front
Z pamiętnika introwertyka

17 wykresów, które zrobią dobrze introwertykowi

Prawda jest taka, że introwertyka tak naprawdę zrozumie tylko drugi introwertyk. Ale wygrzebałam kilkanaście wykresów, dzięki którym wytłumaczycie ekstrawertykowi jak to jest być Wami. 

Ostatnio byłam w odwiedzinach u koleżanki po fachu, z którą łączy mnie więcej niż tylko „nika” w imieniu. Okazało się, że też jest introwertykiem. W dodatku takim nierozumianym przez otoczenie. Wszystko co u siebie opisała wydawało się dla mnie oczywiste. Gdy ktoś mi mówi, że spędził weekend z książką, to odpowiadam: „dla mnie to brzmi jak zajebisty weekend!”. I tak jakoś nie przypominam sobie by ktokolwiek robił mi ostatnio wyrzut, że potrzebuję czasu dla siebie. A wtedy sobie uświadamiam, że przecież otaczam się samymi introwertykami. W każdym razie wpis Head Divided przypomniał mi o pewnym artykule na BuzzFeed, który sobie zapisałam. To był zbiór wykresów, które są zbyt realne dla introwertyka.
Po przejrzeniu wszystkich pomyślałam, że fajnie by było sobie takie wydrukować i jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek miałby do mnie pretensje o mój wyraz twarzy, to nakleiłabym mu stosowny wykres na czole do zapoznania się.

Tak więc przez dwie noce poszłam trochę później spać, by dla Was przetłumaczyć te grafiki (uznałam, że w języku polskim będą jednak bardziej lekko strawne). Mam nadzieję, że zrobią Wam równie dobrze, jak zrobiły mi. Bo ja na przykład z każdym wykresem potrafiłam się utożsamić. I jakoś zrobiło mi się lepiej, że ktoś jednak rozumie.

Zdecydowanie zbyt często słyszałam, że niby jestem nieśmiała, zbyt poważna albo nienawidzę ludzi.

co tak naprawdę oznacza "introwertyzm

I już nie wiadomo czy chcieć być jak inni, czy olać wszystkich i wyjechać w Bieszczady.

kiedy introwertyk myśli o przyszłości

Ale potem sobie przypominasz, że przez introwertyzm jesteś fajny! Głównie dla siebie… ale jednak!

zalety bycia introwertykiem

Naprawdę niewiele nam potrzeba do szczęścia.

proste przyjemności dla introwertyka

Zawsze znajdzie się ktoś, kto zapyta dlaczego jesteś smutny/wkurzony/sfochany…

wyraz twarzy u introwertyka

Nic nie mówię, bo może nie mam nic do powiedzenia, OK?!?!

pytania których nienawidzi introwertyk

Dlatego zawsze biorę książkę do pociągu.

po co ci książka

Teraz już wiesz dlaczego zabraniają wnoszenia ostrych przedmiotów na wszelkie imprezy masowe.

plagi są wynalazkiem introwertyków

Kiedy robię się zbyt wredna i nie pomaga kawa, to wiadomo że trzeba się powoli wycofać i zostawić mnie w spokoju.

zależność między byciem marudnym a czasem dla siebie

Nienawidzę odbierać telefonów. Za to chętnie odpowiadam na maile.

co robisz gdy dzwoni twój telefon

Może to dlatego, że w mailu zawsze wyrażę to, co faktycznie mam na myśli.

jak jasno i wyraźnie jesteś w stanie wyartykułować swoje myśli

Najważniejsza jest równowaga.

twój kalendarz towarzyski

Inne dziewczyny jarały się chłopakami z Tokio Hotel, a ja byłam zakochana w Harrym Potterze.

twój krąg towarzyski

Na imprezach jest spoko. Do momentu, aż po prostu już nie chcesz tam być.

najlepsze rzeczy w imprezach

Jeśli naprawdę chcesz przekonać introwertyka, żeby został – zaproponuj drinka. Nie zawsze działa, ale warto spróbować.

etapy socjalizacji u introwertyka

Najlepiej jest przed randką, bo potem jest już tylko stres czy aby nie jesteśmy zbyt dziwni.

poziom ekscytacji przy randkowaniu

A na sam koniec wykres, którego zrozumienie sprawia najwięcej problemów ekstrawertykom.

co tak naprawdę oznacza "mam plany"

 ***

Uświadomienie sobie, że jestem introwertykiem ułatwiło mi życie. Rozumiem już dlaczego czasami staję się marudna i doskonale wiem czego wtedy potrzebuję. Coraz mniej czuję się winna, że odmawiam komuś spotkania, bo potrzebuję czasu dla siebie. Ale niestety nadal większość ludzi tego nie rozumie. Myślą, że skoro to jest czas po pracy, to przecież też jest relaks. A wcale, że nie. A przynajmniej nie dla nas. Bo wszelkie spotkania towarzyskie tylko wysysają z nas energię.

Więc jeśli któryś z Waszych znajomych tego nie rozumie, to wklejcie im to na tablicę albo na czoło. Może wreszcie coś do nich dotrze


Oryginały wykresów pochodzą z BuzzFeed.

Poprzedni post Następny post

Może ci się również spodobać

  • Wykres „Mam plany” jest aż zbyt prawdziwy. A nic nie irytuje mnie tak jak teksty: „A daj spokój! Naprawdę chcesz się nudzić sama w domu?” I wielkie zaskoczenie, gdy stwierdzam, że samej w domu nie jest mi źle… Niespodzianka.

