Przeglądaj kategorię

Damsko-męskie

zmiana w związku
Damsko-męskie, Wieczór Otwartego Bloga

Nie każda zmiana w związku to kryzys i nie każdy kryzys to koniec

Myślę, że sporo osób zetknęło się w swoim życiu z poglądem, że kryzysy w związku pojawiają się po około 2, 3 albo 7 latach.  Sama nie raz to słyszałam, a nawet pokusiłam się o wpisanie w Google frazy „kryzys w związku” i od razu pojawiły mi się podpowiedzi uwzględniające 2, 3, 5 i 7 lat. Traktowałam to trochę jak urban legend albo dziwny zbieg okoliczności. I przez to, szczerze mówiąc, zupełnie nie zastanawiałam się z czego to się bierze. Dlaczego tak często pojawiają się zbliżone liczby? I czy uznacie, że zwariowałam jeżeli odpowiedź w skrócie będzie brzmiała: osiągając taki właśnie wiek dzieci stopniowo nabierają coraz więcej samodzielności? Czytaj dalej

języki miłości
Damsko-męskie, Wieczór Otwartego Bloga

Uczę się ciebie, człowieku

Bardzo lubię czytać, w Internecie i nie tylko, wpisy na temat doświadczeń ludzi w relacjach. Dlatego pomyślałam, że i swoimi mogę się podzielić przy okazji Otwartego Bloga, a także własnych perturbacji życiowych. Mam skończone tylko (lub aż) 26 lat i myślę, że dopiero teraz po wielu, wielu latach w różnych związkach mogę już coś opowiedzieć z własnej autopsji. Czytaj dalej

zalety bycia w stałym związku
Damsko-męskie

3 główne zalety bycia w stałym związku

Wiem, że niektórzy na samą myśl o tym, że mieliby być z kimś w związku na tyle długo, że spokojnie mogliby powiedzieć, że znają się jak te przysłowiowe dwie łyse kobyły, to dostaliby palpitacji i ogólnego zwarcia w mózgu. Bo to stabilizacja, bo to rutyna, bo to nuda. A ja powiem, że ta znienawidzona stabilizacja otwiera drzwi do zupełnie innego wymiaru związku. I właśnie to jest spoko.

Czytaj dalej

niebo w kałuży
Damsko-męskie

Niebo w kałuży

To była wietrzna noc, a zimne podmuchy uparcie podrywały poły naszych kurtek. Mówi się, że tak wieje na wisielca, ale według mnie taki wiatr zawsze niesie jakieś zmiany. Spojrzałem w niebo, było pełne gwiazd, a wiatr leniwie zapędzał białe baranki chmur w lewą stronę, powoli przesłaniając małą przeręblę, z której wyglądało gwieździste niebo.
Czuję ukłucie gdzieś pod żebrem, bo przecież gwiazdy to było coś naszego.
– Zaczęło się w gwieździstą noc i tak samo się kończy – mówię i chcę spojrzeć jej w oczy, ale ona patrzy gdzieś w bok. Jedyne co dostaję, to cień uśmiechu. Czytaj dalej