Dziewczyny, które nie wiedzą czego chcą
Damsko-męskie

Dziewczyny, które nie wiedzą czego chcą

Już od opublikowania tekstu o friendzone, rozkminiałam dzisiejszy post. Bo w tamtym tekście winą za tkwienie w frienzone obarczyłam samych facetów, ale jednocześnie zahaczyłam o pewien temat – dziewczyn, które nie wiedzą czego chcą. Czyli dziś może pora na rozdzielenie batów po równo. 

Dla całkowitej spójności polecam zajrzeć do tego tekstu, w którym pisałam o znajomym znajomego, który ewidentnie padł ofiarą dziewczyny niezdecydowanej. Moim osobistym zdaniem jest to najgorszy typ dziewczyny jaki można spotkać. I takie okazy należy omijać baaardzo szerokim łukiem w momencie, gdy zaczynasz czuć do takiej jakąś miętę czy inny rozmaryn. Ale to naprawdę najszerszym z najszerszych łuków. Ja wiem, że męski instynkt się odzywa i masz ochotę zaopiekować się tym zaginionym kurczątkiem, ale uwierz mi – nie warto.
No ale dobra, może ułóżmy to wszystko w jakąś logiczną całość i wróćmy jeszcze na chwilę do tamtego kumpla i Niezdecydowanej Grażyny.

Kumpel i Niezdecydowana Grażyna

Grażyna jest już można powiedzieć dorosłą kobietą. Powoli dobiega do trzydziestki i ma pracę na cały etat, która zapewnia jej dochód na przyzwoitym poziomie. Może to jakaś tylko moja poschizowana logika, ale zazwyczaj sądzę, że jak ktoś już jest bliżej trzydziestki niż dwudziestki, to już ma siebie wstępnie ogarniętego. Nie mówię, że już trzeba mieć wszystko idealnie poukładane, ale przynajmniej MNIEJ WIĘCEJ ma się pojęcie czego się chce i na co człowiek absolutnie nie będzie się godzić. Czyli już mniej więcej wie czy chce stałego związku, czy preferuje układy bez zobowiązań, czy chce mieć dzieci, czy chce gdzieś osiąść, czy może musi być w ciągłym ruchu i żyć na walizkach. Zakładam, że w tym wieku jest się już po pewnych doświadczeniach, które uświadamiają nam, że coś nam pasuje albo nie. Człowiek wychodzi z pewnych życiowych zawirowań i stwierdza: „O nie, już nigdy więcej się nie wpakuję w ten sam majonez”.
Wydaje mi się logiczne, że wiek jest wprost proporcjonalny do doświadczenia. Różnego. Życiowego. Tak po prostu.

Ale Grażyna wciąż nie wie czego chce. Już od kilku miesięcy nie jest w stanie powiedzieć Kumplowi czy coś z tego będzie czy nie. No nie oszukujmy się – nie ma cojones [czyt.: jaj] dziewczyna. Poprzedni facet ją zdradzał i teraz ona się boi. Rozumiem. Ale z drugiej strony przecież nie można każdego następnego faceta obarczać rysą na własnej psychice i urządzać regularny sabotaż na kolejne relacje. I prawda jest taka, że gdyby chciała być z tym gościem, to przełknęłaby ten strach i zanurzyła się w tej lodowatej wodzie po same cycki. Ale ona nie chce. I boi się przyznać, że nie chce. Bezpieczniej jest być w stanie migającego kursora i przerwy między słowami, niż postawić kolejne litery i jasno się określić.

Jak wiesz, to wiesz

Jeśli nie wiesz czego chcesz, to nie ładuj się w żadne związki i temu podobne relacje – zrób to dla siebie i zrób to dla innych. Jak jesteś z kimś już jakiś czas i ciągle coś nie bangla czaczy w sercu jak trzeba, to zakończ to.
Bo kiedy ktoś chce być z kimś w związku, to nie będzie mieć co do tego wątpliwości. Po prostu jak wiesz, to wiesz. A jeśli masz wątpliwości i ciągle jedną nogą szykujesz się do odwrotu, to też masz swoją odpowiedź. Tylko trzeba umieć się w siebie wsłuchać i umieć podążać za swoją intuicją.

