choroba psychiczna temat tabu
Ludzie

Choroba psychiczna – temat tabu

Jeśli zastanawiasz się czy powinnaś się wstydzić depresji albo czy powinieneś się wstydzić choroby afektywnej dwubiegunowej to pozwól, że zapytam czy tak samo powinniście się wstydzić złamanej ręki albo wady serca?

To była wyjątkowo piękna i ciepła listopadowa niedziela. Szliśmy wzdłuż długiego, niemal niekończącego się ogrodzenia Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego i po same krańce pęcherzyków płucnych wdychaliśmy ciepłe, jesienne powietrze. Popatrzyłam na Niego kątem oka i w końcu zdecydowałam się powiedzieć na głos to, o czym myślałam już odkąd wyszliśmy z terenu szpitala.
– Zaskoczyłeś mnie dzisiaj.
– Czemu? – pyta i od niechcenia szura nogami w liściach leżących na chodniku.
– Bo ani trochę się nie bałeś. Zapytałam czy chcesz ze mną pójść do niego w odwiedziny, a ty tak po prostu stwierdziłeś, że pewnie.
– A czego miałem się bać?
– No nie wiem. Ludzie się boją takich rzeczy. Denerwują się, że jakiś psychol na nich wyskoczy. A ty po prostu poszedłeś ze mną do szpitala tak jakbyśmy go odwiedzali, bo ma złamaną nogę, a nie…- zerkam na niego, ale on nic nie mówi. Chyba już wyczuwa, kiedy nie powiedziałam jeszcze wszystkiego; więc mówię dalej – I w ogóle jak ktoś pyta gdzie on się podziewa i co tam u niego, to ty zwyczajnie mówisz gdzie on jest i jaka jest sytuacja.
-Czemu miałbym nie mówić? Przecież to nie jest żaden powód do wstydu. – wzrusza ramionami i mówi dalej – Przecież to normalne. Jest chory, zrobiło się gorzej, więc teraz jest w szpitalu, żeby poczuć się lepiej – proste.

Proste.

Chciałabym, żeby więcej ludzi rozumowało w ten prosty i dobroduszny sposób. Chciałabym, żeby ludzie z chorobą psychiczną nie chodzili jak z piętnem na czole. Chciałabym, żeby nie musieli mówić, że te tabletki, które muszą brać trzy razy dziennie to one na żołądek są. Ale przede wszystkim, to chciałabym, żeby informacje dotyczące chorób psychicznych były bardziej dostępne. Ostatnio próbowałam znaleźć jakieś rzetelne opracowania na temat choroby afektywnej dwubiegunowej, żeby lepiej ją pojąć i przez to być lepszym wsparciem dla mojego przyjaciela. W języku polskim nie było praktycznie nic, a jeśli już to było albo ciężko dostępne, albo była to fachowa literatura psychiatryczna o trudnościach w diagnozie, sposobach leczenia i w ogóle jakieś czary-mary. Za to po angielsku – od zasrania ulotek, darmowych książek w PDF, poradników i przewodników jak zmierzyć się z dwubiegunówką.

Zabolało mnie to. Bo ja akurat po angielsku poradzę sobie i przeczytam, ale co z innymi, którzy takiej możliwości nie mają? W każdym szpitalu psychiatrycznym, w każdej poradni psychologicznej, psychiatrycznej czy psychoterapeutycznej powinny być broszury objaśniające na czym polegają różne choroby psychiczne.
W Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym nie widziałam ANI JEDNEJ. Nic, z czego mógłby skorzystać pacjent i nic, z czego mogłaby skorzystać jego rodzina i bliscy.

Więc w zasadzie wcale nie dziwi mnie, że ludzie traktują z dystansem ludzi z chorobami psychicznymi, skoro nic o tych chorobach nie wiedzą, a skoro nie wiedzą, to też nie rozumieją. A jak mają rozumieć, skoro nie dostarcza im się niezbędnych informacji? Skoro o tych sprawach zwyczajnie się nie mówi.

Temat tabu

Jakiś czas temu ktoś napisał do mnie w prywatnej wiadomości, że poszedł na studia i spodziewał się po ludziach większej otwartości umysłu i braku zahamowań jeśli chodzi o rozmowę na pewne tematy. Zapytałam oczywiście o jakie tematy konkretniej chodzi. Ten ktoś napisał mi, że chodziło o rozmowę na temat samobójców i że on sam wysunął dość kontrowersyjne stwierdzenie, że samobójcy są strasznie głupi i że samo popełnianie samobójstwa jest strasznie głupie, i że na przykład oni jak się tak rzucą pod pociąg, to w ogóle nie myślą, że przecież innym utrudniają życie tym głupim czynem, bo przecież może pasażerowie przez to spóźnią się do pracy. Jego rozmówcy nie bardzo chcieli wchodzić z nim w dyskusję i chyba stwierdzili, że to on jest głupi czy coś, a on sam uznał, że widocznie jest to jakiś temat tabu i jego pragmatyczne podejście jest zbyt kontrowersyjne jak na te ograniczone studenckie umysły.

To wszystko jest złe i niewłaściwe na tak wielu poziomach, że mam ochotę walnąć czołem w klawiaturę i na tym poprzestać. Ale powstrzymam się i tego nie zrobię, bo mimo wszystko ja rozumiem, że ten ktoś JESZCZE nie rozumie. Wiem, bo ja sama kiedyś głosiłam takie farmazony i myślałam, że to takie myślenie „spoza pudełka”. To było nawet nie tyle głupie myślenie, co po prostu wynikające z braku pewnego doświadczenia. (Czyli może jednak trochę głupie.)