  • Te wykresy faktycznie zrobiły mi dobrze :) Tylko wciąż boli ten brak zrozumienia ze strony innych. Przecież w pustym domu naprawdę jest fajnie.

  • Genialne te wykresy! Szczególnie te zalety bycia introwertykiem i proste przyjemności. Co do wyrazu twarzy to myślałam, że to jakaś moja naturalna cecha: albo się uśmiecham i jest okej, albo się nie usmiecham i wyglądam na smutną :( Ostatnio jedna koleżanka mi powiedziała, że dopiero tutaj na wyjeżdzie się do mnie przekonała, bo jak mnie pierwszy raz zobaczyłam, to się na nią dziwnie popatrzyłam :D A ja tego nie pamiętam i wydaje mi się, ze to był mój normalny wyraz twarzy!
    No i też nienawidzę odbierać telefonów od kogoś innego niż najbliżsi zanjomi, bo wtedy moja zdolność wyrażanie własnych myśli w składny sposób spada tak jak na rysunku :D

    • Wyraz twarzy to jest mój nagminny problem, więc doskonale Cię rozumiem. Kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy i czułam się strasznie niesprawiedliwie osądzana. Ale teraz to nabrało sensu i jak ktoś mnie się pyta czemu jestem wkurzona/obrażona/smutna, to mówię „Nie jestem, ja po prostu mam taki wyraz twarzy” ;) Plusem nieprzychylnego wyrazu twarzy jest to, że ludzie mają mniejszą potrzebę zagadywania = spokój <3

  • Przyznaję – to było bardzo pozytywne kilka minut, bo naprawdę się uśmiałam czytając niektóre wykresy, zwłaszcza ten z odbieraniem telefonu – zazwyczaj nie chce mi się tego robić i później po prostu odpisuję sms’em ;) Są tylko 3 osoby, od których zawsze odbiorę, ale cała reszta musi niestety trafić na mój lepszy moment – sama do końca nie wiem skąd bierze się u mnie awersja do rozmów telefonicznych, za to uwielbiam spotykać się ludźmi i rozmawiać osobiście. Fakt, mam pewne ograniczone grono zaufanych i lubianych przeze mnie osób, wśród których genialnie się czuję, a spotkania z nowymi osobami przysparzają nieco więcej trudności, to prawda, ale że nie należę do nieśmiałych osób, to zawsze jakoś to ogarnę i koniec końców zwykle dobrze na tym wychodzę i jestem generalnie zadowolona :)

  • Ja też jestem introwertykiem aż dp bólu i zajebiście dobrze mi z tym :)

  • RhymeP

    Wszystko sie zgadza… co do joty. ;)

  • Anon

    Do niedawna wmawiałem sobie – przecież lubię moich znajomych, jestem duszą towarzystwa, wygadany w miarę fajny człowiek. Właśnie, do niedawna. Im więcej przeczytanych artykułów na temat bycia introwertykiem, tym bardziej utwierdzam się w myśli, że właśnie posiadam taką osobowość. Nie byłem tego świadom dopóki nie wyobraziłem sobie ostatniego spotkania z przyjaciółmi, kiedy tak na prawdę 90% czasu spędzonego razem poświęciłem na wyobrażanie sobie cudów i tworów całkowicie niezwiązanych z tematem naszych rozmów, kiedy starałem wyciągnąć z moich myśli argumenty do rozmowy, a tak na prawdę żadnego nie miałem. Znajomi gapili się na mnie jakby nagle zabrakło mi umiejętności mówienia po polsku, kiedy tak na prawdę dużo łatwiej jest mi cokolwiek przekazać poprzez napisanie tego aniżeli poprzez wyartykułowanie tego prosto w oczy rozmówcy.

  • Tomasz Kociński

    Dzieńdobry wieczór.
    Czy font na tych obrazkach musi być taki kreskówkowy? Może był taki font na oryginałach, ale przez to trudno się go czyta.

    • No cześć. Zgadza się, chciałam żeby font był taki jak na oryginałach. Fajnie wygląda, pasuje do tych krzywych wykresów.

  • To jest wspaniałe! :D

  • Przemyslaw Kosinski

    Zawsze w pewien sposób rozumiałem pewnych ludzi. Ale te wykresy uświadomiły mi że nie wszystkich brałem za introwertyków. Jestem ekstremalnym ekstrawertykiem i właśnie zorientowałem się że spędziłem około 4 lata z introwertyczką. Tak, sam zastanawiam się teraz jak to wytrzymałem. Dzięki za ten artykuł, właśnie zrozumiałem czemu nie powinienem być już więcej z moją obecną dziewczyną :P Nakreśliło mi to kim ja jestem i kim są introwertycy. I istnienie związku introwertyka i ekstrawertyka ma nikłe szanse na powodzenie. Wierzę że nie tylko ja wiele zrozumiałem. Good Job!

    P.S.
    Jestem żywym przykładem na to że przeciwieństwa się przyciągają…

    • Skoro spędziłeś z nią 4 lata, to chyba jednak ten związek ma szanse na powodzenie.

    • OliwekPL

      Introwertycy i ekstrawertycy często świetnie się uzupełniają.

