive, a może lepiej byłoby pojechać na spontaniczny road trip?
Kiedy jesteś w pracy, to zastanawiasz się co cię omija w domu. A gdy spędzasz czas w domu, to zastanawiasz się co ważnego omija cię w pracy. Trochę takie nieustanne myślenie o tym, że trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

W jakimś stopniu dotyczy to wszystkich

Niejaki Adrew Przybylski w swoich badaniach nad FOMO doszedł do wniosku, że najczęściej i najmocniej na ten syndrom cierpią osoby, które mają niezaspokojone potrzeby psychiczne – bycia kochanym lub szanowanym.
Ale myślę, że wiele osób w jakimś stopniu jest w stanie się utożsamić z tym dziwacznym lękiem, a przecież czują się całkiem kochani i szanowani. Więc myślę, że spotyka to w jakimś stopniu wszystkich i mało kto ma zupełną pewność, że droga, którą teraz zmierza, to jest najlepsza droga. Ale właśnie – w jakim stopniu to dotyczy ciebie?

Szczególnie często można to zauważyć w social mediach. Nie ukrywajmy, jesteśmy uzależnieni od internetu – większość z nas co najmniej raz dziennie wchodzi sprawdzić co słychać na Fejsie. Wszystko za sprawą tego, że teraz większość naszych społecznych interakcji odbywa się on-line. Zauważcie jak często teraz pisze się do kogoś przez czat, więc możemy się obawiać, że nie dotarła do nas jakaś wiadomość. Bo ktoś może nie wpaść na to, żeby zamiast pisać na FB, zwyczajnie zadzwonić albo pofatygować się do kogoś i zupełnie analogowo zapukać do drzwi.
Sama to u siebie zauważyłam, kiedy K przyjechał na święta do Polski. Napisałam do niego na FB, że może wpadłabym na herbatę. Cały dzień mi nie odpisywał i nie było go w internetach, więc uznałam, że go nie ma w domu. Później pod wieczór okazało się, że cały dzień się nudził w domu… bo nie miał internetu.
K mieszka piętro niżej. Mogłam dosłownie pójść w kapciach, zapukać do drzwi, sprawdzić czy jest i wbić na herbatę. Kiedy to sobie uświadomiłam, to poczułam się jak ostatni debil.

Takie czasy – nasze interakcje społeczne przenoszą się coraz bardziej do internetu. Teraz już większość spraw załatwia się w ten sposób. Z jednej strony daje nam to mnóstwo możliwości i zdecydowanie ułatwia życie, a z drugiej – jak to strasznie nas ogranicza.

Wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma

Najgorsze jest to, że często FOMO ewoluuje do tego stopnia, że zaczynamy się nieustannie porównywać na podstawie obrazów kreowanych przez znajomych w internecie. Niby oczywistym jest, że z dziesięciu selfie każdy wybierze to najkorzystniejsze. Tak samo jeśli chodzi o zdjęcia z wakacji, czy sposobów spędzania wolnego czasu. Ledwie garstka ludzi pokazuje wszystko dokładnie takim, jakie jest – bez zbędnych ulepszaczy i spulchniaczy. Wydaje nam się, że inni prowadzą lepsze życie, a nam nieustannie ono umyka przez szereg błędnych decyzji i ciągnącej się listy niewykorzystanych szans. Zapominamy, że życie to jest to, co dzieje się teraz.

A przede wszystkim strach przed tym, że ciągle nam coś umyka nieubłaganie prowadzi do niezadowolenia z własnego życia. Nieustannie wydaje nam się, że wszędzie jest lepiej, gdzie nas nie ma. Jak jesteśmy w pracy, to myślimy o domu, a jak jesteśmy w domu – to myślimy o pracy. Przez to nie jesteśmy ani tu, ani tam. Każdy ma lepiej i każdemu się udaje, oczywiście oprócz nas. Zamiast żyć w obecnym świecie, to nieustannie jedną nogą próbujemy sięgnąć do świata równoległych decyzji. Skoro nie jesteśmy ani tu, ani tam – to gdzie my właściwie żyjemy?

