czy udany seks trzyma związek
Damsko-męskie

Czy udany seks trzyma związek?

Taka oto fraza wpisana w wyszukiwarkę przyprowadziła kogoś na moje włości. Więc postanowiłam się rozprawić z tym pytaniem. Bo niektórzy twierdzą, że udane życie seksualne jest kluczem do szczęśliwego związku. A ja powiem: gówno prawda. To jest jeden z kluczy, ale nie jedyny i wcale nie uniwersalny.

Nie oszukujmy się. Seks jest bardzo ważny. Gdyby tak nie było, to rasa ludzka rozmnażałaby się przez pączkowanie. Niektórzy mogą sobie wmawiać, że seks 2-3 razy w miesiącu w zupełności wystarcza… ale po raz kolejny – nie oszukujmy się. Bo wiecie, seks nie jest żadnym klejem, który trzyma cokolwiek.
Wyobraźcie sobie, że jesteście z kimś, kto daje Wam seks jak z innej planety, czujecie się jakby Niebo spadło na Ziemię i tak dalej. I w sumie na tym kończą się jej/jego zalety. Jak długo będziecie w takim związku? Czy myślicie, że udany seks to Kropelka, która wszystko sklei-sklei?
Seks, to żadna Kropelka. Jeśli już, to papierek lakmusowy.

Seks, to papierek lakmusowy

Zauważcie, że gdy tylko coś dzieje się źle w związku, to pierwsze tego oznaki widać właśnie w tej sferze intymnej. Czyli jej się nie chce, albo on nie ma ochoty. Już dawno tego nie robiliście i nawet jakoś Wam wcale tego nie brakuje. Niby wydaje się to dziwne. Ale z drugiej strony może właśnie tak wygląda związek – najpierw są fajerwerki, a potem głucha cisza i ciemno jak w dupie? No właśnie nie. Jeśli coś zaczyna się sypać między Wami w łóżku, to użyj mózgu, bo to jest jedynie efekt, czegoś co dzieje się od jakiegoś czasu i to w zupełnie innym miejscu. Może macie jakieś nierozwiązane sprawy, konflikty, brak porozumienia, albo brak chęci do naprawy.

Jakby nie patrzeć seks jest wyrażeniem czegoś – pożądania, miłości, oddania, czy cokolwiek jeszcze wymyślisz. Jeśli coś przestajesz wyrażać, to może dlatego, że tego już tam nie ma? A jeśli nie ma, to gdzie się podziało?
Seks nigdy nie będzie magicznym panaceum. Nie myśl, że on odszedł do innej bo tamta robi lepszego loda. Może robi, może nie – to nie ma znaczenia. Odszedł, bo nie dawałaś mu nic, co kazałoby mu zostać. I to nie ma w ogóle nic wspólnego ze zdolnościami oralnymi. W znacznej większości faceci nie są aż tak prości. Myślę, ze 90 % rozstań wynika nie z tego, że seks jest zły. Tylko z tego, że jakieś inne rzeczy w związku nie funkcjonują jak powinny.

„Lubić” – to wcale nie znaczy „degradować”

Jak to zawsze lubię się posłużyć jakimiś wymyślonymi wynikami badań. No akurat te nie są wymyślone, bo faktycznie gdzieś to przeczytałam. Z badań tych wynikało, że osoby które się lubią, częściej uprawiają ze sobą seks. Brzmi absurdalnie prawda? No bo jak można nie lubić kogoś, kogo się kocha? Ano normalnie. Na pewno nie jedno z Was kojarzy patologiczno-toksyczne pary, które leją się mentalnie albo fizycznie, ale i tak miłość nie pozwoli im od siebie odejść. Można kogoś kochać, ale niekoniecznie czuć do niego sympatię.

Pamiętam jak pierwszy raz powiedziałam mojemu chłopakowi, że go lubię. To było miesiące po tym jak padło pierwsze „kocham”. Był zaskoczony i uznał, że już go nie kocham.
– Oczywiście, że cię kocham! Ale poza tym też bardzo cię lubię – tłumaczyłam.
Bo tak właśnie jest. Naprawdę lubię spędzać z nim czas, bo jest zwyczajnie fajnym gościem. Jest moim ulubionym człowiekiem. Gdybym mogła, to nakleiłabym mu na czole złotą gwiazdkę – tak bardzo jest fajny.
Z czasem zrozumiał, że to żadna degradacja uczuć i teraz ja także słyszę od niego, że mnie lubi.

To co trzyma związek to…

(uwaga proszę o fanfary)… sympatia. Oczywiście jest też całe mnóstwo innych rzeczy, ale pomyśl. Co poczułeś/łaś na początku Waszej znajomości? To nie była miłość, bo taka od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Pierwszym co poczułeś to była sympatia. Pomyślałeś, że ktoś jest fajny. Przypomnij to sobie. Za co polubiłeś tą osobę? Jeśli miłość jest jak ogień, to sympatia jest jak iskra, która rozpala to ognisko. Ale żaden ogień nie płonie wiecznie, więc dobrze mieć lifehacka, jak w razie czego go reanimować, prawda?