      • Przemyslaw Kosinski

        Często? Jak często? I chodzi o związki czy o znajomych? Bardzo względne i mało konkretne. Trzeba by było wziąć pod uwagę to że każdy jest inny i każdy przeżywa swoje związki w różny sposób. Nie neguję, że może tak być, choć osobiście nie znam żadnej, tak rozbieżnej pary jak introwertyk i ekstrawertyk. Ja bym bardziej powiedział, że istnieje taka możliwość że introweryk i ekstrawertyk będą się uzupełniać ale jak napisałem wcześniej, jest ona znikoma. Weźmy pod uwagę weekend. Jedno chce wyjść do ludzi inne zostać z filmem bądź jeszcze lepiej z książką w domu. Kiedy film można jeszcze zobaczyć razem, książki razem się raczej nie poczyta. Uwielbiam książki ale zawsze, zawsze brakowało mi dzielenia się treścią z moją partnerką. Do tego stopnia, że zdarzyło się kilka razy, że biegłem z książką, żeby podzielić się tym fragmentem z partnerką. Wiadomo jak się to kończyło. Książka to coś wspaniałego co przeżywa się samemu. A ja uwielbiam dzielić każdą część swojego szczęścia z osobą z którą jestem w związku. Tak, wiem może to być natarczywe, bądź narzucające się, ale ja taki jestem, ekstrawertycy tacy są, i wiem że introwerykom w znacznej części nie będzie to odpowiadać. Mógłbym podać setki przykładów, w których udowodniłbym znaczną bezsensowność istnienia takich związków. Proszę, oto jestem przykładem kogoś kto był w związku intro-ekstrawertyk. Jeśli tego nie przeżyłeś nie sądzę żeby wypowiadanie się na ten temat miało sens.

        • OliwekPL

          Ok. Rozumiem. Ja jestem singlem, więc może się nie znam, ale większość znanych mi par to właśnie introwertyk-ekstrawertyk i nie narzekają. Jest takie stare powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają i chyba coś w tym jest. Jak teraz myślę – dla introwertyka w takim związku wygodne jest np. to, że ekstrawertyk chętnie zajmie się kwestiami społecznymi, zdejmując z niego ten bagaż. Ekstrawertyk z kolei nie musi rezygnować z bogatego życia towarzyskiego, bo introwertyk będzie potrzebował od czasu do czasu chwili samotności.

          • Nie do końca zgodzę się z tym co piszesz. W zasadzie parą może być każdy. Ale na dłuższą metę przeciwieństwa męczą. Problem z tym, że ekstrawertyk nie musi rezygnować z bogatego życia towarzyskiego przy introwertyku jest taki, że zawsze będzie musiał z czegoś rezygnować ( w większości przypadków). Kiedy jesteśmy w związku to większość rzeczy chcemy robić razem. W tym chodzenie na imprezy. Ekstrawertyk przez większość czasu będzie musiał chodzić sam albo z nich rezygnować. Wszystko zależy oczywiście od pary.

          • OliwekPL

            Miałem na myśli tzw. męskie / babskie wieczory.

    • Przemek, a ja właśnie przewrotnie. Chciałbym poznać introwertyczkę po 15 latach nieudanego związku.
      To co napisałeś, to chyba jakaś próba usprawiedliwienia. Nie sądzisz?

      • Przemyslaw Kosinski

        Próba usprawiedliwienia? Nie bardzo mogę znaleźć kontekst w którejkolwiek ze swoich wypowiedzi, w którym próbowałbym się z czegokolwiek usprawiedliwiać.

    • Przemyslaw Kosinski

      Jestem osobą, która bardzo dba i stara się o związek, mimo przeciwności. Ale ciągle chodzenie pod prąd rzeki jest bardzo męczące. Zwłaszcza kiedy ktoś próbuje z Ciebie zrobić kogoś kim nie jesteś. Podejmowanie zmiany własnego siebie na kogoś kim nie do końca chce się być, tez nie jest najlepszym rozwiązaniem. Sprostowanie sytuacji. 4 leci związek już dawno za mną ten o którym wspomniałem ostatnio ze powinienem go zakończyć(wiele krótszy) , również jest już za mną. Jestem osobą bardzo aktywną towarzysko. Lubię spotykać się z ludźmi i nie lubię powszechnie znanego spokoju. Jak usłyszałem dwa razy, te osoby czuły się przy mnie zmęczone. Jak bym absorbował energię do codziennego życia. W towarzystwie jest mnie więcej niż przeciętnie jednej osoby. Może to właśnie dlatego. Nie szukam wymówek, a akceptacji. Tego jaki jestem, a nie tego jaki inni chcieli by żebym był.

      • Rozumiem. Każdy powinien dążyć do szczęścia. I zdecydowanie zawsze powinno się być z kimś, kto nas akceptuje, a nie próbuje na siłę zmienić.
        Teraz już bardziej rozumiem o co Ci chodziło ;)

  • Nie uważam się za introwertyka, bo strasznie garnie mnie do ludzi, lubię ich poznawać i spędzać z nim i czas. Zdecydowanie czerpię energię od ludzi, a nie z czasu spędzonego sam na sam. A jednak…

    Często łapię się na tym, że unikam spotkań z niektórymi osobami wykręcając się zmyślonymi planami. Czasem wkurza mnie to, że chce posiedzieć sama i posłuchać muzyki, a ludzie próbują do mnie zagadywać. Zbywam ich krótkimi odpowiedziami, ale oni nadal swoje. Zwariować można.