Twoja głowa vs. rzeczywistość

Teraz jestem ostrożniejsza jeśli chodzi o wydawanie opinii i osądzanie. Szczególnie jeśli chodzi o aspekty psychiczne, a już w ogóle jeśli chodzi o depresję.

Bo wiecie, jeśli popatrzeć na to zero-jedynkowo to samobójstwo jako takie nie jest mądrym czynem. Ale nie posunęłabym się na tyle daleko, żeby określić samobójcę jako głupka. Bo to tak jakby mówić, że człowiek ze schizofrenią jest po prostu na tyle głupi, że nie potrafi ogarnąć, że te głosy są tylko w jego głowie i nie są prawdziwe. No nie, to tak nie działa, bo przecież ten człowiek jest chory. Poza tym kto powiedział, że skoro coś dzieje się tylko w twojej głowie, to wcale nie jest prawda? To co się dzieje w twojej głowie jest jak najbardziej prawdziwe, ale to wcale nie oznacza, że taka jest rzeczywistość. Podkreśliłam to, bo to jest bardzo ważne i konieczne do przyswojenia, żeby pojąć na czym polega depresja i jak wygląda świat oczami osoby ogarniętej tą chorobą. Poczucie beznadziei jest prawdziwe, ale to wcale nie oznacza, że sytuacja w rzeczywistości jest tak beznadziejna.

Bo to jest tak jakby patrzeć na wszystko przez cholernie brudną i grubą szybę – niby widzisz i docierają do ciebie jakieś dźwięki, ale to wszystko jest tak potwornie stłumione, że w ogóle nie odczuwasz bodźców. Twoja skóra staje się jakby grubsza i tak właściwie niewiele rzeczy sprawia ci radość, nawet wszystko to, co do tej pory wywoływało w tobie dreszcz pożądania i podniecenia wydaje się pozbawione sensu. Nic. Null. Nada. A najgorsze jest to, że jesteś po części świadomy tego w jakim znajdujesz się stanie, ale to jest tak jakbyś stał oniemiały z przerażenia i chociaż rozum, krzyczy „uciekaj! biegnij!”, to ty stoisz sparaliżowany i biernie patrzysz co tutaj właściwie się wyprawia.

Depresja jest rzeczywistą chorobą a nie stanem ducha

Kiedy masz depresję i wszystko widzisz zniekształcone przez tą brudną szybę, to czasem naprawdę wydaje się, że jedynym sposobem na uwolnienie się od tego jest właśnie śmierć. (Dlatego jeśli będziesz chcieć się zabić, to jest szansa, że będziesz mieć absolutnie w dupie to czy ktoś z tego powodu spóźni się do pracy. Ot, luźna sugestia.) Ludzie w tym stanie poniekąd „zapominają”, że depresję się leczy tak jak każdą inną chorobę.

I jeszcze w dodatku teksty innych ludzi w stylu, że to tylko jest w twojej głowie. No oczywiście, że to dzieje się w głowie, ale to wcale nie oznacza, że jesteś w stanie sobie to przetłumaczyć skoro ewidentnie znajdujesz się w stanie, w którym cała logika zmierza do autodestrukcji. Poza tym najczęściej depresja ma podłoże ściśle neurobiologiczne i może wynikać z kombinacji czynników środowiskowych i genu, przez który wytwarzasz za mało serotoniny albo twoje neurony są na nią zbyt oporne. Ta choroba nie ogranicza się jedynie do „odpowiedniego poukładania sobie wszystkiego w głowie”. (A niestety kiedyś i ja tak sądziłam.)

Wiecie co, tak sobie myślę, że ta krowa Milka wcale nie jest taka głupia prosząc, żebyśmy byli bardziej delikatni. Po prostu wykażmy się odrobiną empatii i zwyczajnej delikatności, szczególnie jeśli wypowiadamy się na temat, który jest nam zupełnie obcy.

***

Wracając do pytania, które zadałam na początku, to rozumiem, że problemem może być nie tyle wstyd, co obawa przed brakiem zrozumienia ze strony otoczenia. Ale tak jak już wspomniałam – ludzie mają śladowy dostęp do informacji, które pozwoliłyby im zrozumieć. Czasem ludzie nie potrafią czegoś zrozumieć nie dlatego, że nie chcą tego zrozumieć, ale dlatego że nikt im tego wcześniej nie wytłumaczył.

 


Photo by Elijah Hiett on Unsplash

Poprzedni post

Może ci się również spodobać

  • Kinga Zając

    Z wiedzą na ten temat jest jak z „modą z zachodu”. Do większości przyjdzie o kilka lat za późno, a ci, którzy są jej świadomi od początku czują się bardziej wyobcowani.
    Samobójcy, oprócz tego, że głupi, to też tchórze w opinii wielu osób. Ile razy mnie ktoś zarzucił takim tekstem. I za cholere nie wiesz co odpowiedzieć, bo ani mądrość ani odwaga nie są najważniejszymi sprawami gdy ktoś się zmaga z takim problemem. Ale najłatwiej jest powiedzieć, że ktoś był głupi i tchórzliwy, a nie, że potrzebował pomocy i zrozumienia, których nigdzie nie dostał.