Przeglądaj kategorię

Bierz życie na klatę

jak to jest mieć depresję
Bierz życie na klatę, Lifestory

Jak to jest mieć depresję

To co teraz opiszę, to są moje subiektywne wrażenia z depresji. Prawdopodobnie u każdego człowieka będzie to przyjmowało zupełnie różne palety odcieni i kolorów, ale jeśli ktoś zobaczy w tym tekście siebie jak w lustrze i zdecyduje się na sięgnięcie po pomoc, to już jest dla mnie bardzo dużo i to znaczy, że jednak czasem warto pokazać bebechy. Czytaj dalej

czy jedzenie zwierząt jest moralnie właściwe, dobre i uzasadnione
Bierz życie na klatę, Ludzie

Czy jedzenie zwierząt jest moralnie właściwe, dobre i uzasadnione?

Od razu chcę powiedzieć, że ja tutaj nie zasadzam się do robienia polowania na mięsożerne czarownice. To nie jest tak, że ja wiem co jest dobre, a co jest złe. Od jakiegoś czasu trochę czytam o filozofii moralności, trochę też o tym myślę samodzielnie i jedyne w czym się upewniłam to jest to, że nasza moralność się zmienia i bardzo mocno zależy w ogóle od okoliczności w jakich przyszło nam żyć. Czytaj dalej

Prawda obiektywna
Bierz życie na klatę, Ludzie

Prawda obiektywna – to ile jest w końcu prawdy w prawdzie?

Kiedyś już pisałam o tym, że nie istnieje coś takiego jak obiektywna rzeczywistość, a może nawet nie tyle nie istnieje, co po prostu my nie jesteśmy w stanie jej zobaczyć, bo nasze zmysły i percepcja z miejsca tą obiektywną rzeczywistość skażają swoją subiektywnością, a dzisiaj pomówimy o prawdzie i o tym, że zawsze przyjmuje twarz tego, kto ją wypowiada. Czytaj dalej

jak sobie poradzić z utratą
Bierz życie na klatę

Jak sobie poradzić z utratą?

Zdecydowanie nie jestem ekspertką w dziedzinie jak sobie radzić ze stratą. Jeśli już mamy szukać kogoś takiego, to z pewnością ekspertką w dziedzinie tracenia bliskich osób i w ogóle przeżywania tragedii, byłaby Meredith Grey z Chirurgów. Chociaż jest postacią fikcyjną, to i tak sądzę, że można czegoś się od niej nauczyć w tej materii. Czytaj dalej

blizny dodają charyzmy
Bierz życie na klatę, Lifestory

Blizny dodają charyzmy

Nie wstydzę się mojej bladości, piegów, rozstępów ani cellulitu. Uważam, że to wszystko jest częścią mnie i w zasadzie nie mam na te rzeczy większego wpływu. Oczywiście mogę z nimi walczyć i starać się je jakoś poukrywać pod warstwami ubrań czy makijażu, ale już od dawna systematycznie odrzucam te kolejne filtry i nakładki. Po prostu bardziej akceptuję, a niekiedy nawet wręcz cenię te moje niedoskonałości. Czytaj dalej