    Wydaje mi się, że to zależy od osób. Czasem patrzą na konkretna osobę wiem, ze dużo lepiej i produktywniej spędzę czas będąc sama, niż z nią. Nie chciałam mówić, że jesteśmy na „różnych poziomach intelektualnych”, żeby nie wyjść na osobe z przerośniętym ego, ale to chyba najlepsze określenie. Nie chce spędzać czasu z kimś, z kim nie pogadam na ulubione tematy, kto nie czyta książek, nie chodzi do kina, a za rozrywkę uważa obejrzenie „Trudnych spraw” i „zjaranie sie z ziomkami w środku tygodnia ale beka haha” Serio, nie mój poziom.

    • baranek

      Typ osobowosci to nie jest miara binarna – albo 100% introwertyk, albo 100% ekstrawertyk. Zdecydowana wiekszosc (a wlasciwie to pewnie wszyscy) ludzie wpadaja gdzies pomiedzy. Kwestia tylko tego jak blisko danego typu. Ja z obserwacji siebie i przerobienia kilku testow psychologicznych wiem, ze jestem bardzo mocnym introwertykiem, co nie znaczy, ze nie wychodze spotkac sie z ludzmi. Po prostu musze to potem odchorowac :)

      • U mnie to zależy od ludzi, z którymi mam się spotkać. Są tacy dla których rzucę wszystko i z którymi pojadę w Bieszczady. Ale są też osoby, z którymi czas spędzony uważam za mało wartościowy i nie wnoszący nic do mojego życia- w takim wypadku chętniej zostanę w domu i poczytam książkę. Chociaż też nie do końca. Żeby się ruszyć z domu muszę po prostu wiedzieć, że warto, że nie będę się nudzić, że będę się dobrze bawić, że nie będę żałować, że zamiast tego nie obejrzałam dwunastu odcinków serialu pod rząd. Nie wiem czy to już introwertyzm, czy jeszcze ekstrawertyzm z napadami chwilowych niechęci do świata.

  • Katarzyna Sowa

    <3

  • Ja też lubię własne towarzystwo. Nie
    oznacza to, że jestem nieśmiała, wręcz przeciwnie.

  • Justyna

    Rewelacja! Sama prawda! :D

  • Marcin

    Ja też jestem introwertykiem, ma to swoje plusy, ale i minusy i przyznam że źle mi z tym. Wstydzic się, bac sie lub nie wiedziec jak się odezwac i czuc sie kims przez to gorszym zwlaszcza gdy przesadnie utrudnia to kontakty z innymi ludzmi to nie fajne. Nie fajnie czuc sie jak w klatce, mozna co jakis czas szalu dostac. Ale coż, sposobu chyba nie ma. Wszystko jest dobrze , byle z umiarem. Tylko szkoda ze wiekszosc ludzi to ekstrawertycy i nierozumiejąc traktują Cię jak dziwaka, albo obrażają sie czy myślą że się obraziłeś. Ale tak to niestety czesto wygląda a wielu ludzi nie zna sie na psychologii.

    • Większość ludzi woli stwierdzić, że jesteś po prostu „spierdolony” niż z wyrozumiałością przyjąć, że nie zawsze jesteśmy w stanie wyrazić siebie i myśli tak jak naprawdę chcemy. A co do wstydu i obaw, to myślę że może trzeba troszkę się przełamywać i krok po kroku uczyć się nawiązywać kontaktu z ludźmi. Skoro ja się tego nauczyłam, to uwierz mi – każdy może ;)

      • Dokładnie, każdy może, ale będzie musiał włożyć w to trochę energii.
        Tak samo jak ekstraktyk, kiedy musi nauczyć się więcej słuchać.
        Najgorszą rzeczą jaką możemy zrobić, to powiedzieć „jestem jaki jestem, i nic ci do tego”.
        Nie idźcie tą drogą.
        Warto znać swoje mocne i słabe cechy, by wiedzieć, co rozwijać.
        Im człowiek starszy, tym mniej uwagi zwraca na takie różnice. Dba o dobre relacje ze wszystkimi. Pyta, tłumaczy, wyjaśnia…
        Pozdrawiam, Artur

  • „Resting Bitch Face” <3 Dzięki! Made my day.

    • Justyna

      Ależ proszę ;)

  • „Resting Bitch Face” <3 Dzięki! Made my day.

  • Lady

    Nieprawdopodobne..
    Wczesniej myslalam, ze jestem po prostu dziwna. Nie jestem dziwna, jestem introwertykiem! :)

    • Niestety introwertyzm nie wyklucza bycia dziwnym ;)

  • Skakanka

    Przy niektórych ludziach przejawiam typowe cechy introwertyka, tzn wolę spędzać czas sama w swoim towarzystwie niż bezproduktywnie z nimi rozmawiając na tematy, które mnie kompletnie nie ciekawią (typu plotki – zwłaszcza o ludziach których kompletnie nie znam albo się nimi nie interesuję, seriale tv, kto ile nie wypił na jakiej imprezie, długie dyskusje o moim zdaniem błahych, małostkowych problemach itp.). „Mam” takie „towarzystwo” tu, gdzie teraz mieszkam, i mimo że zdarza się z nimi poruszyć ciekawe tematy, to w większości przypadków po krótkim czasie od początku spotkania te tematy się kończą i męczę się przebywając z nimi. Więc ograniczam spotkania do minimum, lubię tych ludzi, ale na odległość :) Oni pewnie myślą, że jestem mało towarzyska, małomówna i wogóle…

    Zupełnie inaczej jest, gdy mam okazję spędzić czas z ludźmi, którzy nadają na tych falach co ja, czerpię przyjemność z przebywania z nimi i pozytywnie mnie to ładuje. Oczywiście również potrzebuję czasu tylko dla siebie, ale teraz cierpię przez nadmiar tego czasu i powiem szczerze, że czuję się z tym źle, samotność mnie dobija… Brakuje mi przyjaciół.