Sprawdź poziom swojego FOMO

Tutaj macie link do testu na poziom FOMO (niestety po angielsku). Mi wyszedł średni poziom. Myślałam, że będzie gorzej, ale okazało się, że właściwie mam w nosie co robią moi znajomi i do czego zmierzają – to mnie uratowało.

Ale niestety dość często łapię się na tym, że kiedy mam wyłączony internet, to czuję jak ten mały robak wierci mi dziurę w mózgu. Bo może jakiś komentarz/ wiadomość/ e-mail  wymaga pilnego odpowiedzenia? A może własnie teraz dzieję się w internecie coś, na co powinnam natychmiast zareagować? A może na Insta pojawiło się jakieś zmieniające-życie zdjęcie?
To jest strasznie kretyńskie myślenie. Więc już od jakiegoś tygodnia pracuję nad tym i staram się to z siebie wyplenić – już teraz o wiele mniej czasu spędzam na Fejsie, ale za to czytam więcej książek.

***

Dobra wiadomość jest taka, że FOMO (tak jak większość rzeczy) to w gruncie rzeczy kwestia wyboru. Kiedy masz już tego świadomość, to możesz coś z tym zrobić. Bo zawsze coś będzie nam umykać – tak to już jest. Ale jeśli będziemy spędzać czas na ciągłym zamartwianiu się tym, to wtedy będzie nam umykać wszystko.


Photo by Josh Felise // unsplash.com

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Ciekawa sprawa! Pierwsze słyszę o takim zjawisku, a to takie prawdziwe! Szczególnie teraz, gdy po studiach szukam odpowiedniej pracy. Ciągle mi się wydaje, że dawno temu może powinnam wybrać lepszy kierunek, inne miasto. Teraz pracuję, ale wiem, że to nie to i gdy tam jestem to mam wrażenie, że gdzieś coś mnie omija. Nie miałam pojęcia, że to ma swoją nazwę! :)

  • Hm, nie sądziłam, że jest coś takiego. Ja na szczęście nie mam z tym większych problemów. :D Lubię podejmować ważne decyzje z innymi, ale nie mam na to jakiegoś wielkiego parcia. Zawsze coś musi nas ominąć – z różnych przyczyn. Wtedy wychodzę z założenia, że nie ma co się przejmować na zapas. :)

  • Mnie to chyba też w szczególności ostatnio dopadło. Od stycznia prowadzę bloga, ale zaglądam co jakiś czas, bo może pojawiło się coś nowego. Też powinnam nad tym popracować, bo przecież nic się nie stanie jak wejdę z 2 razy w ciągu dnia a nie 20. Dałaś mi do myślenia. Dzięki :)

    • Cała przyjemność po mojej stronie ;)

  • Marta Lenartowicz

    Niestety coraz częściej ulegamy (my jako społeczeństwo) uzależnieniu od social mediów – i nie chodzi tu tylko o opinię innych (naszych przyjaciół, znajomych), ale również o „przepalanie” w tych mediach ogromnych ilości czasu.
    Pamiętajmy, że ten test FOMO
    „*This feedback is for fun and your score
    was based on population-level percentiles derived from a nationally
    representative U.K. sample”. :)

    • Masz rację – social media to straszny pożeracz czasu. Test testem, ale (w moim przypadku) odpowiadanie na te pytania, uświadomiło mi pewne rzeczy.

  • Znam. Walczę. Wywaliłam FB z telefonu. Żyję. Też jestem zdania, że jak coś sobie uświadomisz, to potem już tylko z górki :)

  • Mi wyszedł wysoki poziom FOMO! Czyli pewnie przed snem nie powinnam sprawdzać Instagrama :)
    Poza tym nie sądziłam, że FOMO ma coś wspólnego z wyborami, które się podejmuje. Muszę to przemyśleć.

    • Też nad tym myślę od jakiegoś czasu i teraz trochę bardziej staram się zwracać uwagę na pobudki mną kierujące.