Kiedy kogoś lubisz, to chcesz dla tej osoby dobrze. A gdy chcesz dla niej dobrze, to starasz się jej nie krzywdzić. A gdy ci zależy, to zwyczajnie chcesz żeby to, co jest między Wami działało. Więc chcesz naprawiać, skrapiać WD-40 miejsca, które trzeszczą i wymagają uwagi.
Ten cały łańcuch, który teraz wymieniłam jest właśnie miłością. Kiedy mówię „kocham”, to mam na myśli własnie to wszystko. Całą tą cierpliwość i wyczekiwanie pod jaskinią, całą troskę, robienie kanapek i ulubionej kawy. A to wszystko miało swój początek w tym, że go polubiłam.

***

Nie każdemu musi odpowiadać fetysz stóp, albo przebieranki w niegrzeczne uczennice. Ale wiecie dlaczego puzzle tworzą spójną całość? Bo ich skrzywienia są dopasowane.
Więc seks jest ważny. Nie jako budulec, ale jako wskaźnik. Posłużę się metaforą ogrodniczą. Skutki niedoboru pewnych składników są widoczne na liściach. Ale problem nie tkwi w nich, a głęboko w glebie, gdzie sięgają korzenie. Można zastosować dokarmianie dolistne i tym sposobem „przetrzymać” do zbiorów. Ale i tak na jesień czy na wiosnę trzeba będzie zrobić porządne nawożenie doglebowe, czyli tam gdzie rzeczywiście tkwi problem.


Photo

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Dobry tekst i bardzo trafne spostrzeżenie. Uwielbiam te Twoje związkowe teksty, są genialne! ;)

  • Mądrze powiedziane, całkowicie się zgadzam. :) Ludzie, którzy sądzą, że seks pozwoli im naprawić wszystko w związku są chyba niespełna rozumu. Ale właśnie u takich następuje najszybszy rozpad.

  • A mi się podobają. Dla tych, którzy nie znają tych pojęć, mogą być cenne. A ci, co znają – mogą spokojnie je pominąć.

    • _TB_TB_

      Tylko że ci, co je znają mogą poczuć się odrobinę potraktowanymi „z góry” ;-) a ci, co nie znają zawsze mogą sprawdzić sami… Twój blog, Twoje zdanie :-)

      Źle się wyświetlają polskie znaki w nagłówkach akapitów w FireFoxie na Androida (polskie znaczki są z domyślnego fonta).

      • Nie mam wpływu na samoocenę czytelników. Nie ma co na siłę brać takich rzeczy do siebie. Według mnie te przypisy były zabawne, ale jak wiadomo nie od dziś – mam dość specyficzne poczucie humoru ;)

        Dzięki za cynk, ogarnę te fonty i znaczki.

  • Jedynym klejem związku, który bardzo mocno działa jest zaufanie. Znam osobiście osoby, które próbowały zbudować relacje tylko i wyłącznie intymną i skończyło się tak, że rozchodzili się szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał. Oczywiście kobiety i mężczyźni potrzebują wsparcia, czułości, namiętności, ale kiedy kończy się namiętność to znaczy, że czegoś zabrakło – no tak! Rozmowy.

    • Też obserwowałam to nie raz wokół siebie. Ludzie kojarzą, że poprzedni związek zaczął się sypać kiedy seks przestał być dobry. A w kolejnym związku seks jest świetny, więc to pewnie jest ten tajemniczy składnik, którego wtedy zabrakło! A potem okazuje się, że schemat się powtarza. I tak w większości ludzie leczą objawy, zamiast faktyczną przyczynę. Czyli na przykład tak jak napisałeś – brakuje u nich rozmowy, czy zaufania.

  • Pingback: Jak zdobyć faceta – jedyny prawdziwy sposób – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Pingback: Najpierw seks, a potem związek – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Siedzę i śmieję się z dokarmiania dolistnego. Naprawdę istnieje coś takiego? :D

    • Ej no, to poważne rzeczy są! Pewnie, że istnieje. Są specjalne nawozy w postaci cieczy, którymi się opryskuje rośliny ;)

  • Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa! Milion razy o tym mówię i piszę, ale czuję, że to moja misja ;). Nie ma w związku nic ważniejszego niż porozumienie i chęć przepracowania pewnych spraw, bo na pewno trudności nie raz się pojawią. Ale można je albo przepracować, albo przemilczeć, zmienić partnera i powtarzać te same błędy. Co, kto woli.

  • Pingback: Zdrada to kwestia wyboru – Lepiej myśleć niż nie.()