    Więc sama nie wiem, czy jestem intro, czy ekstra… Może kimś na granicy. Może dużo ludzi przejawia cechy zarówno intro, jak i ekstra, ale zależy to od sytuacji życiowej i towarzystwa, z którym można spędzić czas?

    • Zdecydowanie. Większość z nas jest kimś na granicy. Różnica polega tylko na tym w jaki sposób ładujesz swoje baterie. Ja do tego potrzebuję chwili zupełnie dla siebie, ciszy i świętego spokoju. Mam kolegę, który z kolei ładuje się przy innych i wtedy ma najwięcej powera. Jemu jest obojętne z jakimi ludźmi, a ja mam (tak jak Ty) małe grono, w którym wszyscy mamy dobre łącze między mózgami i z nimi jest mi najlepiej.
      Ludzie, to zwierzęta stadne. Więc niezależnie od wszystkiego – każdy potrzebuje innych ludzi. Tylko, że introwertycy na innych zasadach :)

  • Fantastyczne wykresy! :-) Jestem introwertykiem i uwielbiam to w sobie ;-)

  • Kasia Antosiewicz

    Dobre ;) teraz widzę, że jednak moja osobowość to znaczny introwertyzm, jak sugerują wspaniałe wykresy!

  • Doskonałe <3

  • Wojciech Lucas Trybula

    Tak dużo różnych ludzi pisze komentarze. To mnie przytłacza. Spadam stąd ;).

  • Art

    Dla introweryków, którzy próbują odnaleźć się w swoim introwertyźmie i szukają siebie – gorąco polecam książkę Susan Cain – „Quiet. The Power of Introverts in a World That Can’t Stop Talking” (http://amzn.to/1Jj5XuK). Wiele pozwala zrozumieć.

    Świetny wpis, ubawiłem się i bardzo za niego dziękuję! Fragment o czerpaniu energii z bycia w samotności jest mocno w punkt i w zasadzie w jednym zdaniu zamyka „problem” bycia introwertykiem. To tylko tyle i aż tyle.

    Pamiętajmy też o nie wpadaniu w pułapkę stereotypów, nie każdy ekstrawertyk to nie słuchający nikogo buc gadający non stop o dupie Maryny podróżujący od imprezy do imprezy. I nie każdy introwertyk to nieśmiały zamknięty w sobie dziwak i mruk. No i przede wszystkim, nie jesteśmy na wojnie :)

    Tak ekstrawertyzm jak i introwertyzm ma swoje zalety i wady. Charakter to to coś nad czym można i zdecydowanie warto pracować. Nie osiadajmy przypadkiem na laurach i nie tłumaczmy introwertyzmem naszego lenistwa czy innych wad charakteru wygodnym „bo ja tak mam, czemu oni nie potrafią tego zrozumieć” ;)

    Człowiek istota stadna, introwertyk to nie ufoludek i też potrzebuje towarzystwa, bliskości, uczucia, namiętności itd itd Ludzie są niesamowici i są wspaniałym źródłem inspiracji, napewno warto dać im powysysać z siebie trochę energii, nawet jeśli gadają głupoty. Zresztą, może akurat tego potrzebują, czemu by m nie pomóc, wszak introwertyk, jak tylko się skupi, to mistrz słuchania innych :)

    Pozdrawiam i dobra robota z mozolnym tłumaczeniem! Keep up the good work.

    • Czekałam właśnie na taki komentarz! Powiedziałeś wszystko to, co sama miałam na myśli obserwując co się działo wokół tego posta. Wyróżniam, bo jest doskonałym dopowiedzeniem tematu :) Pięknie <3

      • Art

        Dzięki! :) Dodam, że pisałem koment w urodziny, więc przypadkiem zrobiłaś mi wspaniały prezent! Teraz ja się odwdzięczę i zasubskrybuję bloga, bo trafiłem na niego zupełnie przypadkiem.

        • To spóźnione wszystkiego najlepszego! :) Fajnie, że do mnie trafiłeś!