Faceci ze swojej strony nie powinni pchać się w relacje z kobietami, które nie wiedzą czego chcą. Bo w tym wypadku trzeba czytać między wierszami: „Nie wiem czego chcę… Może moglibyśmy być razem, ale potrzebuję czasu… może zacznijmy od przyjaźni” znaczy tyle co: „Nie wiem czego chcę… Nie chcę być z tobą, ale czuję się bezpieczniej jak mam cię w rezerwie. Jesteś jak mój pluszowy miś!”.
Prawda jest taka, że gdyby chciała ciebie, to by o tym wiedziała. Jeśli mówi, że nie wie, to znaczy, że nie chce. I najprawdopodobniej boi się uczucia nieodwracalnej straty. Bezpieczniej mieć poczucie, że ma się kogoś w zapasie, na wypadek gdyby nie trafiło się coś lepszego. A przecież nie o to chodzi, żeby się złapać kogoś jak kłody, która płynie z nurtem, ale żeby kogoś wybrać. Tak na dłuższą metę.

***

Prawie każdy przechodzi w życiu moment, w którym nagle się ogarnia i uświadamia, że tak naprawdę nie wie kim jest i czego chce od życia. Musi oddzielić oczekiwania rodziny, znajomych i społeczeństwa od własnych. Myślę, że to jest w porządku i wręcz każdy powinien przez takie coś przejść.
Ale każdy musi przez to przejść sam. Chociaż czasami potrzebujemy odbić się od kogoś, żeby wiedzieć, że to wcale nie dla nas, to wciąż bądźmy szczerzy i nie róbmy na wstępie mamałygi z wnętrzności drugiej osoby.


Photo by Oscar Keys // unsplash.com

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • „Nie wiem czego chcę” to często domena związków niezobowiązujących, kiedy to kobieta nie do końca wiedząc o co jej chodzi, pakuje się w jakąś relację. Bo przecież układy z wyboru z pełną świadomością to rzadkość, choć i takie są. I kiedy pojawiają się emocje i uczucia, sprawa się pogarsza, a „nie wiem czego chcę” pogłębia… Ciężko tak usiąść i pomyśleć. Odnaleźć swoje potrzeby. I siebie. Czasem wystarczy jeden nieudany związek a czasem… masa trudnych spraw. Totalnie zgadzam się z tym, że każdy musi przejść przez to sam.

  • Natalia Kucińska

    Najgorsze co może być, nie wiedzieć czego się chce i popadać z skrajności w skrajność.

  • _TB_TB_

    Niestety, całą sekcję „KUMPEL I NIEZDECYDOWANA GRAŻYNA” się mylisz ;) Nigdy nie jest z przyszłością tak, jak nam się wydaje że powinno być…

    • To znaczy masz na myśli, że myślę się co do tego, że doświadczenie jest nabierane z wiekiem i dlatego w pewnym wieku powinno się już być z grubsza ogarniętym?
      Bo chciałabym się odnieść do komentarza, ale nijak nie potrafię ;)

      • _TB_TB_

        Nie nie, raczej chodzi mi o to, że założenie o jakimkolwiek związku doświadczenia życiowego z poziomem „życiowego ogarnięcia” się niestety nie sprawdza ;) Znam bardzo dużo osób 30+, które są wszystko, tylko nie „ogarnięte” w jakimkolwiek stopniu…

        • W sumie racja. W myśl zasady, że uczyć się na błędach można tylko wtedy, gdy człowiek wie, że je popełnia.

  • Gdy się nad czymś zastanawiamy, to z reguły tego nie chcemy, szczególnie jeśli chodzi o uczucia :) Gdy poznany „tego kogoś” wtedy nie musimy się zastanawiać i tak jak piszesz, od razu to wiemy :D A niezdecydowanie jest straszne i bycie z kimś tak o po prostu, bo może tak lepiej jest jeszcze gorsze. Szczególnie dla tej drugiej osoby.

  • Bycie z kimś nie wiedząc, czy się tego właściwie chce, to marnowanie swojegoś i czyjegoś czasu. Przy odpowiedniej osobie to się wie i już :)

  • Pingback: Blogowy szał. Marcowe linki do poczytania. – Fascination Action Frustration()

  • rf

    dobrze czasem odbić się od kogoś żeby uświadomić sobie, że właśnie to TA OSOBA, ale o kurcze, nie bardzo da się już do niej wrócić :P

    • O to, to! Nie od dziś wiadomo, że naprawdę docenia się tylko to, co się straci. A czasem trochę odwrotnie – żałuje się, że nie straciło się wcześniej.