  • Justyna Marta

    Czy możliwe jest, aby osobowość zmieniła się wraz z wiekiem/doświadczeniami? Kiedyś chyba byłam ekstrawertykiem, ale w ostatnich latach dzieje się ze mną to, co na tych wykresach :D

  • Adam

    Ja, niestety, nie dosc, ze jestem introwertykiem to do tego jeszcze jestem niesmialy, zwlaszcza z plcia przeciwna. Na szczescie od czasow liceum nieco sie w tej kwestii poprawilo.
    Jednak moj krag towarzyski praktycznie nie istnieje, patrzac na spotkania na zywo. Podczas roku akademickiego mam kontakt z ludzmi podczas cwiczen, wykladow etc.
    Ale w wakacje, np. w tym roku, spotkalem sie z trzema (sic!) osobami (samemu czas wypelniam sobie calkiem niezle, czytajac ksiazki, chodzac do kina, ogladajac seriale, cwiczac w domu i stawiajac swoje pierwsze, niezdarne, kulinarnie powazne kroki): dobrym kumplem, ktory mieszka ~200km ode mnie, kolezanka z tego samego miasta i moja dziewczyna, ktora rowniez mieszka daleko. Znajomi z LO maja juz dawno swoje rodziny, niektorzy dzieci i przede wszystkim swoich znajomych – co generalnie powstrzymuje mnie przed blizszym zapoznawaniem sie z kims: „Przeciez oni maja juz swoich wlasnych ludzi, przyjaciol (!) i na pewno nie zechca kolejnego”. A moj przyjaciel, z ktorym znalem sie ponad 10 lat, od jakiegos roku zniknal z powierzchni planety (jak przypuszczam) – nie moge sie z nim skontaktowac w zaden sposob.

    Mysle, ze jak tak dalej pojdzie, bede na dobrej drodze do zostania pustelnikiem :-/

    • Dobra. Ten argument, że znajomi mają już swoich znajomych i już na pewno nie zachcą kolejnego – to jakiś absurd. Adam, przyjaciele na całe życie to są jednostki. Cała reszta znajomych zmienia się w zależności od środowiska w jakim przebywamy. Praca, hobby, miejsce zamieszkania, założenie rodziny – zmiana choćby jednego z nich przyczynia się automatycznie do przetasowania wśród znajomych. Jak sam widzisz nawet przyjaciel o 10-letnim stażu potrafi nagle zapaść się pod ziemię. Wyjdź do ludzi, daj się poznać – dobrym starterem dla rozmowy mogą być seriale ;)

      • Adam

        Zawsze mialem takie naiwne przekonanie wlasnie, ze przyjaciele sa (powinni?) byc na cale zycie.
        Wolalbym znalezc kogos, kto podobnie jak ja, pasjonuje sie ksiazkami Philipa K. Dicka <3 Niestety, w ksiegarniach kolo ksiazek s-f malo kto sie kreci jak tam jestem.

        Tak w ogole, patrzac na to badanie – https://www.reddit.com/r/Nootropics/comments/3jfaz3/one_is_the_deadliest_number_the_detrimental/ – zastanawiam sie, jakim cudem nauczylem sie chociazby angielskiego na C1 i zdalem prawo jazdy :-/

      • Adam

        Trafilem dzis na strone z rysunkami, ktora chyba jeszcze lepiej opisuje introwertykow http://introvertdoodles.com/ :-)

        Update do powyzszego – dziewczyny juz nie mam :-/
        Dobrze chociaz, ze na nowy rok akademicki wrzucono mnie do innej grupy – bedzie okazja do integracji z reszta roku.

        • Z jednej strony myślę, że świetne rysunki. A z drugiej przykro mi z powodu dziewczyny. Czuję się ambiwalentnie trochę. A Ty jak tam?

          • Adam

            Teraz dopiero sa zmiany, in plus mysle. Zdalem pomyslne egzamin warunkowy, jako jeden z nielicznych. Grupe cwiczeniowa mi rozwiazali i wrzucili do jeszcze innej, gdzie poznalem dziewczyne, ktora sama sie do mnie odezwala, gdy oboje czekalismy na tenze egzamin :-D
            Chociaz, mimo tego, ze ma obecnie faceta, to ciesze sie, ze mam kogos, kto mnie polubil, z kim sie moge napic (% tez), pozartowac, podzielic notatkami, czy tez pouczyc razem.
            A ktoz wie co sie stanie przez kolejne 4 lata studiow ;-)

          • Oho :D To świetnie! Trzymam kciuki :)

          • Adam

            Gdyby komus sie chcialo czytac.

            Nawiazujac do ponizszego cytatu z The Game-Players of Titan Philipa K. Dicka, mam wrazenie, ze facet, ktory jest ekstrawertykiem, ma wieksze „pole manewru” niz introwertyk. Bo mysle, ze ekstrawertyczka raczej sie introwertykiem nie zainteresuje, bo sama jest adorowana przez duzo wieksze grono odwazniejszych, bardziej przebojowych facetow.

            Aczkolwiek! Chyba spelnilo sie to, o czym pisalem ~miesiac temu – na zaliczeniu angielskiego wyglosilem prezentacje o Philipie K. Dicku. Komentarzy/pytan od razu po mojej prezentacji nikt nie mial . Ale 2 dni pozniej odezwala sie do mnie dziewczyna (Agata), ktora zainteresowalo to, co prezentowalem mowiac, ze chcialaby cos przeczytac autorstwa Philipa. Pozyczylem jej jeden zbior opowiadan, jaki akurat mam w mieszkaniu. Na weekend chcialem sie umowic z inna (Ola), ktora wydaje mi sie nieco bardziej przebojowa. Ale do Oli akurat przyjechali rodzice na weekend (albo po prostu nie chciala, who knows)
            Summa summarum, niespodziewanie umowilem sie z Agata na poniedzialek rano na kawe. Nie oczekiwalem niczego. Dostalem wspaniale spedzone ~3h, ktore minely nawet nie wiem kiedy. Pojecia nie mialem tez, ze potrafie tyle gadac :-D

            Jednak, nawiazujac do cytatu, zastanawiam sie, jaka to ma szanse – bo Agata, jak sama powiedziala, jest tez niesmiala „tylko dobrze sie maskowala.” Jednym z zarzutow, jakie miala do mnie moja eks bylo to, ze nie daje jej impulsu do dzialania. Ktorego, jak mniemam, by jej dal ekstrawertyk. Hmm.

            A moze ja po prostu za duzo mysle i wystarczy, zeby jedno bylo mniej introwertyczne od drugiego? O.o

          • Nikt nie jest w 100 % intro czy ekstrawertykiem i własnie znajomość tego faktu daje Ci największe „pole manewru”. Facet silnie ekstrawertyczny czułby się z silną introwertyczką jak z kulą u nogi. A ona z nim jak z z wiewiórką na energetykach. Na pewno musi być w tym wszystkim równowaga i odpowiednie dobranie. A o tym niestety trzeba się przekonać w praktyce i takie rzeczy wychodzą w praniu. A jeśli dobrze Ci się gada z Agatą, to nie widzę najmniejszego powodu dlaczego nie powinniście kontynuować znajomości.
            Summa summarum – tak, za dużo myślisz. Ale spoko, introwertycy tak mają ;)

  • Witold Gluck

    najbardziej lubię te chwile kiedy nikt mi nie przeszkadza, uwielbiam rano iść do pustej siłowni i ćwiczyć, usiąść z książką i czytać albo robić cokolwiek innego ale bez ludzi dookoła.Na wielu imprezach czekam na chwile gdy można się oddalić i porozmawiać z kimś rzeczowo, no i kiedy już wszyscy wyjdą i można w spokoju usiąść i wypić drinka

    • Ja uwielbiam pić poranną kawę w spokoju :)

      • Witold Gluck

        dla mnie często poranną kawą jest bieganie w pobliżu mam park, ludzi mało cisza

  • renataf

    Polecam świetny wykład Susan Cain o introwertykach: https://www.ted.com/talks/susan_cain_the_power_of_introverts

  • Unda

    Fajne te wykresy. Choć nie wszystkie są obrazem mnie. Od zawsze byłam introwertyczką, cenię sobie spokój i samotność. Ale jak zbyt długo przebywam sama, to wariuję z tęsknoty za ludźmi. Wakacje to pod tym względem koszmar. Choć przyznam, ze nie jestem już taka introwertyczna, jak kiedyś. Psychika człowieka do pewnego stopnia jest plastyczna. Ja nad swoją pracowałam przez kilka lat. Teraz właściwie lubię ludzi, ich towarzystwo. Nie wszystkich, wiadomo, ale jednak większość. A tych, których nie lubię po prostu pozbywam się ze swojego otoczenia. Mocno się zmieniłam, jak przełamałam swoją nieśmiałość (choć czasem ona jeszcze do mnie wraca), zaakceptowałam swoje wady (a miałam okropne kompleksy) i zaczęłam bez większego trudu nawiązywać nowe znajomości.
    Są teraz sytuacje, w których jestem zupełnym przeciwieństwem introwertyczki. Na przykład koncerty. Tam się najszybciej znajomości nawiązuje, poznaje najwięcej ludzi i jest to absolutnie wspaniałe :D A potem obolała wracam do swojego domu, ogarniam się i przytulam do poduszki.

    • Też kiedyś byłam zupełnie inna. Teraz nie mam jakiegoś problemu z rozmawianiem z obcymi ludźmi, ale nie mogę powiedzieć bym przy tym czuła się jak ryba w wodzie ;) I tak jak mówisz, koncerty to już zupełnie inny wymiar. Ale każdą taką imprezę później „odchorowuję” w domu, bo jestem wykończona.

      • Unda

        Ja muszę tylko fizycznie odpocząć po koncertach (totalnie wszystko mnie boli, ale to najlepszy dowód, że zabawa była świetna), psychicznie zawsze się śmieję, że na koncertach bateryjki ładuję, żeby móc jakoś przetrwać kilka normalnych, niekoncertowych miesięcy :D

  • Wykresy są tylko poglądowe. Ich zamiarem było wyolbrzymienie pewnych skłonności. Taka trochę forma żartu ;) Ja też jestem introwertyczką, ale to nie oznacza, że jestem jakimś dzikusem i tylko siedzę za barykadą książek. Tak jak mówisz – każdy z nas jest ambiwalentny, tylko mamy skłonności w jedną albo drugą stronę.
    Cieszę się, że Ci się spodobało :)

  • Kasia

    Berenika robiłas sobie kiedykolwiek test na introwertyzm z MBTI? Test jest niestety po angielsku, ale dosyc profesionalny i pokazuje w ilu procentach jestesmy introwertykami. Podaje go tutaj http://www.humanmetrics.com/cgi-win/jtypes2.asp
    Jestem ciekawa ile Tobie wyjdzie procent, ponieważ jestes bardzo refleksyjna, wyważona, masz dosc głębokie przemyslenia. Mnie wyszło 67%.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Przyznam, że nigdy nie robiłam testu na introwertyzm. Ale dzięki za podesłanie linka. Wyszło mi 81 % introwertyzmu… To chyba wiele wyjaśnia ;)

      • Kasia

        Tak wiele wyjaśnia:) Stąd Twoje głębokie przemyslenia odnośnie życia. Przyznam, że jak czytam Ciebie, to tak jakbym czytała siebie. Chyba introwertycy już tak mają, że wyczuwają swojego:). Nie przestawaj pisać swojego bloga. Pozdrawiam

  • A proszę bardzo! I brawo dla męża! :) Fajnie, że jest wyrozumiały.

  • Daria Klich

    Chyba nie ma wykresu, z którym bym się nie zgodziła ;) Razem z książką odgradzam się jeszcze słuchawkami zwłaszcza w tramwaju to bardzo przydatne przedmioty, pozdrowionka dla wszystkich Introwertyków! :)

  • de

    Druga strona medalu – gdy jest się już „aż takim” introwertykiem, że nie ma się wokół żadnych osób, które powiedzą „no powiedz coś”. Samotność.

  • Gawron

    Artykuł przeczytałem z zaciekawieniem i rosnącym z każdym zdaniem rozbawieniem i wesołością. Przyłączę się do komentarzy wielu czytelników – tak, nie sądziłem, że moją osobowość da się wpisać w jakiś model, że nie jestem sam. Oczywiście, nie wszystkie grafiki idealnie wpasowują się w mój przypadek, ale, wiadomo, każdy jest inny i każdy posiada własne, dodatkowe modyfikatory.

    Nie planowałem zabierać głosu w dyskusji – wszystko już (chyba) zostało powiedziane. Przeczytałem jednak jeszcze kilka wpisów z działu spraw damsko-męskich i zainspirowany nimi chciałbym sprowokować innych introwertyków do dalszej rozmowy. Ciekawi mnie bowiem, czy u innych, tak jak u mnie, „syndrom” zachowywania równowagi pomiędzy czasem spędzonym ze znajomymi a czasem poświęconym na odpoczynek i ładowanie akumulatorów po spotkaniach z nimi obejmuje także relacje z partnerem. Z niepokojem skonstatowałem właśnie, że nawet w takich relacjach potrzebuję dużo oddechu i lubię regulować dystans, by móc w swoim lesie gromadzić siły do kolejnych spotkań.

    • Anna

      Kiedy byłam w związku to tez miałam potrzebe aby pobys samotnie ze soba i cos przemyslec.
      A Ty jak czujesz sie wsrod znajomych? Najlepiej z jedna osoba czy nie przeszkadza Ci kiedy jest ich wiecej?

    • Myślę, że jak najbardziej to też obejmuje relacje z partnerem. Ja sama ostatnio mojemu tłumaczyłam, że czasami potrzebuję godziny z książką i wrócę jako lepszy człowiek. Kiedy mu wyjaśniłam o co chodzi i dlaczego tak mam, to teraz nawet sam mi podtyka książkę kiedy zauważa, że zaczynam się robić jakoś wyjątkowo bardziej zrzędliwa ;)
      Według mnie łapanie oddechu nie jest czymś złym. O ile nie jest to na zasadzie ucieczki i obie osoby wiedzą o co chodzi. Najgorzej kiedy jedno zostaje zostawione i nie wie dlaczego tak się dzieje.

  • Mieszczan Sebastian

    Najbardziej irytuje mnie fakt, że nawet jeśli kogoś zaciekawię swoją osobą, swoimi poglądami, swoją dogłębną analizą, swoimi myślami to po spotkaniu czar pryska. Dlaczego? Łatwiej się pisze niż mówi, dokładniej można określi co i w jaki sposób chcemy powiedzieć. Mam wrażenie, że jesteśmy perfekcjonistami – często niska samoocena, spychanie na bok przez innych , dziwni, bo ciężko nawiązujemy kontakty. Nasuwa się pytanie – jak żyć? :D Ale skoro tutaj jesteśmy, myślę, że nastąpił przełom. Zobaczyłem jeden filmik Włodka Markiewicza – introwertyzm, a później trafiłem tutaj. To dzisiaj kolega, który interesuje się samorozwojem, przez przypadek rozmawiając o innej nieświadomej introwertyczce, dał mi do zrozumienia, że ja taki jestem. Chce wiedzieć więcej, szkoda, że większość wartościowych rzeczy jest w języku angielskim. Tłumacze apeluję! Tłumaczcie tego typu lekarstwa na nasz wspaniały język! Wpis świetny, Berenika Twój opis również. Pozdrawiam i dziękuję

    • Cieszę się, że dowiedziałeś się czegoś o sobie. Od teraz Twoje życie będzie odrobinę łatwiejsze i też zaczniesz częściej zauważać wokół podobnych sobie ;) Myślę, że już niebawem zaczną pojawiać się opracowania również w języku polskim – jakby nie patrzeć zainteresowanie introwertyzmem rośnie wprost proporcjonalnie do świadomości ludzkiej. Pozdrawiam i to ja dziękuję!

  • Pingback: Must Read prawdziwego Office Warriora! | Office Warriors()

  • Pingback: Saldo II – Lepiej myśleć niż nie.()

  • bartek

    A ja bardzo chciałbym poznać introwertyczkę i się zakochać.

  • Pingback: TYDZIEŃ DZIELENIA, BO NIEDZIELA TO ZA MAŁO!()